Zbrodnia · 10 min czytania
ZBRODNIA I_KARA
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 3
ZBRODNIA I_KARA
Za dwoma górami za dwoma lasami Żył Dedal i Ikar. Sprzedawcy salami. Mieszkali w greckiej wsi Fiskus, w rzeki korycie. Ach! Prowadzili sielskie, arkadyjskie życie. Dedal wraz z syneczkiem Ikarem się kochali. Orali pole. Chowali osły na hali. Czasem tak dobrze, że nie mogli ich odszukać. Sąsiedzi zaczynali się już w głowy pukać.
Raz Dedal chciał ciąć drzewo. Pyta: „Gdzie piła?”. Ikar mówi: „W knajpie”. Bo tam ich babka piła. Dedal udał się szybko do knajpy po piłę. Na miejscu odebrało mu chęci i siłę. Przypomniał sobie, że ma przygłupiego syna. By o tym zapomnieć kupił butelkę wina.
Ikar grał se z kolegami w piłę na hali. A na tej hali ludzie osły wypasali. Ikar kopnął niechcący piłką osła w sam zad. Ten z wrażenia zbladł, wkrótce na twardą ziemię padł. „Ty ośle, dostaniesz 10 kijów od taty” - wieszczą koledzy Ikarowi tarapaty. Ikar nie wiedział na co mu kijów parę ale z chęcią pobiegł do ojca po podarek...
Raz Dedal przejrzał gazetę i myślał, że śni: Przeczytał: „za miesiąc likwidacja WSI”. „Trzeba nam opuścić wieś, iść do miasta-państwa Zrezygnować z osłów, zrezygnować z poddaństwa?” Wymyślił zmienić swą rolę na rolę w teatrze i że prawdę przed synem na pewien czas zatrze. Nie chciał smucić Ikara wiedzą co ich czeka Postanowił więc po prostu udawać Greka. A że Grekiem był od zawsze, od urodzenia przewidywał ogromne szanse powodzenia.
Dostojewski wydał książkę „Zbrodnia Ikara”. Ale była to jednak tylko literacka mara. Autor czytelników w butelkę sprytnie nabił. Czemu ? Bowiem Ikar przecie nikogo nie zabił. Zabijał tylko czas. Ale to tylko czasem. Zdzielając co rusz któregoś z kolegów pasem.
Część 22 / 3
Dedal zastanawiał się jak opuścić wioskę. Doprawdy sprawiało mu to niemałą troskę. Cóż. Nie mogli się bowiem poruszać po lądzie Gdyż chłopi postawili blokadę na rondzie. Zrobili przeszkodę drogową z topoli pni. Żądali cofnięcia likwidacji WSI. Pozostała więc już tylko droga powietrzna. Dość niebezpieczna i o wiele bardziej wietrzna.
Dedalowi nie pasowały Jumbo- jety. I żal mu było oboli na dwa bilety. Propagował akcję „Podaruj dzieciom skrzydła”. Akcja „Podaruj dzieciom słońce” mu już zbrzydła.
Zastanawiał się tylko skąd wziąć dobre pióra. Intuicja mówiła by zaszedł do biura. Piór wiecznych brak, były ołówki, parę mydeł. Wypił Red Bulla. Nie dodało mu to skrzydeł.
Wraz z Ikarem postanowił zabić więc kurę. Wziął nabity pistolet, wsadził go w kaburę. Weszli wnet do kurnika a tam niezłe jaja. Na grzędzie siedział kogut, w jego dziobie faja. Ujrzeli kurę. Podejrzewać coś zaczęła. Wybiegła z kurnika. Gdakać strasznie poczęła. Dedal i Ikar pobiegli gonić kokoszkę. Dlatego wkurzeni zakurzyli się troszkę. Nadto razem wpadli do płyciutkiej sadzawki. Potem byli cali w sadzy. Czarni jak kawki.
W końcu złapali kurę. Oskubali, zjedli. Posmakowały im udka z dodatkiem knedli. Po pysznym jedzeniu poszli do toalety. Ikar wziął gnaty (nie chodzi o pistolety) Wyszedł z nimi na zewnątrz i rzucił w psa stronę. Teraz wiedzieli. Kości zostały rzucone. Nie mogli już z tej drogi ucieczki zawrócić. Ani bólu brzucha po obiedzie ukrócić.
Dedal szukał piór, wyszedł na powietrze świeże spytał się grzecznie pierworodnego: „Gdzie pierze?” A ten również grzecznie odpowiedział, że w pralce. Dedal zajrzał do pralki i zaczął gryźć palce. Przypomniał sobie, że ma przygłupiego syna. By o tym zapomnieć wypił butelkę wina.
Część 33 / 3
Było dobrze. Uwalił się na dywaniku. Usnął. Na drugi dzień znalazł pióra w piórniku. Hm… Postanowił postawić sprawę na włosku Przykleili do siebie pióra litrem wosku. (Posiadali bowiem jego wielkie zapasy). Następnie dokładnie zapięli czarne pasy, (lecz nie pasy bezpieczeństwa, ale karate. Chińska podróba - by pochwalić się przed swiatem). również to co pod pasami czyli podpaski (ze skrzydełkami – by był lot był lepszy) i kaski.
Wystartowali. Pruli powietrze aż miło. I Dedal spytał się Ikara: „Fajnie było?” „Faj nie było bo zastąpiły je cygara” - tą odpowiedź usłyszał Dedal z ust Ikara. Przypomniał sobie, że ma przygłupiego syna. Żałował, że nie wziął w podróż butelki wina. Mimo to czuł radość. Krzyknął: „Jesteśmy wolni !”. Syn: „Musimy przyśpieszyć. Być bardziej swawolni”. Dedal ze zdenerwowania cały aż dyszał Udał jednak, że tych powyższych słów nie słyszał.
Pomimo pewnych turbulencji nieźle im szło. Byli szczęśliwi. Ale… No właśnie, ale co ? Co? Zapomnieli o pięciu głównych zasadach ! A o zasadach zapominać nie wypada.
1. Miłe złego początki, koniec gorzki – pierwsza. Czego się dowiemy w następnych wersach wiersza
2. Nie…