Akcja · 11 min czytania
Zemsta
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Gdy wzkazówki zegara minęły godzinę dwudziestą, na dworze, powoli jakby od niechcenia zaczęły spadać płatki śniegu. Jak zwykle o tej porze roku było już ciemno i nie dało się go zobaczyć schowanego w bocznej uliczce, do której prawie nikt nie zaglądał. Jego czarne ubranie zlewało się z mrokiem nadchodzącej nocy, jedynie blada twarz wyróżniała się z otoczenia. Stał oparty o ścianę, ręcę miał założone na siebie, a jedną nogę opierał o mur. Połowę twarzy zasłonił czarną chustą, która kryła szpetne blizny, a jej dodatkową zaletą było to, że chroniła przed smrodem unoszącym się z pobliskiego śmietnika, z którego wydobywało się ciche miałczenie kota szukającego resztek jedzenia. Przy biodrach miał przypięte dwie kabury, które chowały czarne pistolety, a na plecach nosił swoją złotą katane, którą zamówił przez Internet. Niesamowicie cieszył go fakt, że w dzisiejszych czasach praktycznie wszystko mógł kupić w ten sposób. Ludzie, którzy przechodzili obok jego kryjówki byli zbyt zajęci własnymi sprawami, więc nawet nie zwracali na niego uwagi. Niebieskie oczy cierpliwie obserwowały wejście do pobliskiej restauracji, w której miała się pojawić jego następna ofiara. Dla pewności wyciągnął z kieszeni swoich dresowych spodni nadgryzioną już przez zęby czasu kartkę. Szybko rzucił na nią okiem i schował ją z powrotem. Nie mylił się. Na długiej liście zostały jeszcze tylko dwa nazwiska i obu zamierzał pozbyć się dzisiejszej nocy, a gdy to zrobi nareszcie będzie spełnionym człowiekiem. Kiedy zaczynał się już niecierpliwić zza rogu wyszedł facet prowadzący za ręke piękną kobietę. Ten śmieć zdecydowanie na nią nie zasługiwał, a przynajmniej taka była opinia mrocznego mężczyzny. Para kierowała się w stronę restauracji. Jak na dżentelmana przystało, przytrzymał jej drzwi mając nadzieję, że dobrymi manierami zyska w jej oczach i dzięki temu będzie mógł ją wreszczie przelecieć. Przez szyby widać było jak siedli przy zamówionym stoliku i zaczęli rozmowę czekając na jedzenie. On już wystarczająco sie dzisiaj naczekał. Gdy wyszedł z ciemnej uliczki natychmiastowo przyciągnął na siebie spojrzenia ludzi, którzy akurat znajdowali się na ulicy. Niecodziennie widuje się kolesia z mieczem samurajskim na plecach, ubranego w koszulkę na ramiączkach w czasie zimy. Czuł na sobie ich wzrok, kiedy szedł w stronę wejścia do restauracji, a śnieg cicho skrzypiał pod jego nowymi adidasami. Stanął przed drzwiami, otrzepał się ze śniegu i pociągnął za klamkę. W momencie, w którym wszedł do pomieszczenia para jeszcze nie zwróciła na niego uwagi, byli zbyt zajęci sobą. Rozglądnął się po jasno oświetlonej sali i ruszył w ich stronę. Na całe szczęście jeden z kelnerów zauważył broń i bez zastanowienia wykręcał już numer na policje. Taka była część jego doskonałego planu, im szybciej tu przyjadą tym lepiej, nie zostało już mu za dużo czasu. Ludzie siedzący bliżej wyjścia, gdy tylko odszedł od ich stolików po cichu wyszli na zewnątrz tak aby nie zwrócić na siebie jego uwagi. Ci siedzący dalej nie mieli takiej możliwości, ich ukradkowe spojrzenia trochę go drażniły ale udawał, że ich nie widzi. Każda z osób znajdujących się w pomieszczeniu modliła się, żeby mężczyzna nie podszedł do nich. Jednak jego cel siedział na końcu sali, mimo,że był odwrócony plecami do wejścia to chyba wyczuł jego obecność. Dziewczyna, która siedziała naprzeciwko niego już go zobaczyła i nieznacznym ruchem głowy wskazała na postać za nim. Zabójca zbliżał się powoli, szedł pewnym krokiem wiedząc, że i tak nikt nie jest w stanie uciec przed jego wyrokiem. Mężczyzna odwrócił głowę i napotkał wzrok, którego nie powstydziłby się i sam szatan. Teraz na jego twarzy mieszało się zaskoczenie z przerażeniem. Nerwowo przęłknął ślinę, w duchu modląc się, żeby tajemnicza postać omineła jego stolik. Tak się jednak nie stało. Morderca zatrzymał się tuż przy swojej ofierze. Powoli wyciągnął jeden z błyszczących pistoletów i przyłożył go do spoconej skroni chłopaka. Stał tak chwilę i przysłuchiwał się rozmowie kelnera przez telefon. Muisał być pewny, że ONA się tutaj dzisiaj pojawi. Jego rozmyślanie przerwały słowa kobiety: - Co do... - lecz, szybko zamilkła gdy napotkała jego wzrok. - Spierdalaj stąd. - rzucił do niej - Wszyscy stąd spierdalajcie! Nie mam w zwyczaju zabijać niewinnych osób. Kobieta nie wiedząc co zrobić spojrzała pytająco na swojego partnera. Przez chwilę dało się nawet usłyszeć ciszę jaka panowała w restauracji, ponieważ mimo polecenia faceta z bronią każdy bał się ruszyć. - Taak... Lepiej idź. - szybko odpowiedział jej chłopak. - Zamknij kurwa morde! Nie przypomniam sobie, żebym pozwolił Ci się odezwać! - wykrzyczał mu w twarz koleś z pistoletem. Następnie zwrócił się do dziewczyny - Masz 3 sekundy. W trakcie gdy dziewczyna zerwała się z miejsca, a razem z nią reszta osób, morderca pochylił się do mężczyzny i szybkim ruchem zdjął chuste ukazując mu swoje blizny. - Pamiętasz mnie frajerze?!! - nie usłyszał odpowiedzi bo w tym samym momencie pociągnął za spust. Było słychać huk wystrzału i ciało faceta spadło z metalowego krzesła na ziemię. Ścianę obok przyozdobiły malownicze plamy krwi. Sekunde poźniej jakaś kobieta zaczęła panicznie krzyczeć, a ludzie przepychali się do wyjścia. Morderca dobrze znał swoją ofiarę. Trzy lata temu, podczas ich bójki to on pociął mu twarz nożem. Przez ten czas musiał ukrywać swoją twarz pod czarną chustką, która stała się jego znakiem…