Środowisko · 2 min czytania
ZIMA
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
ZIMA
Opadły ze mnie wreszcie wszystkie liście. Garbię się nagi, zdrewniały znużeniem. Chłosta wiatru nie przebija się poprzez skórę. Nie uderza w obumierające warstwami serce.
Tracąc wszystko zyskałem dziwną godność upokorzenia. Istnieję wbrew wskazowkom i życzeniom śmierci. Przetrwam tę, która nadchodzi, choć tego nie pragnę. Szkoda tylko że zasklepiony nie zauważę jej piękna.
Nie tylko zimna, lecz bieli, czystości, nieskalania śniegu. Wirujących z nieba płatków skrzących się jak diamenty. Szerokich równin niezgnojonych jeszcze odciskami stóp.…