Religia · 6 min czytania
Zdrada
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 2
Dawno przestał zauważać kiedy jest noc, a kiedy dzień. Cały czas pełno było pyłu pozostałego po licznych wystrzałach z broni palnej. W nocy było równie głośno, równie niebezpiecznie. Przez owe pół roku nauczył się spać z otwartymi oczami. Przez owe pół roku oduczył się jeść i pić. Pił by żyć... Pił gdy umierał. Ochotnik.
Pocieszał się, że zostały mu jedynie dwa tygodnie do powrotu do domu. Tylko dwa tygodnie do czasu kiedy zobaczy swoją żonę i dwuletniego synka. Nie zniósł by myśli, że pozostało jeszcze pól miesiąca męczarni… Męczarni przeżywanych bezustannie od pół roku w imię .... nie wiadomo czego. Bagatelizował więc czas jaki mu pozostał w piekle....
Te pół roku miało mu przynieść chwalę i bohaterstwo. Zapomniał o tym dawno temu. Tak jakby wraz z uodpornieniem się na kule, uodpornił się także od myśli, wspomnień, marzeń i uczuć. W pierwszym tygodniu przestał liczyć ile osób zginęło z jego ręki. Zbyt wielu.
Dzisiejszy dzień wraz z nowymi ciałami przyniósł coś jeszcze. Nadzieję, małą iskierkę czegoś co dawno temu stracił. Postanowił, że jeśli tylko uda mu się powrócić do domu, jeśli tylko przetrwa te ostatnie dwa tygodnie, to pierwszą rzeczą jaką zrobi będzie pójście do kościoła i pomodlenie się. Całe życie był ateistą, ale na wojnie nie potrafił.
Trzynaście dni... Tak wiele. Łzy już nie spływają. A może on już przestał je czuć? Może jego twarz uznała, że mokre, słone krople są jej częścią. Pif paf! Kolejne trupy. Kiedy skończy się to piekło?
Dwanaście dni... Żona robi ciasto... Placek ze śliwkami. Jego ulubiony. Już niedługo zanurzy usta w błogim cieście. Ciepła zupa. Już nie pamiętał jak smakuje. Kiedy wróci zrobi coś miłego. Coś czego do tej pory nie robił. Pozmywa po obiedzie. Pozmywa po gorącej zupie i równie gorącym drugim daniu. A potem weźmie żonę w ramiona i zaniesie ją do łóżka. Położy się koło niej i powie jak bardzo ją kocha.
Jedenaście dni. Słuch mu się pogarsza. Czuje to. Słyszy coraz mniej. I oczy łzawią... To łzy, czy skutek przebywania wśród pyłu? A może jego oczy odmawiają przekazywania do mózgu tych wszystkich okropieństw, których tu doświadcza.
Część 22 / 2
Dziesięć dni. W uszach słyszał Beethovena. Dawniej nie lubił Beethovena. Dawniej lubił rocka. A teraz? Teraz czekał by pójść do sklepu i kupić płytę, a potem przy niej zasnąć. Myślał, o synku, którego otuliła by do snu. I o żonie, z którą kochał by się aż do rana...
Dziewięć. Przestaje widzieć. Tyle krwi... Zbyt wiele krwi.
Osiem. Czy osiem dni to dużo?
Siedem. Tydzień... Tydzień i znajdzie się w ciepłym domu. Zdejmie ten wyniszczony, podarty, cuchnący kombinezon, weźmie kąpiel i zaśnie ukołysany przez kobietę którą kocha. Za siedem dni wszystko się zmieni.
Sześć. Ginie.
***
Nie pamiętał wiele… Jack… Chyba Jack. Nie pamiętał jak ma na imię. W każdym…