Akcja · 5 min czytania
Zlecenie rozdział 6.
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Rozdział 6
Kilka dni później
Później George zrozumiał, że nie wszystko dokładnie przemyślał. Odejść z swego zawodu – dobrze, ale co robić dalej? Żyć jak emeryt? Niby jak? W sumie był młody, lecz czuł się całkowicie wypalony. Ilu ludzi zabił? Stu? Stu pięćdziesięciu? Sam tego nie wiedział. Całe jego dotychczasowe życie kręciło się tak naprawdę tylko wokół zabijania. W domu prawie nic nie miał do roboty. W telewizji też nie było nic ciekawego, zwłaszcza że zbliżały się wybory prezydenckie, czego po prostu nienawidził – standardowy wybór między socjaluchem a konserwą nie był dla niego. Tak, obaj kandydaci naprawdę nie mieli nic do zaoferowania. Obaj próbowali udowadniać że jeden jest lepszy od drugiego, zaś przeciwnik to samo zło, lecz tak naprawdę ich programy do zrealizowania nie były wiele warte, sama kiełbasa wyborcza. Widząc oszukańczą mordę któregokolwiek z nich, Sharp ze złością wyłączał telewizor. Odwiedził grób swojej żony. Nie był na nim od blisko roku, zlecenia mu to uniemożliwiały. Była pochowana na spokojnym cmentarzu, w cieniu drzewa. W sumie mógł uwierzyć, że mogła zaznać spokoju. Teraz, po latach, mógłby jej powiedzieć, że z tym skończył, i przepraszał za to że kłamał. Ukrywał to kiedyś przed nią. Potem już na przyznanie się było za późno. Może i by to zaakceptowała, ale on nigdy nie będzie się mógł o tym dowiedzieć. Ten jeden wypadek naprawdę wszystko zmienił. Nie mógł zmienić swojej historii. Próbował słuchać radia. Jedną z jego ulubionych piosenek było od zawsze „Yesterday” Johna Lennona i Beatlesów. Miał kilka wydać reedycji tego utworu, jak i również unikatowe. Sharp zawsze żałował, że Lennon został zabity. On, jako płatny zabójca, nigdy by się nie zgodził zabić tak wielkiego człowieka. Polityków, biznesmenów, mafiosów – tak. W końcu było ich na kopy. Ale nie wielkiego artystę, jakim był Lennon. To była hańba na imieniu wszystkich zabójców. Nieważne że dokonał tego zwykły psychol. Jedna z niewielu zbrodni, które nie powinny się wydarzyć. Niby szaleniec… Sharp w to szaleństwo nie wierzył. Wiedział, że gdyby morderca Lennona wpadłby w jego ręce.... Po parunastu tygodniach, Sharp zauważył, że nie potrafi zagospodarować sobie czasu – w końcu w domu spędzał zazwyczaj tylko po kilka dni, w przerwach pomiędzy kolejnymi zleceniami. Na koncie