Akcja · 23 min czytania
Zemsta ma gorzki smak
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
- I jak tam Kochanie , wygodnie Ci . Może to nie jest najwygodniejsze krzesło i najładniejsze miejsce ale na pewno zapamiętasz je na długo. Jestem wręcz pewna że do końca swoich dni na tym świecie – powiedziała kobieta trzymając w prawej dłoni broń którą machała Michałowi tuż przed oczyma a w lewej trzymała telefon na który co chwile zerkała. Była wysoka to Michał mógł stwierdzić od razu ale nic więcej , była ubrana jak jakiś średniowieczny kat z tym kapturem na głowie . Michał siedział przykuty do krzesła . Z tyłu oparcia miał spięte ręce kajdankami a nogi i klatka piersiowa były związane sznurem . Nie wiedział jak się tutaj znalazł , nic nie pamiętał i strasznie bolała go głowa , chyba miał rozbity łuk brwiowy bo krew zalewała mu oko . Kątem drugiego oka spojrzał w dół i zobaczył że jest prawie nagi miał na sobie tylko czarne bokserki , ból głowy stawał się coraz większy pulsował mu w głowie coraz bardziej i jeszcze ta kobieta która spacerowała z bronią po tym dziwnym pomieszczeniu , kim była i czego chciała od niego , przecież nie miał wrogów którzy aż tak chcieliby zrobić mu krzywdę . Do tajemniczej , zakapturzonej kobiety zadzwonił telefon . Szybkim krokiem podeszła do dużych stalowych drzwi . Mówiła po cichu tak aby nie słyszał rozmowy . Tylko że jego oprawcy nie wiedzieli zapewne że parę lat temu wspomagał finansowo szkołę dla głuchoniemych i właśnie tam nauczył się brailla oraz czytać z ruchu warg , choć nigdy nie przypuszczał że może mu to pomóc tak jak w tej chwili . - Tak jest tutaj – odpowiedziała kobieta po czym ściągnęła kaptur z głowy. Miała długie blond włosy . - Jest prawie nienaruszony , ma tylko parę powierzchownych ran. „Jeśli dla niej rozbity łuk brwiowy i poobijane ciało to powierzchowne rany to Niechciał bym mieć jakiś innych obrażeń od tej dziwki” – pomyślał po czym spojrzał ponownie na swojego oprawce . Trzymała nadal telefon przy uchu widać było ze jest zdenerwowana , trzęsły jej się ręce i na koszulce widać było plamy potu pod pachami . - Dobrze poczekamy , kochanie . Tylko pamiętaj o umowie . - Przecież dobrze wiesz że on j… - po czym się odwróciła więc Michał nie wiedział co czeka go dalej a to czytanie z ust tej kobiety tak go wykończyło że znowu stracił przytomność . Przebudził się w nocy , bynajmniej wyglądało to jak noc . Ostatnio jak był przytomny wiedział że w pomieszczeniu w którym go trzymali niebyło okien a jedynie te wielkie drzwi ale teraz światła były zgaszone , było zupełnie ciemno no i prawdopodobnie był teraz tu sam . Czuł że ręce zaczęły mu drętwieć ale chociaż krew która poprzednim razem kapała mu z łuku brwiowego zaschła i nie przeszkadzała tak bardzo . Michał wiedział ze w końcu się ktoś pojawi i go zabije wiec próbował myśleć co powinien zrobić i z każdą kolejną sekundą narastała w nim panika , chciał jak najszybciej wydostać się z tej przeklętej piwnicy która doprowadzała go do mdłości i jeszcze ten smród który tu panował był jakby dopełnieniem tego horroru . On właściciel jednej z największych firm produkujących żywność na świecie miał zdechnąć jak jakiś pies w takim smrodzie . No i pozostawało pytanie co komu uczynił że go tak potraktował przecież zawsze starał się być dobry dla ludzi z firmy i ogólnie nie był przecież złym człowiekiem . Pewnie chodzi im o pieniądze , one zawsze były całym złem tego świata. Gdy jego oczy przyzwyczaiły się do ciemności zobaczył przy drzwiach dużą sylwetkę lezącą na ziemi , wyglądał jak człowiek choć pewny nie był bo było to jakieś dziesięć metrów od niego , słyszał tylko chrapliwy oddech jak kogoś z gruźlicą lub jakąś inną chorobą płuc . - Dobry wieczór paniczu – powiedziała czarna postać spod drzwi - Mhmm – dobiegło z ust Michała . - Ma pan za kneblowane usta prawda – człowiek który leżał lub spał kolo drzwi wstał i podszedł do niego bliżej . Michał stwierdził ze jest bardzo duży , miał około 2 metrów wzrostu i ważył jakieś 130 kilo . Przy jego wymiarach 165 centymetrów i 60 kilogramach był przy tamtym jak gałązka przy starym dębie . Mężczyzna powoli ruszył w jego kierunku stawiając swoje kroki powoli i ostrożnie jakby się bał że się przewróci . Gdy podszedł bliżej zobaczył że w dłoni trzyma wielki nóż . Teraz dopiero zaczął się bać przecież ten człowiek pokroi go jak prosiaka tym wielkim tasakiem pomyślał . -Panicz nie jest zły że zrobiłem ranę – spytał wielki mężczyzna który siedział na wprost niego na podłodze jak dziecko które bawi się ulubionymi zabawkami. - Nie , nie jestem kolego. Jak masz na imię. Ja mam Michał a ty? - Ja nie mogę z paniczem rozmawiać ale tyle już tutaj siedzę sam że mi się zaczęło nudzić. Michał spostrzegł że ten wielki człowiek który podszedł z tym wielkim nożem aby wyciągnąć mu z ust knebel był troszeczkę opóźniony w rozwoju. Od razu dostrzegł w tym szanse aby się uwolnić musiał tylko przekonać tego człowieka aby stanął po jego stronie , bo choćby go uwolnił to jak on niby miałby powalić taką górę mięsa. - Na mnie paniczu mówią Głupek – odpowiedział po czym zaczął kołysać się w pozycji siedzącej w przód i tył. - A nie masz żadnego imienia ? - Kiedyś mama wołała na mnie Kuba jak ten z bajki – odpowiedział po czym uśmiechnął się do Michała jak dziecko do cukierków na wystawie sklepowej. - A no tak – tez odwzajemnił uśmiech - A co robi teraz twoja mama? - Moja mama śpi na chmurce , poszła do aniołków Widać było że wspomnienia o matce nadal sprawiają mu ból . Ale on przecież powinien o tym wiedzieć doskonale jak to jest gdy w wieku 15 lat stracił rodziców w wypadku i wychowywała go babcia z dziadkiem . Niby wychowali go na uczciwego i prawego człowieka ale zawsze mu brakowało prawdziwych rodziców których nikt nie jest w stanie zastąpić. - A ojciec . Co z twoim ojcem – zapytał po chwili - Tato? Tato uciekł od mnie i mamy gdy byłem mały i go nie pamiętam . Mama mi tylko mówiła . Może wiedział że jestem głupi i dlatego do nas nie wracał . Tak , to chyba moja wina. Już do kolejnej utraty przytomności Kuba nie odezwał się ani słowem . Siedział tylko i wpatrywał się w niego bujając się w tył i w przód . Michał miał do swojego rozmówcy jeszcze tyle pytań ale nie chciał go już męczyć ani zrazić do siebie . Jedyne o co mógł prosić los to o jeszcze dwie doby życia a może się coś wydarzy , coś co uratuje mu życie. Obudził się około południa jak podejrzewał , kobieta która go pilnowała wylała mu na głowę wiadro zimnej wody żeby go obudzić. - Wstawaj to nie hotel pięciogwiazdkowy – zaśmiała się szyderczo - Czego … ode mnie …chcecie…- Michał próbował nie pokazać po sobie jak bardzo się boi , postanowił nie dawać im tej satysfakcji . - Dowiesz się w swoim czasie przystojniaku – odpowiedziała z trudem powstrzymując gromki śmiech - Co w tym kurwa śmiesznego! – wykrzyczał - Chcecie pieniędzy to je wam dam , dajcie telefon zadzwonię do prawnika i dostaniecie to czego chcecie tylko mnie wypuście kurwa . - Spokojnie Misiu bo nam tu padniesz trupem , przyszłam cię nakarmić a ty mi tak dziękujesz ? Dopiero teraz spostrzegł że kobieta w ręce trzyma talerz z czymś co można nazwać imitacją obiadu . Tak wiec jestem tu już 24 godziny pomyślał , wiec jeśliby chcieli mnie zabić to by dawno to uczynili a nie czekali tyle czasu , i jeszcze mi gotowali . Dopiero teraz spostrzegł że kobieta która wczoraj go pilnowała a dziś nawet karmiła jest całkiem niebrzydka tylko zniszczona przez życie , gdy spojrzał na jej dłonie zobaczył w nich całe jej życie , ból , miłość, nienawiść . Niektórzy twierdzą ze z dłoni można wyczytać całe życie człowieka , kobieta miała dłonie zniszczone jak rolnik uprawiający rolę , pewnie pochodziła z jakiejś wioski lub małej miejscowości gdzie musiała z rana wstawać doić krowy , latem obrządzić pole i stad te zniszczone dłonie. Ale zobaczył coś jeszcze na jej dłoniach , miedzy kciukiem a palcem wskazującym prawej dłoni miała tatuaż , był to mały delfin i on już ten tatuaż gdzieś widział tylko nie był pewien gdzie. - Jak masz na imię ?- spytał, próbując odciągnąć czymś wzrok od jej dłoni i tatuażu który ciągle nie dawał mu spokoju - Marta – odpowiedziała wpatrując się w niego swoimi wielkimi niebieskimi oczami - To prawdziwe imię ? – spytał próbując jakoś podtrzymać rozmowę - Tobie powinno starczyć to które ci podałam – odpowiedziała mu odkładając talerz na podłogę obok niego i wycierając mu usta chusteczką. Kawałek ziemniaka który miał w kąciku ust spadł mu z twarzy na jego slipki , Marta sięgnęła po niego dłonią żeby wytrzeć pozostałości obiadu z jego gaci gdy jego penis zaczął się podnosić , „tylko nie teraz , uspokój się”- pomyślał ale było już za późno na jakąkolwiek reakcje . - Widzę że jeszcze niecałą godność straciłeś – uśmiechnęła się do niego zawadiacko po czym wzięła go do reki i zaczęła poruszać w górę i w dół . Obejrzała się przez ramie - No mamy chwilkę dla siebie – znów się uśmiechnęła po czym zdjęła mu majtki do kostek i sama zdjęła bluzkę oraz spodnie . Michał zauważył że nie nosiła bielizny co podnieciło go jeszcze bardziej . Obsiadła go i zaczęli uprawiać sex. Gdy było po wszystkim ubrała się , podniosła talerz i wyszła .Kiedy była przy drzwiach rzuciła mu jeszcze przelotne spojrzenie i uśmiechnęła się ale on już tego nie widział był na tyle wykończony że zapadał powoli w sen a zresztą było mu na tyle wstyd z powodu tego co się stało, poczuł się jak jakiś wibrator, miał kaca moralnego i znowu rozbolała go głowa . Nie zapomniał także ze w jego położeniu nadal nic się nie zmieniło nadal był niewolnikiem tego niedorozwiniętego mężczyzny i tej nimfomanki . Niemiał żadnego pomysłu jak mógłby to zmienić , co mógłby zrobić aby się stąd wydostać . Postanowił się zdrzemnąć tylko na chwile , chciał tylko przespać ten okropny ból głowy. Znowu przespał cały dzień , wstał w nocy i czuł obecność Kuby choć go nie widział. Postanowił nie zdradzać tego że nie śpi i zastanowić się nad swoja sytuacją , no i ten tatuaż , już go gdzieś widział, tylko gdzie . „Chociaż głowa już tak nie boli” – pomyślał i się lekko uśmiechnął do samego siebie . Wiedział że w końcu cala jego sytuacja się wyjaśni tylko mało prawdopodobne było to żeby uszedł z tego z życiem , a bez walki to on nie chciał się poddać. Leżący w kącie Kuba poruszył się , usiadł i zaczął rozglądać się dookoła starał się go wypatrzyć lecz prawdopodobnie miał słaby wzrok wiec podczołgał się do niego o jakieś 2 metry by go lepiej widzieć - Nie śpi panicz już – zapytał niepewnie - Nie Jakubie już nie śpię – odpowiedział kładąc nacisk na ostatnie słowo - A kto to jest Jakub – zapytał wyraźnie zdziwiony - Ty masz na imię Jakub - Nie mama mówiła Kuba - Dobrze niech będzie Kuba – odpowiedział po czym roześmiał się na tyle głośno ze usłyszał go jego nocny kompan - A dlaczego panicz się ze mnie śmieje – zapytał Kuba lekko poirytowany a po barwie jego głosu Michał wyczuł ze jest obrażony i urażony jednocześnie . - Przepraszam tak jakoś wyszło , ale to naprawdę nie z ciebie – skłamał go lecz bał się jego reakcji w końcu był w tej chwili bezbronny a on miał za paskiem nóż wielkości siekiery . W chwili gdy Michał myślał nad planem ucieczki a Kuba jej jedyny rodzony brat starał się go dostrzec w ciemności ona nie mogła zasnąć , myślała nad tym co dalej, przecież doskonale zdawała sobie sprawę że nie mogą go tu trzymać całą wieczność . Starała się nie myśleć także o tym co zaszło miedzy nimi po obiedzie , przecież mogła się powstrzymać , nie jest przecież jakimś zwierzęciem ale jednak…