Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Przyjaźń · 4 min czytania

Zbuntowany Anioł cz.1

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

To był ciepły lipcowy wieczór. Pocałował mnie na dowidzenia, po czym odszedł, a ja w nim zakochana jeszcze długo wpatrywałam się w jego plecy. Kochałam jego brązowe włosy sięgające do ramion, piwne oczy, za które mogłabym oddać wszystko, pełne usta, które zawsze smakowały malinami. Uśmiechnęłam się do siebie i leniwym krokiem weszłam do piekła. Tak jak myślałam rodzice znowu się kłócili. Słychać było odgłos tłuczonego szkła, który towarzyszył mi od dłuższego czasu. Nienawidziłam tego domu, z całych sił jakie w sobie miałam. Ściągnełam czarne, wiązane do kolan tenisówki i nie zwracając uwagi na kłótnię chciałam wejść na górę, jednak tego przegapić nie mogłam. Uderzył ją. Po raz pierwszy w dziejach tego małżeństwa, uderzył ją. Stanęłam w kuchennym progu i oniemiałam. Chwilę jednak później roniąc gorzkie łzy wbiegłam do zielonego pokoju. Zamknełam się i rzuciłam na łóżko. Ojciec dobijał się do drzwi, ale na rozmowę z nim nie miałam najmniejszej ochoty. Objełam kolana ramionami i chciałam zapomnieć, tak bardzo chciałam zapomnieć, ale on swoimi okrzykami pod drzwiami jeszcze bardziej mi to uniemożliwiał. Nie mogłam uwierzyć, w ogóle to nie mogłam nawet uwierzyć w ich ciągłe kłótnię! A co dopiero mówić o uderzeniu. Ta para: On - wysoki blondyn, o niebieskich oczach, charakter miał raczej spokojny. Ona - brunetka o zielonych oczach, niskiego wzrostu, szalona, wygadana i sympatyczna. Zawsze genialnie do siebie pasowali i genialnie się uzupełniali, a tu co? Wielkie gó*no! Inaczej tego określić nie można. Na cały regulator włączyłam muzykę, tak CHESTER i w ogóle całe LP zawsze byli załagodzeniem na wszystkie dolegliwości. Jednak tym razem nie dokońca mi pomagali. Wstałam, stanełam przed lustrem nie przestając płakać. W odbiciu widziałam…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Zbuntowany Anioł cz.1 — czytnik · opowiadania