Thriller · 3 min czytania
Zegarek
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Nie jestem dumny z tego co robię, lecz co mam zrobić? Nie mogę… Nie. Nie będę się płaszczył przed obcymi by dostać część, drobny ułamek ich „ciężko” zarobionych pieniędzy. Nie to nie w moim stylu. Ktoś może powiedzieć że zachowałem resztki, drobniutkie kawałeczki honoru…
Tak nazwałby mnie przechodzień, który wie o mnie tyle co ty w tej chwili jest jednak mały szczegół, może nie taki mały ale jednak został pominięty nie bez powodu. Widzisz ten cały honor rozmyje się kiedy zdradzę że… Tak. Jestem kieszonkowcem.
Cała sprawa honoru się sypie. Niestety nie wybrałem tej drogi, to ona na mnie spadła jak grom z jasnego nieba. Nie zawsze tak było. Kiedyś byłem adwokatem, dlatego wiem że najpewniej mogę być nazywany szczurem tego miasta o ile nie ludzkości. Wracając do początku. Pracowałem w kancelarii mojego ojca, miał on spore poważanie wśród władz miasta jednak dla niektórych ludzi był „niewygody”. Pewien gość strącił naszą kancelarię z pozycji jaką miała. Krótko mówiąc: „Zeszliśmy na psy”. Mój ojciec nie mógł wytrzymać tego że stracił wszystko, razem z kancelarią odeszła mama… Tata się powiesił. Kancelaria przeszła na mnie, jako młodzik nie miałem szansy jej utrzymać…
Tak trafiłem na ulicę, żyję tak już jakieś siedem? Albo dziewięć lat. Nie wiem,