Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Pisarstwo · 6 min czytania

Zielona szkoła

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

W drugiej klasy szkoły średniej wychowawczyni zaproponowała tzw zieloną szkołę. Większość klasy się zgodziła prócz 3 osób. Jedną z tych osób był Marcin. Bardzo rzadko w ogóle jeździł na jakiekolwiek wycieczki. Był sympatyczny lecz nie przyjaźnił się z nikim, był trochę z boku klasy. Wszyscy się pytali dlaczego nie chce jechać a on za każdym razem odpowiadał wściekły:” Nie pojadę i już! Dajcie mi święty spkój!”. Stwierdziłam, że pomoge mu jeżeli chodzi o sprawy finansowe. Nie chciał powiedział gdzie mieszka, nikt nie wiedział klasy gdzie mieszka, więc poprosiłam o jego adres wychowawczynię. Byłam w szoku gdy okazało się że Marcin mieszka w Domu Dziecka. Nauczycielka zobaczyła moją reakcje i spytała: Ty nie wiedziałaś?? - Nikt nie wiedział..- odpowiedziałam po chwili drżącym głosem. Tego samego dnia zapukałam do drzwi na ulicy Słonecznej gdzie znajdował się Dom Dziecka. Po kilku sekundach znajdowałam się w pokoju dyrektorki. Opowiedziałam dlaczego przyszłam, o pomocy dla Marcina. Gdy skończyłam dyrektorka powiedziała że ona nic nie wiedziała o wyjeździe, ale oni nie mają pieniędzy na wyjazd..Wyjaśniłam że moi rodzice zapłacą za wyjazd tylko żeby Marcin się zgodził. Kilka dni później w szkole Marcin powiedział że jednak jedzie. Wszyscy się ucieszyliśmy. Nigdy nie był na takim wyjeździe, więc pytał wszystkich co ma wziąć itd. Wszyscy podsuwali różne pomysły, co by wziąć na wyjazd. Widziałam że był bardzo zadowolony z wyjazdu. Miesiąc później wyjechaliśmy. Ośrodek znajdował się na odludzi, było dużo drzew, cisza spokój..Budynek nie był dży, ale bardzo przytulny. Mieszkaliśmy w pokojach 2-3 osobowych. Wieczorami chodziliśmy na spacery lub siedzieliśmy w jednym pokoju i rozmawialiśmy lub graliśmy w karty. Kilka dni po przyjeździe zauważyłam że Marcin siedzi daleko od ośrodka pod starym drzewem. Postanowiłam zobaczyć co się stało. Nie usłyszał jak szłam w jego stronę. Odwrócił się dopiero gdy usiadłam koło niego. - Hej..Czy coś się stało??- zapytałam grzecznie Popatrzył na mnie jak wroga i powiedział: Odczep się ode mnie! Wiem, że to Ty zapłaciłaś za mój wyjazd?? Dlaczego chciałaś żebym jechał?? Mówił dużo przykrych dla mnie rzeczy. Zdanie po którym poszłam brzmiało tak:” Ty nic nie rozumiesz!! Nie wiesz jak to jest w Domu Dziecka!” Gdy to usłyszałam odeszłam od niego. Gdy wróciłam do pokoju byłam strasznie zdenerwowana. Trzasnęłam drzwiami od pokoju i rzuciłam się na łóżku. Ola- koleżanka z która mieszkałam. -Hej...spokojnie..co się stało?? Zapytała od razu gdy weszłam.Opowiedziałm jej o „rozmowie” z Marcinem. „Nic nie rozumiesz!” Te słowa cały czas słyszałam w swojej podświadomości...Na kolacji udawałąm że go nie widzę, on przeciwnie- chyba zrozumiał że przesadził i dlatego się na mnie cały czas patrzył. O kolacji wychowawczyni zaproponowała mi spacer. Wolałabym iśc z…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Zielona szkoła — czytnik · opowiadania