Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantastyka · 8 min czytania

Złota Klatka (III)

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Droga Marianno !

Piszę w odpowiedzi na Twój ostatni list. Prosiłaś w nim, abym obszerniej opisała powód, dla którego postanowiłam pozostać samotnicą...

Właściwie nie wiedziała, co ma napisać dalej. Długopis zawisł nad śnieżnobiałą papeterią, której jedyną ozdobą był portrecik zakochanej pary w prawym, górnm rogu kartki.

Było to już późne popołudnie. Jedno z takich, które ciągną na siłę niedobity jeszcze dzień. Joasię rano obudziła myśl, że nie wytrzyma tego dnia. Zwątpiła tylko na moment, kiedy otworzyła okno. Wychodziło ono na zachód, tak więc do piętnastej pokój spowijał delikatny półcień. Od strony sadu poczuła powietrze świeże i czyste, jak łyk wody z górskiego potoku. Wróble i sikorki to sfruwały z jabłoni, to znowu na nie wlatywały. Spoza drzew widziała fragment podwórka sąsiadki. Biegała teraz po nim w niebieskiej podomce, wypędzając kury z kurnika i sypiąc im ziarno. Po lewej rosło drzewo, którego gatunku nigdy nie mogła ustalić, a o który zawsze zapominała zapytać. Miało ok. 10 metrów wysokości. Latem Joasia zawsze siadywała na parapecie, aby patrzeć, jak słońce migota zza gałęzi. Przypominało jej to odbijanie się słońca na drzącym lustrze jeziora... No właśnie - jeziora. I już chwilowy zachwyt pięknem poranka znikł. Zamknęła więc okno, niechętnie ubrała brązowe sztruksy i sweter, pod który na wszelki wypadek włożyła swoją ulubioną, białą bluzeczkę na ramiączkach. Był już koniec kwietnia, czasami popołudniu było tak ciepło, że można już było mieć krótki rękaw. A poza tym - może ON ją dzisiaj zobaczy ? Może odezwie się, jak tydzień temu na przerwie ? Uśmiechnęła się na tą myśl, i z takim uśmiechem na twarzy zjadła śniadanie przygotowane przez mamę. Co do niej - patrzyła na córkę zza lewego ramienia, zabawnie marszcząc nos. Nie musiała pytać, żeby widzieć, że Joasia przeżywa właśnie swoje pierwsze zauroczenie. Przemilczała też temat nadmiernie zużytej wody toaletowej. Miała tylko nadzieje, że Joanna nie będzie próbowała umalować sobie oczu kredką. Widziała tylko raz, jak to robiła, i prawdę powiedziawszy powinna kiedyś usiąść z nią i nauczyć ją, czego z kredką robić nie należy . Tata był już w pracy.

Zacznijmy może od drogi do szkoły. Raz Ci ją pokazywałam. Biegnie przez łąki, a potem wzdłuż rzeki. Idę nią,i wracam ze szkoły. Po drodze często zrywam bukiety dla mamy. W jednym miejscu rośnie ogromny kasztan. Pamiętasz go ? To miejsce zachwyciło mnie już wtedy, gdy miałam siedem lat, i poszłam pierwszy raz do szkoły. Wracałam z niej razem z mamą właśnie tą drogą. Grunt w tym, że oprócz mnie już nikt tamtędy nie chodzi, chyba że czasem, na skróty. Próbowałam chodzić razem z dziewczynami główną drogą, ale ten hałas i ich piski mnie przerażają...

W szkole jak to w szkole - pośpiesznie zbiegła do szatni, zmieniła buty, powiesiła katanę na wieszaku, wyciągnęła z niej portfel i komórkę, po czym obróciła się, aby pobiec na piętro.

Z łomotem uderzyła o swojego Księcia z Bajki.

-Tylko mi nie wciskaj kitu i nie mów, że tak ci się śpieszy na matmę - zaśmiał się, widząc coraz bardziej czerwoną Asię. -O s...sorry.. A jednak się śpieszę... miałam być dzisiaj pytana, a babka nie odpuszcza.. Muszę gonić, cześć ! -Cześć ! - odkrzyknął, patrząc na biegnącą po schodach trzynastolatkę i na uderzający o plecy długi, ciemny warkocz,który bardzo mu się podobał. Zawsze jednak obawiał się trochę jej spojrzenia. W opinii znajomych Asia była bowiem zamkniętą w sobie, ale uczynną koleżanką. Słynęła też z ciętej riposty i zdolności plastycznych. Jej prace najczęściej lądowały na szkolnych gazetkach, co było uznawane za największe wyróżnienie. Dziwne więc Krystianowi wydawało się to spojrzenie, nie pasujące do prostodusznej i cichej Asi. Miało

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%