Thriller · 6 min czytania
Zlecenie
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Rankiem wychodzi z domu. Godzina 6.05. Klatka nr 3. Rozgląda się za taksówką ale nie widząc żadnej idzie na przystanek autobusowy. Czeka pięć minut i wsiada do autobusu 13, zawsze tego samego. Potem wchodzi do najwyższego w mieście biurowca, wita się z portierem. Wsiada do windy. Zatrzymuje się na trzydziestym piętrze. Tam witają go już współpracownicy – ranne ptaszki. Sekretarka przyjdzie o siódmej, dlatego sam zaparza sobie kawę i czyta gazetę. Dzisiaj środa, więc o dziesiątej będzie uczestniczył w konferencji prasowej. Będą się bronić przed atakami opinii publicznej. Jak wygląda? Pospolicie, zbyt pospolicie i z trudem jestem w stanie odróżnić go od innych ludzi. Nie nosi garnituru, a powinien. Zwłaszcza jak się piastuje takie stanowisko. Uczesany na pazia i te wielkie okulary sprawiają że wygląda jak zeszłoroczna mucha, która cudem przetrwała zimę. Nadal czyta. Co takiego piszą w tej gazecie. Od kilku dni kupuję taką samą. Nic tam nie ma. Same biznesowe pierdoły i jakieś gołe baby. Ciekawe, jak ludzie mogą jednocześnie sprawdzać kurs akcji i oglądać kobitki. Odłożył ją na bok. Przyszła sekretarka. 7.00. Witają się. Ciekawe czy ją posuwa? Wygląda inteligentnie, ale to chyba o niczym nie świadczy. Spódniczka mini jest chyba obowiązkowa wśród sekretarek. Wyszła. Moja luneta już nie sięga do jej pokoju. On jest ważniejszy. Szkoda że nie podłożyłem pluskwy zamiast kamery ale dobre i to. Nawet nie wie że jest obserwowany, że całe jego ostatnie dwa tygodnie życia są weryfikowane przeze mnie. Mam kilka punktów. Pracodawca zadbał o to żeby mi niczego nie brakowało. Teraz siedzę w samochodzie i patrzę na super kamerę której ukryte oko widzi wszystko co się tam dzieje. Ale nie tylko ono. Jest ich kilka, zdalnie połączonych, a ja tylko klikam guziczkiem i mam to co potrzebne. Powiedziałem że jeszcze kilka dni, najlepiej w niedzielę. Bo ten typ przychodzi tu wtedy jak nikogo nie ma i grzebie w papierach. Jedyny problemik to portier, znaczy się w niedzielę nie pracuje. Trzeba będzie wejść od tyłu, od piwnicy. Wyszedł. Kamera na jego podeszwie rejestruje schody. Ciekawe że ten kamyczek nie uwiera go w stopę i że nie rzęzi na gładkiej podłodze. A może on wie i celowo czeka na ten dzień pod osłoną policji. Ale nikogo podejrzanego nie zauważyłem. To źle, powinienem cokolwiek wyczuć, chyba że ten typ faktycznie jest taki naiwny jak jego sekretarka. Wraca z jakimiś papierami. Znowu grzebie. Potem podnosi słuchawkę telefonu i dzwoni. Gówno mnie obchodzi do kogo. Może do matki z życzeniami świątecznymi albo umawia się z kochanką. Co to konia obchodzi. Wisi już pięć minut na telefonie. Nie wygląda na zdenerwowanego. Śmieje się i drapie w głowę lewą ręką. 9.50. czas zmienić stanowisko. Idę na konferencję prasową. Dzisiaj gram kamerzystę, towarzyszyć mi będzie…