Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Akcja · 5 min czytania

zlecenie. rozdział 2

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Rozdział 2

- To jak, sto tysięcy wystarczy? - spytał się oschły głos w słuchawce. - Tak, tylko musicie dostarczyć mi broń. - To się załatwi, ty o to nie musisz się martwić. Po drugiej stronie rozłączono się. George Sharp też odłożył słuchawkę. Był w Kolumbii tylko parę godzin, a już miał tego kraju serdecznie dosyć. Wysoka temperatura, wilgoć i wszechobecne insekty robiły swoje. Zwłaszcza insekty, które wchodziły wszędzie. Uwzięły się chyba na niego... Jeszcze musiał w dodatku załatwić jedną osobę. Wcześniejsze zlecenie wykonał szybko, ale zleceniodawcom było tego mało, ponieważ trafiła się świetna okazja....

Mafie nie mogły się dogadać między sobą, i wtedy wynajmowano płatnych zabójców. Ludzi od mokrej roboty, takich jak on. Zabójcy wszystkie sprawy załatwiali szybko, cicho i czysto. Proste prawo popytu i podaży. W sprawach gdzie w grę wchodziły miliardy dolarów, życie ludzkie przestawało się liczyć. Teraz miał wyeliminować jednego z ważniejszych ludzi w kolumbijskiej mafii na zlecenie jednej z rosyjskich w ramach zemsty, za obejście ich przy handlu... zresztą kto by się w takich niuansach połapał? Jego cel, dość ważny członek mafii, miał w Bogocie odebrać kasę za narkotyki dostarczone do Europy. Mocno to przeszkadzało ruskim, więc by utemperować Kolumbijczyków, postanowili pokazać im, że bez porozumienia z nimi, czyli bez właściwych profitów nie można handlować na ich terenie. Sharp, po niedawnym sfałszowanym zleceniu, miał już dosyć zabijania. Nie chciał przez całe życie być egzekutorem. Kiedyś musiał oszukiwać swoją żonę, kryjąc to, kim jest. Od tamtego czasu minęło już tyle lat, a mimo to wciąż dręczyło go sumienie. Postanowił, że to zlecenie będzie ostatnim. "chcę skończyć z tym", mówił sobie. Teraz nie miał jednak czasu na rozmyślania. Zadanie to zadanie, nigdy z tym faktem nie dyskutował, a dbał przecież o swoją karierę zabójcy. Profesjonalizm był ważny w jego fachu. Następnego dnia zobaczył cel, ale się spóźnił ten wsiadał już do samochodu. Sharp zatrzymał taksówkę i powiedział kierowcy, by jechał "za tamtym wozem". Taksówkarze byli przyzwyczajeni do dziwnych zleceń - w końcu pracowali w jednym z najniebezpieczniejszych krajów świata - więc ten wykonał polecenie bez zbędnej dyskusji. Wyjechali daleko poza Bogotę, aż w końcu tamten zatrzymał się w lesie. Widząc jak jego ofiara wychodzi z wozu, Sharp kazał…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%