Fantastyka · 4 min czytania
Zbyszek III
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Szaleniec
Jak zwykle ZB przemierzał kraj i propagował KiCZ. Bardzo lubił tę pracę, mógł miło spędzić czas w swoim ulubionym BMW a jeśli miał dosyć spalin, wciskał żółty guziczek i mknął przed siebie na zielonej hulajnodze. Pewnego dnia jechał swoim BMW, w swej rozchełstanej koszuli i słuchał Muzy. A jego Muza była wspaniała – jak wszystko, czego tknął się uroczy ZB. Nagle: tu tu tu turu!!! Odezwała się nowiutka czerwoniutka komórka. Ze szpanerskim błyskiem oku odebrał - Halo – zapytał… Okazało się, że to GÓRA. Zbyszka czekało nowe zadanie. Otóż pewien szalony pracownik biblioteki uniwersyteckiej – oszalał!!! Dzięki usilnej lekturze „Alchemika” Coelho wymyślił, że jego własna legenda jest następująca. Po pierwsze – praca w bibliotece jest wspaniała, ale, po co ci czytelnicy? Tylko przeszkadzają. Człowiek by sobie powpisywał numery UKD do książek, albo, co, a musi (@!!!**$!!!) wypożyczać! Kto to mógłby wytrzymać? Nikt normalny. Po za tym, za dużo jest książek w bibliotekach tych numerów do wpisywania zbyt wiele. Dlatego wymyślił plan!!! Najpierw zaczął eliminować czytelników zawyżonej kulturze czytelniczej. U ruskich zakupił zmyślne urządzenie do zakłócania fal mózgowych i tak sobie zakłócał. A jak komuś zakłócił, to człowiek po prostu nie miał prawa nic więcej czytać. Pisać, mówić, chodzić…też nie. Następnie przeszedł do zmasowanego ataku przeciw pisanym dobrom kultury. Traktował je po macoszemu niszczył. Na razie zniszczył jedynie te nieciekawe książki, bo interesujących było mu szkoda. Jeszcze… I tu musiał wkroczyć Zbyszek. Dostał od przełożonych mnóstwo gadgetów, m.in. latarkę z laserem usypiającym, kopertę z…