Hobby · 3 min czytania
zapachniało życiem
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Deszcz obmywający miasto z brudów życia. Błyskawice prześwietlające nasze myśli. Ciemność nadająca starówce klimatu. Śmiech, zaprzyjaźnione spojrzenia, młodość. Zaczęło się od nagłej burzy, skończyło na dzikim szaleństwie. Muzyka unosząca się nad dziedzińcem, rozbrzmiewała z niesamowitą mocą. Nogi stukały o podłogę w rytm rockowej zagrywki. Oczy chłonęły nowe obrazy, nowe twarze, nowe wszystko. Jedna osoba z papierosem ruszała się przed sceną samotnie. Pociemniało, deszcz się uspokoił, a muzyka zwiększyła tempo. I wszystko przestało mieć znaczenie. Ciała obijające się o siebie w szalonym wyrażaniu własnych emocji. Nogi unoszące się w górę, unoszące się w bok. Nogi szalone, rozskakane, bez barier. Ręce latały w powietrzu, próbując złapać choć kawałek powietrza przynoszącego dobre jutro. Głowy w transie, telepały się dziko, jakby ważność życia chciały sobie wybić. Ciała opadające na podest, ciała łapane przez ręce, ręce pochłonięte w dzikości młodości. Krzyki i wrzaski, i śpiewanie, i wszystko, wszystko, po prostu wszystko. I człowiek na fali. Wiecie, że kiedyś będziemy musieli skończyć? Nie, proszę nie. Niech ten szalony wybryk trwa dalej, niech bezmyślność, spokój i harmonia ducha trwa, nigdy się nie kończy! Długie włosy niech dalej spowijają sens naszych dni. Symbole na sercach niech dalej wyznaczają…