Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Filozofia · 8 min czytania

Zdolności Marysi

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

W małej wiosce na stepach Kazachstanu, żyła dziewczynka o imieniu Maria. Jej matka była znaną w okolicy zielarką, a ojciec był cyganem. Nigdy go nie widziała, a jedyne co o nim wiedziała było to, że jeździ gdzieś po świecie i wróży ludziom przyszłość. Zewnętrznie wyglądała całkiem przeciętnie – miała brązowe włosy, które najczęściej zaplatała w dwa warkocze i duże brązowe, myślące oczy. Lecz jej wnętrze przedstawiało się już zupełnie nieprzeciętnie. Dziewczyna wykazywała niesamowitą zdolność przewidywania przyszłości na podstawie obserwacji znaków na niebie i ziemi. Była istotą bardzo wrażliwą, gdyż gdyby była „twarda”, nie potrafiłaby dostrzec ani odczytać żadnego ze znaków. Lecz jak wiadomo wszystko oprócz dobrych stron ma również te złe. Maria bardzo często ciężko chorowała i ledwo uchodziła z życiem. Tłumaczyła sobie tę przypadłość tym, że to jest jakaś zemsta bogów za jej zdolności. Zdarzało się często, że nienawidziła swoich zdolności i tym samym znaków, lecz nie potrafiła ich ignorować. Chciała ostrzegać ludzi przed nieszczęściami i pocieszać zasmuconych nadchodzącym szczęściem. Gdy dziewczyna skończyła 16 lat, potrafiła już bardziej zapanować nad swoimi zdolnościami i powoli zaczęła się uczyć ignorowania znaków. Lecz tego dnia – w dniu swoich urodzin, wracając ze szkoły spojrzała w niebo i dostrzegła straszne rzeczy. Oczywiście dla zwykłego śmiertelnika byłyby to zwykłe chmury, lecz dla Marii układały się one w logiczne kształty – w proste łańcuchy przyczynowo-skutkowe. Nie chciała na to patrzeć, lecz jej ciekawość była silniejsza od niej i nie pozwalała oderwać jej wzroku od przedziwnych kształtów. Stała więc z zadartą głową i otwartą buzią. W oczach miała przerażenie, a gdy zdołała wszystko ułożyć w logiczną całość, z jej oczu zaczęły płynąć obfite łzy. Lecz zanim doszła do domu, zdołała się opanować. Tam czekała na nią mama z obiadem. Maria zobaczywszy ją, znowu uroniła kilka łez, po czym mocno ją przytuliła ze słowami: „Mamo, pamiętaj, że bardzo cię kocham”. Jej rodzicielka trochę się zdziwiła taką wylewnością uczuć, gdyż dziewczyna raczej rzadko się uzewnętrzniała. - Czy coś ciebie dręczy? – zapytała córki. - Nie – zaprzeczyła – te łzy, to wiesz. - Nie wiem. Marysiu, przecież widzę, że ciebie coś dręczy. Znowu miałaś wizję? - Nie – odparła, uparcie wpatrując się w stół. – Mamo, ja się zaraz uspokoję. „Przecież nie mogę jej tego powiedzieć – myślała – to by jej zepsuło ostatnie chwile życia. A niestety nie jestem w stanie zapobiec jej śmierci. Nie potrafię zmierzyć się z boską wolą. Po co oni wyjawiają mi swoje tajemnice?” Coś zdradziło jej poprzez wyjątkowy układ chmur, że jej matka umrze za tydzień z powodu starości. A miała dopiero 40 lat! Maria nie wiedziała co ma z tym zrobić, gdyż jedyne czego była pewna, było tym że nie mogła powiedzieć jej o zbliżającej się śmierci. Jedynym ratunkiem wydawały jej się modlitwy z prośbami o litość. Ale w głębi serca i tak czuła, że to nic nie pomoże, gdyż to co ma nastąpić jest już zapisane w Księgach Przeznaczenia. Gdy nadeszła noc przed śmiercią jej matki, Maria była już na skraju wyczerpania. Od dnia przepowiedni mało sypiała – cały czas myślała o czekającym ją nieszczęściu. Lecz tej nocy postanowiła coś zrobić – nie wiedziała czy to pomoże, ale za to wiedziała, że nie wytrzyma ani chwili dłużej w łóżku które nie przynosi snu, z głową opartą na mokrej od łez poduszce. Wyszła szybko spod kołdry, założyła dżinsy, sweter, buty i wyszła przed dom. Popatrzyła chwilę z nienawiścią na księżyc i

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%