Psychologia · 8 min czytania
Zbrodnia Ikara - Rozdział 2 - Nieznajomy
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Pomieszczenie zatopione było w blasku księżyca. Oświetlał dokładnie meble, stolik oraz łóżko i leżącą w nim jasnowłosą kobietę. Spała dość niespokojnie, jej oddech był szybki i nienaturalny. Dom, w którym się znajdowała należał do jej ojca. Był farmerem, a domostwo leżało w oddali od jakiegokolwiek miasta. Lubił spokój i ciszę, bał się ludzi. Córka była jego jedyną rodziną, kochał ją ponad wszystko i nie wyobrażał sobie, że kiedykolwiek mógłby ją utracić. Razem mieszkali, pracowali na roli, jedli wspólne posiłki i nikt nie zakłócał ich porządku dnia. Aż do tej pory. Kobieta otworzyła oczy, bo wydawało jej się, że ktoś znajduje się w domu. Wstała po cichu z łóżka i uchyliła drzwi. Światło w pokoju ojca było zgaszone, słyszała jego ciche chrapanie, ale wciąż miała wrażenie, że na dole ktoś jest. Wzięła latarkę z szuflady komody, która stała na korytarzu i zaczęła schodzić powoli po schodach. Nagle rozległ się trzask. Ktoś musiał tam być. Gdy znalazła się już na samym dole, zawołała: — Kto tu jest? Nikt jej jednak nie odpowiedział, skierowała się więc w stronę kuchni. To tam dostrzegła nikły blask wydobywający się z nieznanego jej źródła. Przecież zgasiła wieczorem wszystkie światła. W kuchni na środku stołu paliła się świeczka. Teraz była już pewna — nieproszony gość znajduje się w jej domu. Zawołała ponownie, ale wciąż odpowiadała jej głucha cisza. W pewnym momencie poczuła dreszcz na całym ciele, ktoś chwycił ją za ręce i przyłożył zimny przedmiot do szyi. Wiedziała, że to nóż. — Krzyknij, a cię zabiję — odezwał się niski, męski głos. Dziewczyna była przerażona, serce biło jej szybciej niż kiedykolwiek. Nie śmiała wydobyć z siebie najcichszego dźwięku. Mężczyzna pociągnął ją za włosy i doprowadził do szafki pod ścianą. W szkle zobaczyła jego odbicie. Był to wysoki, przystojny brunet, którego oczy świeciły dziwnym blaskiem. Jego umięśnione ręce wskazywały na to, że dba o swój rozwój fizyczny. Tylko dlaczego ten mężczyzna chce poderżnąć jej gardło? — Skoro jest pan gościem w moim domu, to dlaczego próbuje mnie pan zabić? – zapytała nieśmiało. Mężczyzna nie odpowiedział. Przecież kazał jej siedzieć cicho, jakim prawem ona się w ogóle odzywa? — Jeżeli nie zamierza pan ze mną rozmawiać, może chociaż puści pan moje włosy, to bardzo boli. – Jej bezpośredniość go zaskoczyła. – A skoro i tak mam zginąć, proszę zrobić to po cichu, żeby nie zbudzić ojca. Śpi, bo jest bardzo zmęczony. Takie zachowanie całkowicie zbiło mężczyznę z tropu. Kim ona jest i jakim prawem tak mnie znieważa — przemknęło mu przez myśl. Rozluźnił trochę uścisk i puścił włosy kobiety. Teraz trzymał tylko nóż przy jej gardle i przyciskał jej ciało do szafki. Dalej miał nad nią przewagę, a przynajmniej tak mu się wydawało. — Widzę, że nie zamierza mnie pan dzisiaj zabić. Może więc schowa pan ten nóż do kieszeni, a ja w zamian zrobię herbatę i pokroję ciasto. Po coś musiał pan tu wejść, a my oprócz jedzenia nic nie mamy. – Kobieta stawała się coraz bardziej pewna siebie. Pomyślała, że gdyby on naprawdę chciał jej śmierci, zrobiłby to od razu. Nie zamierzała więc dać się zastraszyć. Coś złego musiało kierować tym mężczyzną, a ona postanowiła mu pomóc. Nieproszony gość był zupełnie zaskoczony zachowaniem swojej ofiary. Nigdy nie został tak znieważony przez żadną kobietę, a co dopiero taką, którą w każdej chwili mógł pozbawić życia. Inne błagałyby o darowanie życia, poniżałyby się, zrobiłyby wszystko, aby oddychać tylko chwilkę dłużej. Ta była jednak inna. Nie zachowywała się jak tamte. Coś skłoniło mężczyznę do wzięcia noża sprzed szyi kobiety, jednak nie schował go do kieszeni. Nie może ryzykować utraty swojej przewagi. To on tu rządzi i wydaje polecenia. Pozwolił kobiecie wyzwolić się ze swoich rąk i podejść do stołu. — Jako, że jest pan moim gościem, nieproszonym, ale jednak gościem, pozwolę sobie spytać, dlaczego odwiedza mnie pan o tak późnej porze? Czy coś się stało? Brak odpowiedzi nie zniechęcił…