Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantastyka · 11 min czytania

Złe uczucia cz1/4 wszystkie już są na opow.

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Panowała głucha cisza, przerywana jedynie kapaniem wody z rur kanalizacyjnych. Na dnie miasta mieszkały tylko szczury, robaki i najgorszy element - ludzie nieprzystosowani do panującego systemu. Ci, którzy nie nadawali się do żadnej pracy. Nazywani przez obie strony, cieniami. Ale cieni nie ma w dzień. Cienie śpią. Budzą się w nocy, kiedy są niewidoczne. Nie stanowiły, więc żadnego zagrożenia. Wszystko działo się zgodnie z planem.

Z obawą spojrzała na komunikator. Tak zdenerwowana nie była od wielu lat. Ataki na wojska rządowe, stały się rutynowymi zadaniami. Ostatni raz podobne emocje odczuwała podczas swojej pierwszej misji bojowej. Jednak tym razem nie martwiła się o siebie, lecz o podopieczną. Jakieś dwieście metrów dalej, ukryta w stercie śmieci, leżała szeregowy Anna Kaszmirska. Czekała na zbliżający się transporter.

Major Sandra Karwowska wyszkoliła dziesiątki żołnierzy. Wielu już nie żyło, większość jednak nadal służyła w Powstańczej Armii Warszawy. Strach Czarnej nie wynikał ze świadomości niekompetencji Szarej. Powód był inny.

Mieszkańcy stolicy Europy Środkowej jako pierwsi podnieśli głowy. Warszawiacy nie mieli zamiaru potulnie służyć najeźdźcom. Znacząca część armii, policji i innych służb państwowych przeniosła się do podziemia. Stworzyli wtedy zręby PAWu i dali sygnał innym. Szybko podobne organizacje powstały w Moskwie, w Kabulu i w Waszyngtonie. W chwili, w której Karwowska otrzymała stopień majora, nie było metropolis, w którym nie istniałaby podziemna armia. Niestety dowództwa poszczególnych miast nie potrafiły się ze sobą porozumieć. W znaczącym stopniu przysłużyły się temu służby wywiadowcze kolaboracyjnego rządu.

Kiedy Obcy zaatakowali, Sandra miała zaledwie osiemnaście lat. Jej rodzice zginęli podczas pierwszych nalotów. Była przerażona. Lecz kiedy widziała eksterminację zbuntowanych ludzi, niszczenie wszelkich śladów kultury, które mogłyby przypominać Ziemianom, o ich historii pełnej walki o wolność, przerażenie odeszło. Właściwie, nie odeszło - uległo przemianie. Stało się dziką wściekłością. Jako jedna z pierwszych kobiet została żołnierzem. Po dziesiątkach lat pokoju armia była nieliczna, przyjmowano wszystkich chętnych. Poza tym, wielu przyłączyło się do koloboracyjnych władz. Część wierzyła, że to najlepsze rozwiązanie, że trzeba złożyć broń. Inni chcieli coś na tym ugrać. PAW nie oszczędzał nikogo. Zdrajcy byli wrogami, motywy były nieistotne.

Na młodą brunetkę, jako jeden z pierwszych uwagę zwrócił Gelavej Mumatzi. Jeszcze wtedy tylko kapitan, ale już znany oficer. Wydała mu się ambitna i odważna. Jak się z czasem okazało miał rację. Chciała walczyć. Postanowił wspomóc jej karierę. Sandra dzięki poparciu protektora, oraz talentowi, szybko pięła się po szczeblach drabiny awansu. Od tamtej pory minęło dwadzieścia lat. Teraz była szanowanym i poważanym oficerem. Inwestycja Gelvaja opłaciła się.

Usłyszała w oddali cichy dźwięk pojazdu. Westchnęła głęboko. Był na tyle daleko, że mogła jeszcze bez ryzyka przerwać akcję. Za jakieś pięć minut radar wychwyciłby cichy sygnał komunikatora. Będą musiały milczeć. Za kilka minut, Szara będzie zdana na własne siły. Czarna mogłaby ją wspomóc tylko w ostateczności. Zdawała sobie jednak sprawę, że jeśli odkryją obecność Szarej z tej odległości, nie będzie mogła wiele zrobić. Czas płynął nieubłaganie.

Przerwała rozmyslania, widząc Karalucha, który pełznie po jej nodze. Chwyciła insekta i rozgniotła w dłoni. Potrafiła zwolnić tępo bicia serca i oddech do minimum. Karaluch dał się nabrać, system wykrywania życia także. Jej wyszkolenie w połączeniu z kombinezonem maskującym, sprawiało, że stawała się niemal niewidzialna. Nie czuła lęku, że Anna zostanie wykryta. Obserwowała ją na treningach. Kaszmirska miała talent. Potrafiła tak zwolnić działanie organizmu, że przez kilkadziesiąt minut, nawet bez kombinezonu, mogła być wzięta za świeżego trupa. Obawy były spowodowane innymi pobudkami.

Annę zobaczyła po raz pierwszy w urzędzie Podziemnej Poczty. Piękna młoda dziewczyna, o szarych oczach i kasztanowych włosach, segregowała listy. Jej drobne dłonie z niepojętą szybkością rozdzielały korespondencję na półkach.

Po rozpoczęciu wojny powstańcy przypomnieli sobie o dawnej metodzie przekazywania informacji. Poczta elektroniczna, a także wszelkie komunikaty radiowe bądź satelitarne, były przechwytywane bez większych problemów. W tej sytuacji zaszyfrowana wiadomość na kartce papieru stanowiła jedyne rozwiązanie. - Kim ona jest kapitanie? – Czarna zapytała naczelnika urzędu, wskazując na drobną dziewczynę. - Ta piękność? Bardzo zdolna dziewczyna. Nazywa się Anna Kaszmirska, pracuję u nas dopiero miesiąc, ale wiążę z nią duże nadzieje. - Tak? Dlaczego? - Niesamowita ambicja i pracowitość. Poza tym nie widziałem dotąd, aby ktoś tak bardzo nienawidził Obcych i tak bardzo gardził zdrajcami. - To bardzo interesujące. Wierzyć się nie chce. - Zapewniam. To ogień, nie dziewczyna. Zrobi wszystko, by walczyć. Na dodatek strasznie inteligentna. Niedługo zostanie kurierem, a myślę że kiedyś moim następcą – uśmiechnął się błogo. „Bydle” - pomyślała Czarna. Znała kilka lat naczelnika i zdawała sobie sprawę z jego słabości do młodych dziewcząt. Nie zadała już żadnego pytania. Wystarczyło. Wiedziała, że Kaszmirska będzie żołnierzem.

To było półtora roku przed dniem, w którym Anna miała przejść chrzest bojowy. Od tamtej pory Czarna przyglądała się jej uważnie. Wreszcie stwierdziła, że czas przedstawić ją generałowi…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Złe uczucia cz1/4 wszystkie już są na opow. — czytnik · opowiadania