Sport · 3 min czytania
Zdrowy felieton
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Zima nadeszła tak szybko, a w raz z nią niechęć do wychodzenia z cieplutkiego domu. Dlatego życie wielu z nas zostało ograniczone do jobu i house’u, gdzie przez okno przyglądamy się londyńskiej szarudze. Wiadomo też, że nawet do sklepu codziennie chodzić nie trzeba, gdy wystarczy raz na tydzień wyskoczyć do Asdy i po niskiej cenie wykupić zapas przeróżnych (w tym również polskich) puszek. Jeśli już jednak komuś znudzi się “domowy” obiadek, można wyskoczyć do KFC, by zrobić zapas (tym razem tłuszczu), którym to lubią się chwalić brytyjskie nastolatki. Szczególnie na parkiecie, gdzie to owy tłuszczyk faluje wraz z rytmem muzyki, wystając spod koszulki odziedziczonej po młodszej siostrze. Jeśli jednak nie chcemy należeć do klanu dzieci McDonalda, zawsze możemy zakupić dresy Nike i wyruszyć na podbój dżungli zwanej Londynem, by dysząc na wszystkich, przedzierać się przez zatłoczone uliczki. Lecz, gdy dostaniemy zbyt dużo “świeżego” powietrza, warto pomyśleć o wstąpieniu do siłowni, które to w ostatnim okresie chwalą się różnymi promocjami. Dostaniemy wtedy kartę członkowską, którą to niby przez przypadek możemy podać kasjerce w Tesco, myląc z kartą…