Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantastyka · 9 min czytania

Zapomnienie - trzeci pocałunek śmierci.

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

{b}{u}Zapomnienie{/u} - trzeci pocałunek śmierci.{/b}

*

{i}Jego wzrok krążył po rozległych falach morza, które go otaczało. Nie widział w nich nic nadzwyczajnego. Fale, choć niespokojne, nie zwracały na siebie uwagi. Jednak w duchu wiedział, że coś jest nie tak. Na wodę padł niewidzialny cień. Rozpoznał go po chwili. Zaniepokoiło go to co spodziewał się zaraz zobaczyć. Jak zawsze, spojrzał pod własne nogi i stwierdził, że najzwyczajniej wisi w powietrzu, a jego cienie, które widać na powierzchni wody tworzą krzyż. Powoli napływające myśli zaczynają mu sugerować to jedyne wytłumaczenie, które odrzuca. Odrzuca do momentu, kiedy niepokój zaczyna go przerastać. I jak każdy, zaczyna się bać. Mało kto wtedy nie rezygnuje z dumy, mało kto chce przechodzić piekło by potem wrócić w chwale, jednak ciałem tak zniszczonym, że chwały ledwie wystarcza na garść słodkiej wody. Jednak w Twierdzy Zapomnienia wszyscy uciekali. Nikt nie walczył. Każdy się budził.{/i}

**

Na horyzoncie pojawił się blady cień. Niezniszczalny czas płynął, ukazując coraz wyraźniej postać, której twarz ukryta była pod kapturem, a ciało pod ciemnym płaszczem. Zbliżała się ona powoli, majestatycznie, jakby kroczyła z pewnością i spokojem po cienkim lodzie, zachowując jednak rezerwę na wypadek tafli zbyt cienkiej. Brzegi płaszcza dotykały ziemi. Były jedynie zakurzone. Bystra osoba stwierdziłaby dzięki temu, że osoba ta musiała przebyć długą drogę, lecz na pewno nie całą przebytą pieszo. Jednak do Twierdzy było jeszcze wiele kilometrów. Do tego czasu pustynia zdąży podniszczyć delikatną tkaninę i już nikt nie będzie mógł mieć jakiejkolwiek pewności. Wrota Twierdzy Zapomnienia były potężne. Gdyby zostały położone spokojnie można by na ich rzeźbionej powierzchni wybudować malutkie miasto. Wyryte napisy po wszelkich starych, teraźniejszych i jeszcze nie istniejących językach jasno sugerowały, że drzwi tych nie otworzy strażnik, nikt nawet nie usłyszy pukania. Jednak mówiły też zagadką jak otworzyć je można. Postać, zbliżając się, segregowała w myślach kolejne wersy zagadki i możliwe rozwiązania. W końcu nie przejmując się wcześniejszym zapewnieniom, podeszła na odległość nie większą niż czwarta część wyciągniętej ręki i cicho zapukała. Czekając, szukała z ciekawości języków jej nieznanych. Na pukanie odpowiedziała cisza i nic więcej. Echo przedostało się na drugą stronę by zginąć w tamtejszych rozmowach Ponownie ręka ukryta w długim rękawie zapukała w to samo miejsce. I tym razem odpowiedziała cisza. Wrota jednak uchyliły się bezszelestnie. Przez szczelinę wpadł podmuch wiatru niosąc ze sobą jasne promienie słońca wewnętrznego świata. Wzrok pukającej postaci powędrował jeszcze na chwilę po powierzchni popękanej pustyni i zaczepił o zachmurzone niebo. Potem postać zniknęła w fali ciepłego światła. W środku przez powietrze przebijały się ciepłe promienie słońca, które dopiero wychylało się zza granicy potężnych murów. Zakapturzona postać wtopiła się w cienie wąskich uliczek, wypełnionych głosami jeszcze sennych ludzi. Budynki były tam naznaczone czerwoną farbą, jak krwią. Przez hasła wyzwolenia, symbole życia i śmierci i smętne bliżej nie określone bazgraniny przedostawał się chaos w swej czystej formie. Dokładnie taki, jaki miało zwalczać to przedziwne miejsce. W pobocznych alejkach zbierali się ludzie. Ubrani w lekkie jasne tuniki. W rękach nie mieli nic, jednak samymi słowami potrafili człowieka zabić. Było ich wielu, poruszali się szybko, równie bezszelestnie i nie zauważalnie jak Strażnicy Cieni. W końcu na umowny znak, którego nigdy nie było, pomijając te równoczesne zamierzenia i myśli, okrążyli już jawnie przybysza. On sam zaś stał w bezruchu, czekając, co zrobią dalej. Zawahali się. Wiedzieli, a przynajmniej tak im się wydawało, z kim mają do czynienia. W końcu podjęli decyzję. Podjęli ją wspólnie, choć nikt nawet słowa nie wymówił. Wszelkie odgłosy stały się jakieś stłumione i niewyraźne. Postanowili zbliżyć się do przybysza. Postanowili zniszczyć jego mroczną otoczkę, jaką wypracował starannie swym zachowaniem i strojem. Podeszli za blisko, jak na ludzi którzy nie podają powodu swych działań. Nie zdołali się nawet…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%