Romans · 6 min czytania
Żegnaj
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Zacisnęła mokre od potu palce na poduszce. Przymknęła oczy, nie dopuszczając do siebie natrętnych myśli. Wiedziała, że musi się podnieść i stawić czoła bolesnej prawdzie o sobie samej. Jednak mimo wysiłków jej umysł leniwie podsuwał jej obrazy, których nie chciała już nigdy więcej oglądać. Twarz. Widziała ją coraz wyraźniej. Oczy w kolorze soczystej zieleni, śledzące każdy jej ruch, gdy zawstydzona takim niewerbalnym wyznaniem miłości okręcała wokół palca źdźbło trawy. Mówił wtedy, że kocha jej zarumienione policzki i subtelny zapach gęstych włosów. Przed jej oczami zmaterializował się idealny nos, wąskie usta, które tak wiele razy zbliżały się do jej miękkich warg, by złożyć na nich niewinny pocałunek. Widziała jego lśniące w słońcu włosy, prawie że czuła je na swoich dłoniach. W końcu usłyszała głos, pełen wdzięku i skrytej namiętności, który cicho powtarzał jej imię. Poczuła gorące łzy spływające po policzkach. Zaczerpnęła gwałtownie powietrze, nie chcąc dopuścić do głosu swojego zranionego serca. Odrzuciła poduszkę gdzieś w przestrzeń, strącając z półki wazon, który z głośnym trzaskiem rozpadł się na tysiące kawałków, uderzając o drewnianą podłogę. Chciała, by każdy odłamek lodowatego szkła wbił się w jej skórę, powodując nieznośny ból, który choć w jednej tysięcznej pozwoliłby jej zapłacić za błędy. Najbardziej raniła ją bezradność. Tak rozpaczliwie pragnęła cofnąć czas. Bo zniszczyła coś, co mogła porównać do stłuczonego wazonu. Delikatnego, niewinnego, pięknego. Jednym ruchem zburzyła swój świat, który runął niczym domek z kart. Czuła się, jakby jej ciało było wielką krwawiącą raną. Wiedziała, co teraz będzie. Doskonale zdawała sobie sprawę, że to, co zrobiła nigdy nie zostanie jej wybaczone. Że będzie żebrać o odrobinę miłości. Sceny przewijały się przed jej oczami po kolei, jak doskonale wyreżyserowany film. Zobaczyła, jak wraca do pustego domu. Jak ubrana w krótką sukienkę siada na krześle, by odpocząć od upału. Usłyszała dzwonek do drzwi. Wstała i zastanawiając się, kto mógłby przyjść z niezapowiedzianą wizytą, otworzyła je i zobaczyła kolegę swojego brata. Wysportowany, z idealnie wyrzeźbioną sylwetką, czarnymi włosami postawionymi na żelu. Nie usłyszała co mówi, wpatrzona w niego cofnęła się nieco, by wpuścić go do środka. Następne kilka minut zmieniło jej życie w koszmar. Podszedł do niej i objął ją w talii, szepcząc coś do ucha. W domu panowała idealna cisza. Pod wpływem jego dotyku, jej ciało zapłonęło ogniem. Wpiła się w jego wargi, chłonąc każdy milimetr jego pełnych ust. Przywarła do niego, nie kontrolując już swojego ciała. Chciała mieć go tylko dla siebie. Nagle poczuła, że on…