Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Zbrodnia · 12 min czytania

Zdrada

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Siedziałem w jadalni na krześle. Przede mną na stole rozłożone były zdjęcia. Czekałem na powrót narzeczonej. Nie, nie byłem zły. Czułem się jak śmieć. Jak zużyta zabawka, która już jest niepotrzebna. Było mi tak cholernie źle. Miałem ochotę zacząć udawać, że o niczym nie wiem. To nie było rozwiązaniem. Musiałem mieć jaja. Usłyszałem klucz przekręcany w zamku. Wziąłem głębszy oddech, a serce zaczęło łomotać, jak oszalałe. Pomyślałem, że chyba zaraz zwymiotuję. Chciałem uciec, ale wiedziałem, że nie mogę. Przekroczyła próg jadalni. Byłem pewien, że zobaczyła zdjęcia. Zresztą specjalnie rozłożyłem je tak, by nie mogła ich przeoczyć. Nic nie mówiąc usiadła naprzeciw mnie. -Kocham cię.-powiedziałem spokojnie.-Wiem o wszystkim. Opuściła głowę, wymamrotała ciche przeprosiny. Westchnąłem. Nie miałem zamiaru robić awantury, która do niczego by nie prowadziła. Kochałem tę cudowną dziewczynę. Zrobiłbym dla niej wszystko. Dosłownie wszystko. Nawet byłbym w stanie zabić. -Milla, dlaczego to zrobiłaś? Nie daję tobie czegoś? -Nie.-pokręciła głową-Nie wiem dlaczego to zrobiłam. Łzy napłynęły do mych oczu. Spodziewałem się takiej odpowiedzi. Cała ona. Wstałem i podszedłem do niej. Nie wiedziałem co mam robić. Chciałem, by było między nami jak dawniej. Położyłem dłoń na jej ramieniu. Chciałem, by czuła, że nie jestem zły, lecz zasmucony, wręcz zrozpaczony. Zawiodłem się na niej. -Kocham cię.-powtórzyłem. -Kocham cię.-wyszeptała- Przepraszam. -Cicho już.- pocałowałem jej policzek- Jest dobrze. Zaczęła płakać. Rzuciła się w moje ramiona. Objąłem ją delikatnie i lekko głaskałem jej plecy. Nie umiałem powstrzymać łez płynących po moich policzkach. Czułem ulgę wiedząc, że mnie kocha. Miałem nadzieję, że to był pierwszy i ostatni raz. Usunęła przy mnie wszystkie kontakty do tego faceta. Odzyskałem nadzieję. Wziąłem ukochaną na ręce i zaniosłem do sypialni. Siedziałem obok niej dopóki nie zasnęła. Czułem się odrobinę lepiej. Zamknąłem za sobą cicho drzwi. Zgarnąłem zdjęcia ze stołu. Rozpaliłem ogień w kominku i chwilę się wahałem. -Przeszłość oddaję przeszłości.- wymamrotałem pod nosem i wrzuciłem zdjęcia prosto w ogień, który ochoczo zaczął je trawić. Nieubłaganie zbliżała się godzina mojego wyjścia do pracy na nocną zmianę. Cały czas powtarzałem sobie w myślach, że nic się nie stało. To był tylko jeden jej wybryk. Pierwszy i ostatni. To się nigdy już nie powtórzy. Mimo jej obietnic wcale nie czułem się lepiej. Nie wierzyłem jej. Starałem się, lecz nie umiałem uwierzyć w żadne słowo wypowiedziane przez nią. Westchnąłem i napisałem dla niej krótką informację, którą zostawiłem w kuchni na blacie. „Kotku, jadę do pracy. Będę o 7. Kocham Cię.” Wsiadłem w samochód i już po dwudziestu minutach byłem na miejscu. Przez chwilę siedziałem jeszcze w pojeździe. Serce mi załomotało na myśl, że mam spojrzeć w oczy oddanemu przyjacielowi, który przekazał mi zdjęcia oświadczające zdradę mej ukochanej. Wiedziałem, że nie będzie zadowolony z decyzji podjętej przeze mnie. -Do roboty, panie doktorze.- powiedziałem do siebie, by podnieść się na duchu. Przybrałem na twarz uśmiech numer trzy, czyli życzliwość i poczłapałem w stronę wejścia szpitala. Przemknąłem szybko, co jakiś czas witając się ze współpracownikami, a niekiedy z pacjentami. Założyłem biały fartuch i już radość pokazała się w moim sercu, że przyjaciel jeszcze nie dotarł, gdy nagle zobaczyłem go w progu. -Jak się trzymasz, Iwo?- spytał ciepło. -Dobrze, już jest w porządku.- odpowiedziałem, starając się ukryć stres w głosie. -Wybaczyłeś jej, prawda?- westchnął. Kiwnąłem głową. Co więcej mogłem dodać? Alex dobrze wiedział, jak bardzo kocham Millę. Wiedział też, że przez tę miłość zrobiłbym dla niej wszystko. Już nie raz to udowodniłem. -Wiem, że nie zmienię twojej decyzji, ale zastanów się. Ty porzuciłeś rodzinny dom, by tylko jak najszybciej być obok niej. A ona? Co Milla wniosła do twojego życia? Wciąż cię rani.-ciągnął- Zdradziła cię. I jestem pewien, że robiła to regularnie od dłuższego czasu, a skoro tak, to zrobi to znowu. -Jeśli znów mnie zdradzi to też jej wybaczę. Za każdym cholernym razem będę jej wybaczał, rozumiesz?- wyszeptałem z rozpaczą. -Nie. Nie potrafię pojąć ogromu uczucia, jakim ją darzysz. Poczułem, że zaczynam się rozklejać. Przecież nie mogę tu płakać jak dziecko! Jestem w pracy, muszę schować swoje życie prywatne do kieszeni. Nie mogłem doczekać się samotności w swoim gabinecie. Miałem nadzieję, że ta noc obejdzie się bez dzikich wybryków chorych psychicznie pacjentów. -Hej, koleżko!- usłyszałem za sobą ochrypnięty głos- Rozdeptałeś właśnie mojego krasnoludka! Jak pięknie leci z niego krew. Widzisz ten wspaniały kolor? Poczuj ten zapach! To był Carl. Jeden z naszych najcięższych pacjentów. Nie zwróciłem na niego uwagi. Jeśli bym to zrobił, musiałbym prowadzić z nim kilkugodzinną konwersację na temat trupów, krwi i morderstw. Wolałem tego uniknąć. Czmychnąłem szybko między resztą pacjentów. Zakląłem w duchu widząc przed gabinetem roztrzęsioną kobietę. Kolejna sztuczność na twarzy, tym razem wybrałem maskę numer pięć- współczucie. -Co się stało, Natasha?- spytałem siląc się na ciepły ton. Spojrzała na mnie swymi wielkimi, podkrążonymi oczami. Wiedziałem, że nic nie powie. Nigdy nie rozmawiała na korytarzu. Zaprosiłem ją do swojego gabinetu. Usiadła skulona na krześle przed moim biurkiem. Byłem przygotowany na każdy rozwój zdarzeń. Nigdy nie wiedziałem, czego można się po niej spodziewać. Zabębniłem palcami w oparcie skórzanego fotela i usiadłem. -Oni tu są.-zaczęła panicznie- Oni chcą dostać się do mojego umysłu. A potem dostaną was

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Zdrada — czytnik · opowiadania