Historia · 3 min czytania
Zawierucha dziejów
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 2
Zawierucha dziejów
Wśród wysokich, wiekowych sosen ścieżka się wiła, ona pradawny, kamienny dworek ze wsią łaczyła, wkoło dworku, stare parki przez duchy strzeżone legendami straszą nocą śmiałków, ciągle jeszcze one.
Wysoko leniwe, czarne chmury wcale się nie spieszą - tworzą łzawą pogodę, z której ślimaki się cieszą, biegają, po starych zarośniętych ścieżynach - niosą się śpiewne oklaski z trybun w jarzynach.
Stary gajowy, przed śmiercią łzy gorzkie ronił, że okrutny system takie piękno, roztrwonił, którego przez długie życie bronił i pilnował - dziś zmarł, dołączył do tych, co z nimi balował.
Jesiennej ciemnej nocy, kiedy mgła tuliła duchy, one w żywych świecie dodawały otuchy - w kamiennym dworku ich zjazd w nocy się odbywał, na cześć strażnika parku, co do nich przybywał.
Część 22 / 2
Zegar prawdy rzeźbił w głowie opowieści i legendy, sprawdzałem przeszłości czasu minionego błędy, przez okna kamiennego dworku stare duchy widziałem - tańczyły pary przy muzyce której nie znałem.
Kiedy patrzyłem na duchy z otwartą buzią, pojawiła się piękna kwieciarka z białą różą, wiatr szeleścił jesienią - ona mnie całowala, smutne tańczyły pary, a orkiestra historię grała.
Raptem brama chmur rozwarła swe wschodnie wrota - kulturę i zwyczaje zalała gwiaździsta hołota, wzieła w niewolę, aż na na koniec świata mojego dziadka,do którego ma pamięć ulata.
Starych