Filozofia · 3 min czytania
ziarenko piasku na pustyni 2
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Niepotrafie odróżnić dnia i nocy.Jest ciemno a przecież nie śpie.Wpatrując się w pustke ciemności wstaję z łóżka.Kieruje sie wprost do łazienki.Jednym ruchem odgręcam kurek i uwalniam wodospad wody.Nabieram wode do rąk niczym wędkarz ryby w swoją sieć.Przemywam swe blade lico.Spoglądam na siebie-swoją maskę codzienności-w odbiciu lustrzanym...nic nie widze.Codzienna monotonia powoduje,iż nie zastanawia mnie to w żadnym stopniu.Sięgam po ręcznik i ocieram twarz z pozostałuch kropel wody.W pewnym stopniu przypominają one mnie-moje życie,otoczenie, innych...Każda istota "ludzka" jest na swój sposób bardzo podobna do innej a jednak diametralnie inna.Otoczona ludżmi a jednak samotna...
W dalszym stopniu myśle o tym...czy to dzień,czy noc...Dla jednych wydaje się być to noc,jednak dla innych dzień...
Zasiadam przy stole(duży brązowy stół wykonany-fachową i wprawną ręką-z dębowego drewna).Otwieram karty książki,którą czytalem już tyle razy-Makbet'a.Czemu wracam wciąz do tego dzieła?Sam nie wiem.Może fascynuje mnie rozlew krwi...intryga...i odmienność losu.Może... Przewracam pożółkłe karty i wchłaniam treść niczym sucha gleba spadający…