Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Inne · 5 min czytania

Złota Klatka (IV)

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Nie lubi jezior. Chyba, że na nie patrzeć. Nie umie pływać, za nic nie wejdzie do głębokiej rzeki. Ani do basenu. Marianna często śmiała się twierdząc, że ma wrodzony wodowstręt. Ona wiedziała jednak, że ta przypadłość ma swoje źródło gdzie indziej. Nikt bowiem w jej rodzinie nie bał się wody tak bardzo, jak ona.

Stała teraz ze zmarszczonym czołem nad jeziorem, które znajdowało się nieopodal jej domu. Było tu jedna płacząca wierzba, dużo najróżniejszych krzaków, zarośli i pomniejszych drzewek, które najprawdopodobniej były młodsze od Joasi.

Pogoda dopisywała, to znaczy : nadal było przesadnie upalnie, wiał słaby wiatr i człowiek cieszył się na widok jakiegokolwiek zacienienia. Jak na przykład tego pod wierzbą. Usiadła więc z ulgą. Podciągnęła pod brodę opalone kolana. Uwolniła włosy z chustki równie białej, jak jej sukienka, i zaczęła zaplatać je w dwa warkocze. Tak było lepiej. Chłodniej. Dookoła było cicho i sennie. Liście łagodnie szumiały, przebijające się przez nie słońce sprawiało, że na twarzy dziewczyny zaczęły się pojawiać niewidoczne zazwyczaj piegi. Czasami dało się usłyszeć jakiegoś ptaka. Zafalowało jezioro. I właściwie tyle.

Skończyła splatać warkocze. Roglądnęła się. Zastanawiało ją, czemu nigdy tu nie zaglądała ? W każdym bądź razie-nie przypominała sobie, żeby kiedykolwiek tutaj była. Najpierw rodzice nie chcieli, żeby tutaj przychodziła ze względu na głębokość jeziora, co i tak było zbędne, bo nie śpieszyło jej się do niego. Potem była szkoła, przyjaźń z Marianną, która rok temu wyjechała z rodzicami do odległego o prawie 50km miasta, coraz więcej obowiązków... Teraz zaś rok szkolny dobiegał końca. Nie wiedziała za bardzo, co ma ze sobą zrobić... Na dyskoteki i inne tego typu zabawy rodzice nie chcieli jej jeszcze puszczać, ale i tak nie była pewna, czy chce tam iść z własnej woli, czy też pod wpływem opowiadań koleżanek. Internetu nie posiadała i nic nie wskazywało na to, żeby go w najbliższej przyszłości miała. Pozostawało jej więc czytanie książek, lub malowanie. Tym razem wzięła spory blok rysunkowy, kilka ołówków i ruszyła poszukać dobrego obiektu do przerysowania na papier.

Joanna malowała dobrze. Nawet bardzo dobrze. Niestety-umiała tylko…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Złota Klatka (IV) — czytnik · opowiadania