Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Inne · 5 min czytania

Złota Klatka (V)

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Joanna wbiegła do domu i trzasnęła drzwiami. Oparła się o nie ciężko dysząc.

Nie była typem romantycznym. Jej świat przypominał prowadzone przez nią zeszyty szkolne : zadbane, poprawne, marginesy od linijki. Niebieskim lub czarnym długopisem. Ważniejsze regułki podkreślone, lub oprawione w ramki. Chciała, żeby był perfekcyjny.

Po pierwsze - pokój. Już dawno temu rodzice dali jej wolną rękę w tej sprawie. Wszystkie meble był z sosny. Sosnowe biurko pełne ułożonych w równe rzędy zeszytów i książek, oraz kubków z piórami,ołówkami i długopisami stało pod oknem. Okno wychodziło na ogród i dom sąsiadki. Otoczone było pomarańczowymi zasłonami w żółte kwiatki. Białe firanki. Pomarańczowe ściany. Na prawo od biurka Asia posiadała rozległą biblioteczkę (z sosny), która posiadała małą wnękę. We wnęce tej stał fotel, nad którym jeden z wujków wmontował małą lampkę. Pomarańczowy dywan w żółte okręgi. Pod jedną ze ścian małe, sosnowe łóżko z żółtą pościelą. Czwarta ściana to przede wszystkim żółte i pomarańczowe pudełka z nieużywanymi już zabawkami i różnymi segregatorami, w których Joanna trzymała kartki od znajomych oraz dokumenty. W jednym z pudełek znajdowały się najprzeróżniejsze bibeloty. Asia ich nie znosiła. Zagracały tylko pokój. Nad pudłami wisiało rodzinne zdjęcie. I właściwie to by było na tyle.

Wstała z ziemi i udała się do swojego przybytku samotności. Rodziców jeszcze nie było. Wybrali się na spacer ze znajomymi. Był już późny wieczór. Opadła na wspomniany fotel, zapalając lampkę. Wizje nie były dla niej. Odkąd skończyła 8 lat pojawiały się w najmniej spodziewanych chwilach. W szkole na lekcji, podczas rozmowy z rodzicami, kiedy się uczyła, zaraz przed snem... W zasadzie : kiedy tylko zechciały. Ich pochodzenia nijak nie umiała sobie wytłumaczyć. Zbyt przerażające, jak na marzenia. Niemożliwe, jeżeli wziąść pod uwagę wspomnienia. Tych miała stosunkowo niewiele. Każdy dzień wyglądał właściwie tak samo i był dla niej kolejnym krokiem do dostania się na profil prawny, a potem na studia prawnicze. Przetarła oczy. Była już zmęczona. Po co właściwie szła w tamto miejsce ? Rysunki... do diabła z nimi. Malowała zawsze to, co widziała. Jasno, trzeźwo, perfekcyjnie. Bez zbędnego liryzmu czy fantazji. Traktowała to jako

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Złota Klatka (V) — czytnik · opowiadania