Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Horror · 9 min czytania

Zielony dom - Rozdział 1

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Rozdział 1 1 - Kostuś !– siwowłosa kobieta która z wyglądu przypominała Babę Jagę z bajki o Jasiu i Małgosi o przenikliwym spojrzeniu niebieskich oczu ( matka Kostka ) zawołała z kuchni – przynieś mi dwie suszone myszy. - A gdzie są ? – zapytał ledwo zamknąwszy za soba drzwi - Tam gdzie zawsze – zza framugi wyłoniła się postać, popatrzyła na niego przez cały korytarz, śmiała się – w niebieskim słoiku, tam na najwyższym regale, przynieś proszę, bo ja stara po drabinie chodzić nie bedę. - Okay – schylił się otwierając drzwiczki i zaczął schodzić po stromych schodach do piwnicy. Po omacku znalazł świecę, przytknąwszy płomień pomieszczenie zajaśniało bladym światłem. - Kostuś ! – usłyszał ponownie – przynieś jeszcze wiaderko rzekotki. - Dobrze dobrze – odpowiedział ni to do siebie ni w stronę schodów. Rzekotką nazywali ognisko zielonej substancji, która najobficiej sączyła się w wilgotnej i ciemnej piwnicy. Była materią niewiadomego pochodzenia, ale jej nadzwyczajne własności halucynogenne powodowały że materia ta była jednym z głównych składników „przepisów” matki. Kostek doskonale zdawał sobie z tego sprawę, nikomu nigdy tak naprawdę nie powiedział co to jest, zawsze odpowiadał że to jakaś wredna farba. Będąc dzieckiem nałykał się tego trochę i miał niesamowite wizje przez ponad miesiąc ( i obfite wymioty ). Powiedział wtedy że to rzekotka i tak już zostało. Dzieci zawsze używają najtrafniejszych określeń na rózne rzeczy – powiedziała kiedyś jego mama. Teraz stojąc przy jednej ze ścian patrząc na kubeł ustawiony na podłodze pod ścianą obserwował kapiącą do niego rzekotkę. Wziął drewnianą hohlę i nalał kilka porcji do małego wiaderka które zabrał z wieszaka koło schodów. Postawił na stoliku i skierował się do wysokich regałów umieszczonych w głębi piwnicy. - Co my tu mamy – zachichotał. Wdrapał się po drabinie na najwyższą półkę, chwilę grzebał i po chwili wrzasnął. - Jest ! Wyciągnął niebieski słoik, odkrył wieczko i zajrzał do środka. - Błeee – stwierdził – cuchnie jak mysie gówno, a zresztą jak ma pachnieć mysz. Wszystkie dostępne w domu myszy wyłapano ( uciechy było przy tym więcej niż na jakiejkolwiek imprezie , Kostek łowca, Kostek mysliwy ) i powieszono między regałami na sznurkach, a po dokładnym wysuszeniu trafiały do niebieskich słoiczków. Te wiszące stwory przypominały jakiś surrealistyczny obrazek. Z poprzekręcanymi główkami i matowymi oczkami zwisały jak batoniki z drzewka batonikowego. Kostek doskonale wiedział co znajduje się w innych słoikach, suszone pająki, żaby, jakieś robaki i „inne paskudztwa” – jak mawiał ilekroć tutaj schodził. To był magazyn którym się zajmował na polecenie góry ( matki), zastanawiał się czy przypadkiem nie wprowadzić księgowości, na przykład w tym tygodniu zasuszono tyle a tyle myszy, tyle pająków, żab, potem tyle „zasłoikowano” a tyle ubyło, miałby całą masę roboty, ale skoro nikt poza nim tu nie wchodził ( czasami tylko matka gdy potrzebowała więcej rzekotki ) nie było sensu wykonywać „papierkową robotę w domu wiedźmy”. Schował dwa „batoniki” do kieszeni spodni, wziął wiaderko i ruszył na górę. - No ! Jesteś wreszcie, a już miałam po ciebie iść – kobieta przystanęła na skraju schodów – tylko potem musiałbyś mnie stamtąd jakoś wyprowadzić po tych schodkach, masz szczęście. Wydostawszy się na powierzchnię, ich twarze spotkały się. - Ale cuchniesz ! – krzyknęła – znów byłeś na piwie, oczywiście z Mikołajem, bo z kimż by innym. - Oj parę piwek tylko – zachichotał - Oj pare piwek tylko – powtórzyła za nim i machnęła ręką – masz te myszki ? Wyciągnał z kieszeni małe suszone stworki, w świetle dnia wyglądały jak uschnięte miniaturowe drzewka. Podał je matce, i ruszył do kuchni. - Co pichcisz? – zapytał kładąc wiaderko na stole zerknął na gotującą się jakąś maź w jednym z garnków. - Coś na sen. - Komu tym razem ? – usmiechnał się porozumiewawczo – ktoś chce miec fajne sny ? - Nie – odpowiedziała z przekąsem – ktoś chce miec fajne sny, ale będzie miał niefajne sny. - Acha – popatrzył z dezaprobatą – a kto więc ma miec te niefajne sny ? - Twój przyjaciel, Mikołaj . - On ?? – zapytał z niedowierzaniem – zrobił ci coś ? - To twój przyjaciel podobno - Noo ... – potwierdził – najlepszy i jedyny

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Zielony dom - Rozdział 1 — czytnik · opowiadania