Psychologia · 7 min czytania
Zegarek - Dzieje Thomasa Sorensa
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
1
Po ptakach. Serio mówię, po ptakach. Koniec marzeń. Koniec kariery. Koniec wszystkiego. Ta pieprzona wódka!!! Wiedziałem, że nie wyniknie z tego nic dobrego. Ale co tam, myślałem, że jestem nietykalny, że mam bogatych rodziców, że mogę wszystko, a ci przepłacani skurwiele z dziekanatu mogą mi naskoczyć. No i, kurwa, okazało się inaczej. Dziekanat już od dawna szukał na mnie haka. Nie lubili mnie, ci skurwiele, o nie. Za dobrze się uczyłem, będąc przy tym zajebiście cwanym matkojebcą. Organizowałem zakrapiane imperki, zapraszałem laski z akademika, orh\gie trwały do rana. Ale zawsze wszystkie ślady były zmyte, wszystko zawsze było cacy, tak, żeby nie mieli się do czego przypieprzyć. Ten kutas, Bagwell, cały czas mi docinał, na wykładach z historii, kiedy miałem cholernego kaca i kartkówki pisałem zaledwie na 4. Rodzice niec oczywiście nie wiedzieli, tuszowałem wszystko, miałem kontakty. Kurwa, przecież byłem tym słynnym Sorensem!!! Panienki na mnie leciały, niemal zrzucały majty przez glowę, tak sie rwały. Ale mi nie zawsze było tylko jedno w głowie, na dalszy plan schodziła nawet nuka, kiedy ktoś postawił przede mna flaszkę. Zapominałem o wszystkim, chlałem z gwinta, nawet nie czując smaku tego, co piłem. W końcu, po kilkunastu dniach z rzędu, kiedy chlałem na umór, musiałem się przyznać sam przed sobą: wpadłem w nałóg. Oczywiście, starałem się to tuszować, jak tylko mogłem. Piłem przy znajomych, ale nie więcej niż kilka kolejek czystej. Potem nieraz musieli odnosić mnie do pokoju, gdzie rano budziłem się zarzygany i odrazu pedziłem na pierwszy wykład. Nauczyciele patrzyli na mnie spode łba, jak na cholernego Piłata. Ale ja byłem tak skupiony na tym, żeby nie puścić kolejnego pawia, że nic sobie z tego nie robiłem. Na drugim roku, moje picie przekształciło się w coś, czego sam nie rozumiałem. Tyle piłem, że nie pamiętałem, kiedy zaczynałem, a kiedy kończyłem. Przestałem chodzić na wykłady, nie chodziłem na imprezy, nie uprawiałem swobodnego seksu. Żyłem tylko chlaniem, wódką, piwem, spirytusem. W drugim semstrze stało się.
**** - Gdzie Sorens? - spytał Harry Bagwell, wieloletni wykładowca historii. Nikt nie odpowiedział, nawet przyjaciele Sorensa. Wszyscy siedzieli cicho, jak pieprzone myszki. Bagwell uśmiechnął się pod nosem, wpisując Sorensowi kolejną nieobecność. W połowie wykladu drzwi od sali rozwarły się nagle i trzasnęły z impetem o ścianę. Bagwell spojrzał w tamtym kierunku, wychylając się zza biurka. Thomas Sorens, we własnej, zapijaczonej osobie, stał, w zarzyganym mundurku, z butelką wódki w prawej, z torbą w lewej ręce. Bagwell uniósł brwi tak wysoko, że znikły one pod obszerną grzywką. Sorens tymczasem stał nadal w drzwiach, wyrażnie pijany, rozglądając się nieprzytomnie po sali. -Pszszeprazsszam....Czczy...tooto...tuuutaj...maaamy...hik!!...lekcję? - wybełkotał, chwilę póżniej wypróżniając całą zwartość żołądką pod swoje nogi. Bagwell pomyślał wtedy i jak się okazało, miał rację: "Już po tobie, cwany skurwielu" Thomas Sorens gruchnął z wielką siłą na pdłoge i usnął. Wszyscy obecni na sali oniemieli. To była właśnie ostatnia lekcja Thomasa Sorensa.
****
To by było tyle, jeśli chodzi o moje studia. Ano, nie każdemus się zawsze udaje, nawet mnie. Myślałem, że jestem Bóg wie kim, że…