Inne · 3 min czytania
Zima
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Gutek przyszedł równo o szesnastej. Zapukał. Poczekał. Znów zapukał. – Odejdź! Jesteś znów pijany! – zawołała Teresa nie otwierając mu drzwi. – Otwórz, jestem zupełnie trzeźwiutki, no otwórz – prosił Teresa milczała. Gutek oparł się głową o drzwi i czekał. Po chwili stracił cierpliwość i wrzasnął: – Otwieraj stara kurwo, zostawiłem u ciebie latarkę! – Odejdź! – Otwieraj, powiedziałem! Poczekał jeszcze chwilę, mruknął coś pod nosem, uderzył ostatni raz pięścią w drzwi i zszedł schodami w dół, do bramy, na ulicę. Na zewnątrz szalała śnieżyca. Zima była w tym roku na prawdę sroga. Gutek na rozgrzanie razem z towarzyszami, popijał najtańszą wódkę od początku grudnia.
Bożena zbiegła ze strychu na parter, po schodach. Otworzyła drzwi mieszkania numer 1 i powiedziała do leżącego na kanapie Mariana: – Wstawaj, pomóż mi znieść szafkę ze strychu. – Co? – zapytał flegmatycznie Marian – No pomóż mi znieść tę cholerną szafkę! – Aaaa... już idę. Marian wychylił głowę z mieszkania i rozejrzał się po klatce schodowej. – Ze strychu? – zapytał – Taki stary, a taki głupi... Jasne, że ze strychu! Udali się na strych, złapali szafkę z obu stron i znieśli z trzeciego piętra na parter do mieszkania. Po chwili Marian znów wszedł na trzecie piętro i zamknął strych.
Alina zjawiła się punktualnie. Jacek