Inne · 3 min czytania
Zawilce
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Stabilność. Coś, co wydawało mi się, że posiadać będę do końca życia. To uczucie, że wygrało się totka w grze o regułach nieznanych. Każdy dzień z nią malował się w barwach powtarzalnym, ciepłych i nie wzbudzających leku o jutro. W głowie coraz wyraźniej odsłaniał się plan. Przewidywalność zapuściła kojące korzenie wewnątrz istoty, która żyje na tym świecie po raz pierwszy. Mimo trudności, mimo chwilowych sytuacji bólu, po prostu trwało się dalej z pogodą ducha, z wolnością babiego lata unoszącego się w wiosennym poranku. Jakieś niezrozumiałe ciepło wniknęło do mej duszy, połączyło wszystkie jej kawałki i odsłoniło rysy, które podarował mi los. A one lśniły dumnie pomiędzy dłońmi miłości. Rozgościły się w niedoskonałościach drugiego istnienia i planowały, pozostać tam już do czasu nieokreślonego. Wszystkie te sygnały uświadamiały, że zyskało się to najcenniejsze uczucie, którego poznać nie jest dane wszystkim. To uczucie, które wybija się na plan pierwszy w eseju znalezionym setki lat temu, w słowach rozrzuconych na pokolenia, w każdym zakamarku istnienia oddechu istoty żyjącej. A posiadać je, to móc tworzyć cuda, to móc przetrwać każdą osuwającą się pod nogami przepaść, to traktować każdy dzień, jako możliwość współdzielenia go z obcą duszą. To wiedzieć, że ktoś…