Psychologia · 2 min czytania
Zbieg okoliczności i tragiczny koniec
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Zbieg okoliczności...?
Wstępu nie będzie :P
Wysiadam z tramwaju. Zaraz, gdzie to było? Ach, tak, teraz wzdłuż szyn. Uchylam głowę przed silnym wiatrem. Droga do klatki schodowej wydaje się być nieskończenie długa. W końcu dochodzę do drewnianych skrzypiących schodów. Wspinam się po nich mozolnie...Uf, jeszcze tylko jedno piętro. Kieruję się do drzwi. Ku mojemu wielkiemu zdziwieniu, są one poobklejane czerwoną taśmą z napisem ‘ZAJĘTE PRZEZ KOMORNIKA’. Pukam. Drzwi same się uchylają. Ostrożnie wchodzę. Czyste i wygodnie umeblowane mieszkanie przypomina jakąś dziurę; połowy mebli nie ma, książki spakowane są do kartonów, w powietrzu fruwa kurz. Po środku tego bałaganu siedzi zapłakana pani Marta. Postanawiam coś zrobić. - Eeee...Przepraszam, co się stało?- pytam. Na razie nie widać żadnej…