Inne · 6 min czytania
Złe dobro
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Szef siedział na skórzanym fotelu, odwróconym w stronę okna. Z ostatniego piętra wieżowca miał idealną pozycję do obserwacji ludzi. Zabieganych, maleńkich mrówek. Miał na imię Bóg i był sędzią Najwyższym we wszechświecie. W wolnych chwilach bawił się losami wszystkich ludzi. Decydował, często za sprawą podświadomości, o sprawach najważniejszych. Miłości, przyjaźni. Gdy znudził się czyjąś historią, po prostu ją kończył. Usłyszał czyjeś kroki. W mgnieniu oka obrócił fotel, spoglądając na przybysza z ironicznym uśmiechem. Przyszedł jego Stały gość. Inteligent, buntownik z wyboru. Był pierwszym dzieckiem Boga, jego nieodrodną częścią. Gdyby Bóg był śmiertelny, przejąłby po nim schedę. Niestety tak nie było. Dlatego go znienawidził i postanowił stworzyć własne, odrębne królestwo. Królestwo zła. - Witaj Szatanie, rozgość się – powiedział Bóg. Był zadowolony z wizyty. Nudziło mu się, wbrew swojej naturze, niemiłosiernie. Od dawna miał ochotę na podjęcie się jakiegoś zakładu z Szatanem. Od czasów Hioba, Fausta i innych zapomnianych śmiertelników minęło już trochę czasu. Miał ochotę na lekką rozrywkę o Czyjąś duszę. Szatan uśmiechnął się lekko. - Miło cię widzieć... – zawahał się – Szefie. Ostatnio w moich kręgach same nudy. Trochę zbyt pochopnie osadzasz ludzi, przysyłając do mnie nawet dobrych ludzi. Na przykład ta parka, Jacek i Agnieszka. Kojarzysz ich, prawda? Przedwczoraj zginęli w wypadku. Nie znalazłem w nich grzechu. - Nie mieli ślubu – odparł hardo Bóg, powołując się na trzeci grzech z Siedmiu głównych: nieczystość. - Jesteś okrutny – zaśmiał się gość, zapalając taniego z papierosa. - Tak samo jak ty. Namawiasz ludzi do czynienia zła, skazując ich tym samym na potępienie. - Bzdura. Ja tylko przedstawiam im alternatywne rozwiązania. Otwieram im oczy na różnorodne aspekty. To, że wybierają – w cudzysłowie – zło, zależy tylko od nich. Nie ode mnie... - Co byś powiedział w takim razie na mały zakładzik – przerwał monolog Szatana zniecierpliwiony Bóg.
Była wczesna noc. Bogumiła wracała od koleżanki, z którą przygotowywała pracę plastyczną na konkurs „pro life”, promujący działania antyaborcyjne. Dziewczyna udzielała się także w kole parafialnym. Była grzeczną dziewczynką. Nie paliła, nie piła, nie włóczyła się po imprezach. Rodzice cieszyli się z tego powodu, a Bogusia była zadowolona, że nie sprawiła im nigdy zawodu.
- Proponuję ją – powiedział Szatan, oblizując wargi. - W takim razie przegrałeś – zaśmiał się Bóg z satysfakcją. – Nie zdołasz przekonać jej za…