Filozofia · 16 min czytania
Zbiór przemyśleń ...
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 3
---------------------------------------------
Autobus - jak dojechać na miejsce, i pozostać przy życiu ... (subiektywność on)
Na pierwszy rzut oka jest to zwyczajny środek transportu. Kupujemy bilet (bądź nie, o ile lubisz nadmiar andrenaliny, którą mogą ci zapewnić niesławne kanarki), wsiadamy i jedziemy gdzie tylko sobie zażyczymy. Lecz niestety praktyka nieraz na nowo weryfikuje znaczenie jazdy autobusem miejskim. W trakcie czycha na ciebie bowiem wiele niebezpieczeństw, o których pozwolę sobie wspomnieć, by ostrzec przyszłe pokolenia, które tak jak ja zmuszone będą korzystać z tego środka transportu. Na pierwszy ogień - szalone emeryteki. Są całkiem niepozorne, ale to prawdziwi łowcy, którzy tylko czychają, by zadać bezlitosny atak. Zagadają cię na temat swojego życia ("a mój wnusio to ...") albo zasypią cię gradem pytań po którym możesz się już nie podnieść. Na szczęście ruch oporu znalazł rozwiązanie - słuchawki na uszach. Metoda prosta, acz skuteczna. Następny w kolejce jest tłum - nierzadko zapewne będziesz miał okazję do przekonania się jak to jest, gdy wewnątrz autobusu nie ma nawet wolnego kawałka dla osób stojących, a miejsce siedzące staje się symbolem luksusu. Wtedy ludzie ukazują swoją zwierzęcą naturę, poprzez bezlitosną walkę o dosłownie centymetr przestrzeni więcej. W tym starciu osobniki słabsze wypierane są pod same drzwi, musząc uważać, by przypadkiem nie wypaść. Nie muszę chyba mówić, że taki tłok wręcz wymarzona sytuacja dla wszelkich kieszonkowców ? Nie mających litości dla naszej sytuacji finansowej osobników martwiących się tylko tym ile dziś ukradną. Kobieta z płaczącym niemowlakiem - team, który niszczy doszczętnie resztki moich skołotanych nerwów. Momentami odnosiłem wręcz wrażenie, że inni pasażerowie desperacko szukają czegoś ciężkiego, podczas gdy ja marzyłem, by w rękach zmaterializował mi się AK-47. Nie wspomnę już o młodzieży wszechpolskiej w którą tak wierzy nasz minister edukacji. Słowa na k,p,s,h najwidoczniej na stałe zagościły w ich mowie, i nie mogą się z nimi rozstać na czas podróży. Doprawdy wspaniale ją umilają ... Na koniec powiem jedno - powinna powstać oddzielna dziedzina nauki poświęcona temu zjawisku. Autobusologia ? - czemu nie ...
-------------------------------------------
Alkochol - prawie nie szkodzi. Ale jak wiemy z reklam prawie robi wielką różnicę :]
Któregoś dnia zajrzałem na pocztę celem odebrania pieniędzy za sprzedaną grę (Dark SMG wie o co chodzi). W czasie gdy osoba za okienkiem coś wypisywała, pozwoliłem sobie spojrzeć na gazetę. Pierwsze co rzuciło mi się w oczy to wiadomość o śmierci osób wracających z dyskoteki. Jak do tego doszło ? Za kierownicą siedziała osoba pod wpływem alkocholu. Cóż mogę dodać - kolejne ofiary C2H5OH. Nie żal mi ich, bowiem powinny być świadome niebezpieczeństwa na jakie się narażali jadąc z osobą nietrzeźwą. A więc mały apel - pijmy dalej, niech młodzież dalej zatacza się pijana nocami do domu, a kobiety wraz z dziećmi niech wciąż będą gnębione przez nałogowych alkocholików. Bo przecież bez tego życie straciłoby nieco ze swego uroku, nieprawdaż ?
Część 22 / 3
---------------------------------------------------
Wulgarność - zaaplikować do polskich słowników ?
Niezależnie od tego w jakim miejscu się nie znajdę, wszędzie mnie dopadnie - wulgarność. Epidemia, która zaatakowała Polskę i jak dotąd nie wynaleziono na nią żadnego leku. Oczywiście przodownikami w tej dziedzinie jest młodzież, która opanowała do perfekcji mieszanie zwykłych słów z tymi niecenzuralnymi tworząc wręcz nowy rodzaj języka. "Ku***, ale dzisiaj p***dzi, ja p******e, a ten s*****el (...)" - oto ich sposób porozumiewania się. Niezależnie gdzie przebywam - czy to w autobusie przy wszystkich pasażerach czy w sklepie. WSZĘDZIE ! Apel do ludzisk nadużywających tych słów - Opanujcie się ! Jeśli już czujecie nieodpartą potrzebę takiego wyrażania się, nie róbcie tego w miejscach publicznych, a tym bardziej nie przy szkrabach do 10 lat, które uznają to później za normalne ! I choć zapewne moja walka jest bezcelowa, należy jednak przynajmniej próbować ...
---------------------------------------------------
Komercja + subiektywizm = "Fakt"
Chyba każdy zna taką gazetę jak"Fakt". Kosztuje niewiele, jest wydawana codziennie, i ma podobno największy nakład spośród innych. Wszystko pięknie, nieprawdaż ? Nie do końca. Trzymałem dziś w swych łapkach jeden numer. Co widniało na stronie głównej ? Jakiś staruszek musi czekać 10 lat na operację (och, ach, toż to tragedia ! Pierwsza strona oczywiście mu się należała, w co chyba nikt nie śmie wątpić ?). Oczywiście w artykule wspominali jaki to zły jest ten szpital i w ogóle nic tylko usiąść i płakać. W malutkiej rameczce natomiast widniała jak byk odpowiedź lekarza : "U nas tyle trzeba czekać, bo kolejki są tak długie". Oczywiście fajnie jest krytykować coś, samemu nie mieszając się w jego problemy. Nie znamy rozwiązania, a lista oczekujących jest długa ? Bluzgamy ! Następną intrygującą rzeczą jest zapowiedź tego, że w następnym numerze znajdziemy specjalną leczniczą kartkę papieru z obrysowanymi stopami. Funkcje lecznicze zawarł tam człowiek zajmujący się leczeniem niekonwencjonalnym (nazwiska nie podam, za reklamę trzeba płacić). Zacząłem się lekko uśmiechać, ale kiedy wyczytałem co pisało w ramce niżej, wręcz turlałem się na ziemi ze śmiechu :] Otóż przestrzegają oni, że oryginalnej kartki nie wolno kserować, gdyż straci swoje funkcje lecznicze oraz przed tym, że nie należy stawać dwóm osobom na tej samej, bo może to przenieść chorobę na drugą osobę. Wniosek : naiwniacy kupią kilka egzemplarzy tego numeru, a my zatriufmujemy. A więc ludziska : biegiem do najbliższego kiosku, zaopatrzcie się w kilka numerów "Faktu", który będzie nie tylko pożywką dla waszego intelektu, ale i raka wyleczy :] Niech "Fakt" będzie z wami !
Część 33 / 3
--------------------------------------------------
Młodzieńcza miłość - subiektywna opinia Przeglądając pewne całkiem sporej wielkości forum, niezauważony przez nikogo wkradłem się do działu "Miłość". Zaintrygował mnie bowiem temat "Za młodzi na miłość". To co tam zobaczyłem wprawiło mnie w lekkie zdumienie, i mogę powiedzieć jedno - zwątpiłem. Zwątpiłem w IQ młodych ludzi, którzy to podobno są przyszłością narodu. Pewna osobniczka w wieku lat 13, broni swojej racji jakoby w jej wieku można już kochać kogoś "na poważnie". Oczywiście 90 % ludzi wypowiadających się w tym temacie stwierdziła, że jest na to za młoda, i w jej wypadku mogą to być jedynie zauroczenia. Ktoś odrzekł nawet, że cytuję : "miłość to nie tylko uczucie, ale także ta miłość w sensie fizycznym ..." (wyrazy współczucia, seks stawiać jako jedną z podstaw prawdziwej miłości - żałosne). Problem tkwi w tym, że takie opinie wydawały osoby niewiele starsze, mające zaledwie 15-16 lat. Oczywiście sobie nie mają nic do zarzucenia, bo przecież są już wystarczająco dojrzali. Są w końcu AŻ o około trzy lata starsi ! Wolno im także pić alkochol, palić papierosy ... I co z tego, że to jest przeznaczone dla pełnoletnich - my możemy wszystko ! Dlatego też uważam, że prawdziwej miłości zazna jedynie osoba w wieku przekraczającym przynajmniej 40 lat. Nie zakochuje się ona bowiem pod wpływem chwili, i nie rozstaje się z tą osobą po kilku miesiącach, bo "to jednak nie ta". Rozśmiesza mnie więc nastolatek mówiący o "prawdziwej miłości". W jego przypadku można mówić jedynie o zauroczeniu, które szybko minie i zastąpi je kolejnym. Choć oczywiście mogą się zdarzyć wyjątki, ale ja się z nimi nie spotkałem :]
-----------------------------------------------
Z cyklu kontrowersje : Natura a sprawy miłosne :]
Pewnego dnia zacząłem rozmyślać nad istotą miłości. Doszedłem do…