Biografia · 9 min czytania
Zapach Skandynawii cz. VI
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 3
VI
Dni na szwedzkiej ziemi mijały i zamieniały się w przeszłość. Dzień nieuchronnie odchodził za dniem a noc za nocą, ale Róża zdawała się tego nie zauważać. Nadal pracowała w recepcji a chłopacy pomagali Conradowi przy sprzątaniu pokoi. W międzyczasie z urlopu wróciła Eryka – bardzo miła pani w średnim wieku, która w hotelu była pokojówką i z którą Róża bardzo się zaprzyjaźniła, mimo, że ani ona nie znała szwedzkiego ani Eryka angielskiego. Gdy przychodziła do recepcji po plan pracy, uczyła ją zawsze nowych zwrotów w swoim języku a potem odpytywała i śmiały się razem przy tym do łez. Róża cieszyła się, że może z kimś porozmawiać, bo ostatnimi czasy, od wycieczki do Malmo, jej kontakty z Arturem i Wojtkiem bardzo osłabły i będąc w ich towarzystwie czuła się niczym intruz na nie swoim terenie. Tito też zdawał się jej unikać, często gdzieś znikał z lekarzem i gdy niby przypadkiem zaglądała do niego, nie było go w gabinecie. Z rodzicami, siostrą i przyjaciółmi mniej się też kontaktowała, gdyż mieli oni swoje sprawy w Polsce; więc to właśnie Eryka stała się powiernikiem jej tajemnic i spraw, o których nie miała komu powiedzieć. Żaliła się jej po polsku a Eryka słuchała, próbując cokolwiek zrozumieć. Zawsze na koniec i tak uśmiechała się jednoznacznie, dając do zrozumienia, że niewiele z tego co mówiła była w stanie pojąć.
„To był ciężki dzień.” – myślała Róża, kończąc pracę. Uśmiechnęła się do Karoliny, która właśnie przyszła ją zastąpić.
- Jak było? – zapytała recepcjonistka. – Dałaś sobie radę ze wszystkim?
- Tak. – odparła z uprzejmym uśmiechem. – Anna mi we wszystkim pomagała. Chociaż podczas jej krótkiej nieobecności miałam mały problem z panem z pod pokoju nr 114.
- Chodzi o tego konserwatywnego Araba? – zapytała - Co się stało?
- Dokładnie. Nie wywiesił kartki z napisem „nie przeszkadzać”, wyszedł do miasta i zostawił w pokoju żonę z dziećmi a potem przyszedł do mnie i miał pretensje, że Artur z Wojtkiem przyszli sprzątać, i że przeszkadzali jego żonie. Właściwie trochę nie wiedziałam co zrobić. Krzyczał, nie chciał słuchać żadnych wyjaśnień i mówił, że naskarży szefowej jaka beznadziejna jest tu obsługa.
Część 22 / 3
- Nie martw się tym. – odparła – To nie twoja wina. Uprzedzę Astrid o wszystkim.
- Ok, dzięki. Do zobaczenia i miłej pracy.
- Do zobaczenia.
Róża wyszła z recepcji na korytarz. Była godzina czternasta. Cały dzień próbowała zastać Tita w gabinecie, ale ciągle go nie było. Już miała iść schodami do swojego pokoju, gdy nagle drzwi od gabinetu lekarskiego otworzyły się i wyłonił się zza nich jej od rana poszukiwany przyjaciel. Dziewczyna stanęła jak zamurowana. Drżała lekko na całym ciele. Zauważył ją gdy zamykał pomieszczenie na klucz.
- Cześć Tito. – powiedziała, zbliżając się do niego.
- Cześć. – odparł chowając klucz do kieszeni.
- Słuchaj… - zaczęła niepewnie. – Mam nadzieję, że nie gniewasz się na mnie. Wiesz… nie chciałam być niemiła. Przepraszam jeśli…
Część 33 / 3
- Nie, nie gniewam się. – przerwał jej wpół zdania, uśmiechając się uprzejmie, ale jak do zupełnie obcej osoby, którą mijając przepuszcza się w drzwiach. – Wszystko ok. – dodał.
- Ach, to dobrze. – odparła patrząc na niego badawczo.
Coś było jednak nie tak. Czuła, że mimo, iż wyjaśniła całą tę sytuację, stała ona nadal między nimi jak miecz wbity pośrodku pola bitwy. Z bijącym głośno sercem czekała co Tito powie, czy zaprosi ją gdzieś czy się uśmiechnie, ale nie zrobił nic. Patrzyła w jego spokojną twarz i zupełnie nie mogła odgadnąć jego myśli, które zawsze tak łatwo wypisane były w jego oczach niczym w książce. Mimo lekko wymuszonego, trochę nazbyt oficjalnego uśmiechu, zdawał się być bardzo ponury i smutny.
- Muszę już iść. – powiedział patrząc w stronę windy a potem na swój srebrny zegarek.
- Ach, ok. – odparła dziewczyna zupełnie nie spodziewając się takiego obrotu sprawy.
Gdy podszedł do elewatora poczuła nagły przypływ niewyjaśnionego smutku i żalu, zupełnie jak przed laty w szkole, gdy opuściła ją jej najlepsza koleżanka, która przeprowadziła się z rodzicami do innego miasta, zostawiając ją samą na nowy rok szkolny. Teraz znowu poczuła, że traci przyjaciela, pokrewną duszę - tym razem zupełnie z własnej winy.
- Ti