Dla dzieci · 4 min czytania
zjawa
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Cześć!Mam na imię Melania i mam 12 lat. Opowiem wam o niezwykłej przygodzie która mi się przytrafiła. Obudziłam sie w środku nocy. Na moim biurko siedziala jakaś zjawa bezczelnie gryzdała w moim zeszycie od matematyki. Byla bardzo poczochrana,miala srebrne włosy ,które sięgały jej do kolan. Jej skóra była niebieska. Miała na sobie jakąś dziwna szatę koloru niebieskiego.Nie miała na sobie butów,chodzila boso przetarłam sobie oczy,wydawalo mi się ze śnie.Nie mam bujną wyobraźnie ,przecież to niemożliwe żadne zjawy nie istnieją-mówilam sobie.-I w dodatku nie siedzą sobie tak po prostu i malują po zeszycie-kontynuowałam w myślach. - A jednak- odpowiedziała zjawa-istnieje i to wcale nie jest sen! -Przybywasz z Marsa, nie wierzyłam nigdy ze tam istnieje zycie-spytalam Nie ,nie wiem nawet, co to jest,przybywam z innego świata,przyszłam zabrać cię do mojej krainy. Nie zdążyłam odpowiedzieć a zjawa pociągnęła mnie za rękę i pstrykneła palcami. Ze zdziwieniem rozejrzałam się ,nie byłam w moim pokoju. Znajdowalam się w jakimś dziwnym lesie. Drzewa były u niebieskie,trawa pomarańczowa a niebo zielone,droga srebrna.Niesamowita zjawa trzymała mnie za rękę i gdzieś prowadziła. -Gdzie my jesteśmy?-Spytałam -W mojej krainie -odpowiedziała zjawa -Nie spytałam się jak masz na imię -Nazywam się Ksenia -odparła -Aha, gdzie my idziemy? -Na przyjęcie urodzinowe do Ferdynanda.-Ksenia odpowiedziała Szliśmy a ja myślałam o tej niezwykłej karainie. Doszlismy do bardzo malutkiego domku,Ksenia zapukała do drzwi.Otworzyło nam dziwaczne stworzenie, które pól było szczurem a pół bobrem. -Dzień…