Melodramat · 2 min czytania
ZDESPEROWANA O PRAWDZIWEJ MIŁOŚCI
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Panie Y, jak Pan mógł mi to zrobić. Przecież piszę o Panu, w moim pamiętniku schowanym pod łóżkiem. Przecież Pan wie, co ja do Pana czuję. Usycham, więdnę, mdleję, kiedy Pana nie ma w pracy. Ostatnio przyniosłam Panu kawę, ot, koleżeńska przysługa. A Pan powiedział tylko DZIĘKUJĘ. Co to ma znaczyć DZIĘKUJĘ?! Tak bezosobowo, jakbym była nikim, tylko takim szaraczkiem człowieczkiem. A ja Pana kocham. Miłością czystą, nieskończoną. Tak piorunującą, że mogłabym Panu prać, prasować i nawet gotować. Tak wielka jest moja miłość.
Dlaczego więc nie zauważa Pan mojego pragnienia ukrytego głęboko w sercu? A powinien Pan. W końcu jest Pan o rok starszy, o rok mądrzejszy. Ma Pan tę roczną przewagę. I co? I nic… Ni spojrzenia, ni dotyku… A ja Panu przynoszę rano kawę!
I co słyszę? DZĘKUJĘ! Właśnie to słyszę. O ile przyjemniej brzmiałoby DZIĘKUJĘ MOJA NAJDROŻSZA.
Ale nie… Pan X mnie olał to i Pan Y może tak bez skrupułów odrzucić