Akcja · 5 min czytania
zlecenie. rozdział 3.
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Rozdział 3
Czuł się źle. Nienawidził takiego tłumu, takiego hałasu.... To zupełnie nie było w jego stylu. Nie lubił wykonywać zleceń na widoku, ale to była jego ostatnia szansa w tym limicie czasu. Rozejrzał się, szukając wzrokiem swojej ofiary. Zauważył go - cel był na parkiecie i tańczył z dwiema czy trzema młodymi dziewczynami. Nie był to jednak przyjemny widok, zwłaszcza że był to nalany, nierówno łysiejący, czerwony na twarzy grubas po pięćdziesiątce. Widząc cel, wstał od stołu, wziął kieliszek z wódką, wypił jednym haustem i zaczął powoli przeciskać się przez tłum, w stronę ofiary. Wtedy zobaczył JĄ. Tańczyła samotnie kilkanaście metrów od celu jego misji. Wydała mu się niesamowicie piękna. ”Myśl o misji. O misji” powtórzył w myślach i znowu zaczął iść w stronę celu. Wyciągnął nóż – niewielki ale na tyle ostry, że spokojnie mógł przebić tętnice. Był już bardzo blisko „celu” i właśnie miał wbić go w swoją ofiarę, kiedy nagły obrót celu zmylił go tak, że nóż przeciął powietrze, nie czyniąc żadnej szkody. Gdzieś obok zadzwoniła komórka. ”Niech to diabli” pomyślał, chowając broń pod marynarkę. Musiał czekać na następną okazję. Odszedł niezauważony, cały czas okiem drapieżnika obserwując tego, co miał zginąć z jego ręki. Impreza była jedyną szansą by go dopaść – na co dzień był zbyt dobrze chroniony. Nie wiedząc co robić dalej, zaczął patrzeć na tę kobietę, która zdołała zwrócić jego uwagę, co zdarzało się nieczęsto. Musiał teraz bardzo uważać, by nie rozproszyć swojej koncentracji. Coś takiego mogło by się skończyć straceniem szansy na pozbycie się celu – a na takie partactwo żaden płatny zabójca a zwłaszcza on, Georgie Sharp, nie mógł sobie pozwolić. Poobserwował więc ją tylko przez chwilę, ale to wystarczyło, by ona zwróciła uwagę na niego. Uśmiechnęła się. Uśmiechnął się do niej, co ona oczywiście zobaczyła, ale nie miał teraz czasu na cokolwiek, miał ważniejszą sprawę. Wrócił do obserwacji swojej niedoszłej ofiary. Nagle „cel” wyszedł z sali, więc udał się za nim. skradając się, wyciągnął garotę. Tamten wszedł do łazienki by się odlać, a wtedy Sharp zdołał go dopaść. Zacisnął mocno strunę na gardle grubasa. Czuł jak z przecinanej ostrymi brzegami garoty szyi ucieka krew. Po chwili wierzgania było już po wszystkim. Sharp…