Kryminał · 10 min czytania
Zdarzenie
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Mam już dość! Czekam prawie godzinę, a dziewczyny nie ma. To zadziwiające jak ludzie mają dzisiaj w dupie dotrzymywanie słowa. No wiec stoję i moknę. Po co? Dla czego? Nie wiem. Taka sama jak każda inna. Łażę za nią, mecze się żeby tylko sobie zaliczyć, a tu co? Wystawia mnie. Gdzieś mam taką zabawę, mało co mi łapy z mrozu nie odpadną, a nosa już prawie nie czuje. Wyciągam komórę - Ostatnia szansa. - mówię sam do siebie. Wybieram tekst message, bo nie będę marnował kasy dzwoniąc do takiej i jak na wołanie sygnał. Chwile się przyglądam lekko zdziwiony, ale dobra, myślę sobie - Przyszła koza do woza, tylko czego chce? Cykam zielona słuchawkę, a tu proszę, rozłączyła się. Tego już za wiele, na spotkaniu się nie pokazała, to jeszcze z oszczędności puszcza krótki sygnał. - Może chce, żebym to ja teraz oddzwonił do niej? Śmieję się głośno. Wkurzony na maksa, wyrzucam z siebie w eter - Wal się! - Jak by stała tuż obok, a nic poza mokrymi drzewami w parku nie odebrało wiadomości. Chowam więc komórę i wracam do domu, może się jeszcze trochę prześpię. Wcale długo nie czekałem, wibrator w kieszeni ożył i jeszcze śpiewać zaczął. Wyciągam telefon z kieszeni i co? Znowu się rozłączyła. Niemożliwe, na zabawy jej się zebrało? Wkładam telefon z powrotem i idę dalej, pogadamy jutro w szkole, jak będę miał ochotę rozmawiać. Może z minutę dłużej czekała, żeby mnie rozgrzać do czerwoności. Komóra dzwoni znowu! Wyszarpuje ją z kieszeni czym prędzej, zirytowany. Klik i krzyczę - HALO! Chwilę cisza i połączenie się urywa. - Co jest? - Najpierw dzwoni, a teraz gadać jej się nie chce. Może za głośno krzyknąłem? Trudno, niech ma. Zadzwonię sam i opierniczę. Wybieram numer dziwadła, klik i dzwoni, czekam. Krótkie pi... i połączenie zerwane – No, co jest? - pytam z wielkim zdziwieniem. Próbuję jeszcze raz, ale tym razem od razu przełącza na sekretarkę. Komórka przy uchu zaburczała i ciche pikniecie oznajmiło, że dostałem sesa. Jak mógł bym nie wiedzieć od kogo, ale treść mnie przeraziła - Ktoś jest u mnie w domu, wezwij policje!!! - Zakończone trzema wykrzyknikami. Zamurowało mnie kompletnie, a w głowie pustka, nie bardzo wiem co mam myśleć. Czytam tylko esemesa raz za razem. Jakiś przebłysk świadomości woła, dzwoń po policje. Natychmiast wybijam numer, zielona słuchawka, komóra do ucha i czekam. Linia zajęta, jak zawsze. Trudne do przewidzenia. Próbuje jeszcze raz, to samo. Wiec jeszcze raz i jeszcze raz. Nagle, dzwoni telefon, od Asi. Ręce mi się trzęsą, a telefon tym razem dzwoni i nie przestaje. Może to był tylko głupi żart, żeby sprawdzić czy dam się nabrać? Nadal dzwoni wiec odbieram, przykładam powoli słuchawkę do ucha, po czym spokojnie czekam aż ktoś się odezwie. -Halo, jesteś tam? - Zaczął gruby męski głos. Milczałem dalej, czekałem co będzie. - Halo, jest tam kto, jestem ojcem Asi, halo? - Po tych słowach, wypuściłem z płuc powietrze jak się spuszcza je z koła od roweru. -Tak. - Odpowiedziałem. Mężczyzna roześmiał się i nie przeciągając szybko zaczął -Słuchaj, przepraszam za tego sms-a od córki. Nic się nie stało, to bylem tylko ja. Dopiero co wróciłem z konferencji. Asia najadła się trochę strachu, ale już jest wszystko ok. Wszystko się wyjaśniło, a z tobą jak? -Teraz już wszystko w porządku. Dobrze pan zrobił, że pan zadzwonił. Miałem już dzwonić na policję, a zna ich pan, byli by w parę minut. - Zaśmiałem się. -Ale co się dokładnie wydarzyło? -Aj, myślałem, że może Asia śpi, więc wszedłem ciszej, ale okazuje się, że nawet nie wiedziałem jakiego cennego mam stróża. W każdym razie niczym się nie przejmuj, nikt nikomu tutaj krzywdy nie robi. - Mężczyzna zaśmiał się, znowu. - Słuchaj, chodzisz z Asią do tej samej klasy? - Zapytał. -Właściwie do równorzędnej. -Tak czy inaczej, jutro spotkacie się w szkole i wszystko sobie wyjaśnicie, a teraz jeszcze raz przepraszam ciebie, za całe zamieszanie. -Dobrze, a mógłbym jeszcze parę słów zamienić z Asią? -Tylko, że ona właśnie jest w łazience. To słuchaj, wiesz co? Powiem jej żeby do ciebie oddzwoniła zaraz jak wyjdzie, ok? -A nie, w takim razie nie trzeba, bo i tak jest już późno. Pan dopiero co wrócił, także nie ma potrzeby przeciągać. Jutro sobie pogadamy w szkole, a od siebie życzę wam pogodnej nocy. - Pożegnaliśmy się i trochę mi ciśnienie opadło. Niech no, żebym ja w przyszłości miał taką głupią córkę. Już wiem kogo omijać w szkole jak lunatyka. Zaśmiałem się. Całą drogę do domu mimo woli zastanawiałem się nad tym wszystkim i zupełnie znienacka pewna myśl przyszła mi do głowy - Czemu zadzwonił jej ojciec zamiast niej? Byłem już na schodach, za bramka, ale nie chciałem wejść do środka. Stanąłem wpatrując się jak głupek w krople deszczu pod latarnią, połykające skrupulatnie każdy promień światła. Wciąż uważam, że to idiotyczne, ale mieliście kiedyś takie uczucie, że niby…