Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Inne · 7 min czytania

Zemsta ??

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Nigdy nie przeczuwałem, że to tak się potoczy... nigdy... . Bez słowa, ani jednego - odeszła. Tak Ona. Nie chodzi tu o żadnego kolegę, koleżankę, przyjaciela. Możliwe, że byliśmy przyjaciółmi. Kto wie? Może ją nawet kochałem. Nie zapomnę Jej. Teraz już nigdy Jej nie zobaczę. Mój dobry kolega powiedział mi: "Wiesz co jest wrogiem? Błąd. I jej, że dała Ci Nadzieję. i Twój, że ją wziąłeś...". No cóż, tak było. Ale czasu się nie cofnie. Teraz wszystko bym dał, aby go cofnąć. Nie do momentu, kiedy ją poznałem, ale do momentu kiedy się zgubiłem. Zagubiłem się w myślach... . Dlaczego? Dlaczego? Kurwa dlaczego?! To pytanie mnie gnębiło. Gnębiło mnie tak, że w końcu wybuchnąłem... Słońce dla mnie nigdy nie świeciło. Deszcz, mrok, wilgoć, zniszczenie - to mnie otaczało. Nie było dnia, żebym czegoś nie rozwalił, zniszczył. Byłem zdolny do wszystkiego... . Teraz tego żałuje... Pewnej nocy nie mogłem zasnąć. Nie pamiętam jaki to był dzień tygodnia, bo wiele razy nie mogłem zmrużyć oka przez Nią. Ale to była wyjątkowa noc. Wyjątkowa nie dla mnie, ale dla mojego umysłu. Wstałem raptownie z łóżka, a w głowie walało mi się słowo: "Zemsta"... . Ubrałem się, wyciągnąłem z portfela dość dużą sumę pieniędzy i wyszedłem z domu. Była może godzina 1:00. Spojrzałem na niebo. Gwiazdy. Nienawidzę tego widoku. Jest za spokojny... . Podszedłem do centrum miasta. Tam, jak zawsze w środku nocy spokój... . Starałem sobie wyciągnąć z głębi pamięci gdzie to było... . Ciemna uliczka. Gwieździste niebo zostało przysłonięte ciemną powłoką chmur. Tak... . To mi się zaczynało podobać. Z nieba, powoli z narastającym niepokojem zaczęły spadać krople. Na początku lekko stukały o parapety ciemnych okien, następnie jak pałeczki w bęben, bębniły o ulice, nad którą unosiła się gęsta smuga rozpryskiwanych kropel... . Pośród bębniących kropel, zdawało się słyszeć przytłumione krzyki i wrzaski. Wyraźniejsze robiły się wraz ze zbliżaniem do starej kamienicy, gdzie przez zbite deskami okna widać małą smugę światła. To chyba tu... . Tak, na pewno, to tutaj. Stanąłem przed starymi drzwiami i zamyśliłem się. "Może jednak nie...". Drzwi raptownie otworzyły się. Poczułem okropny zapach alkoholu, fajek i pleśni. Nie było wyboru. W drzwiach stał gruby mężczyzna. Złapał mnie za koszulkę. Poczułem mocne szarpnięcie. Leżałem na starej podłodze. Wszędzie śmieci, pleśń i wilgoć. Oparłem się na łokciach. Spojrzałem w miejsce gdzie były zamknięte drzwi. Stał tam mężczyzna. Nie widziałem jego twarzy, bo nie sięgało tam przyciemnione światło żarówki. Usłyszałem szelest i ból w okolicy brzucha. Ktoś złapał mnie za ręce, wykręcił je za plecy i podniósł. To małego pokoju weszła chwiejnym krokiem niska postać. To on. Podszedł do mnie. Puść go! Wrzasnął przepitym głosem do faceta, który mnie trzymał. Siadaj! Tym razem do mnie. Podsunął mi spruchniałe krzesło. Czego tu szukasz. Zapytał. Chce kupić broń. Odpowiedziałem pewnie. Chyba cie pojebało szczeniaku! U mnie możesz dostać wpierdol. Powiedział. A gdzie moge ją kupić. Spytałem. Nie usłyszałem odpowiedzi, tylko gruby świst. Znowu leżałem na podłodze. Gorzki smak krwi oplutł mój język. Zamknąłem oczy... Ktoś mnie podniósł. Usłyszałem skrzypienie drzwi oraz krople deszczu. Leżałem już na ulicy. Podniosłem się. Złość i zemsta narosła we mnie gwałtownie.…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Zemsta ?? — czytnik · opowiadania