Horror · 10 min czytania
Złote dziecko
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Opowieść ta toczy się w miasteczku Towwnhile w południowej Ameryce. James i Su Demorowie byli szczęśliwą kochającą się rodziną mieszkającą na obrzeżach miasta. Nie byli ani bogaci, ani biedni. Wiedli spokojne życie w pięknej dzielnicy. Dom ich otoczony był zielonym ogrodem z huśtawkami, piaskownicą, basenem i małą szopą na narzędzie ogrodowe, rosło tam także wspaniałe drzewo mające już wiele lat, istniejące tam od pokoleń, jego rozłożyste gałęzie w czasie wiatru szumiały cicho, jakby poruszane szeptem wiatru. Małżeństwo miało już dwójkę dzieci, Karola i Filipa. Su spodziewała się trzeciego, miała to być dziewczynka. Kobieta była w ósmym miesiącu ciąży gdy dziać zaczęły się dziwne rzeczy. Su czuła się źle bladła, była słaba, po dwóch tygodniach wyglądała już jak szkielet, nie pomagały leki, lekarze, nic. W końcu w dziewiątym miesiącu urodziła. Była to dziewczynka, miała czarne włosy i bardzo ciemne oczy, po urodzeniu lekarze stwierdzili że jest ona bardzo silna i odporna jak na swój wiek. Matka bardzo cieszyła się że ma córeczkę, swoją mała córeczkę. Była coraz słabsza. 6 dni po urodzeniu córki umarła. Gdy znaleziono ja leżała na swoim łóżku, trzymając w objęciach dziewczynkę, na twarzy kobiety malował się niepokój i strach. Pochowano ja kilka dni później, dziewczynce przy chrzcie nadano imię Emily, bo tak chciała jej matka. Emily rozwijała się szybko, w wieku sześciu lat umiała już pisać i czytać. Miała długie czarne włosy, także czarne oczy. Nie lubiła nikogo, była milczącą dziewczynką, nie bawiła się z dziećmi, była odrzutkiem według nich. Ale jej podobało się takie życie, lubiła być sama. Nie miała kontaktu z ojcem, który kochał ją tak bardzo bo przypominała mu zmarłą żonę. W dniu jej 14 urodzin, wybuchła awantura, ponieważ Emily nie chciała już obchodzić tego święta, zniszczyła wszystkie swoje prezenty, porozbijała naczynia, wyrzuciła tort. Był to straszny cios dla rodziny. Dziewczyna powiedziała wtedy dziwne słowa, po hebrajsku, znaczące "Jam jest córką mężczyzny niegodnego tego aby mnie spłodzić w ciele tej kobiety, ów mężczyzna jest ojcem mym niech będzie przeklęty na wieki, tak jak ja przeklnełam w dniu poczęcia mego matkę moją, niech zaczną umierać bracia moi i ojciec mój, niegodni by mnie oglądać" Nikt nic nie zrozumiał, pomyśleli że to żart. Po kilku dniach zachorował najmłodszy syn, Karol, dostał wysokiej gorączki oczy całkowicie mu zbielały, lecz organizm miał silny wiec wygrał z chorobą. Emily była dziwnie zezłoszczona, kipiała furia i złem. Pewnego poranka ojciec postanowił ze pojadą na camping, Mógł jechać tylko Filip i Emily ponieważ Karol był nadal słaby, ojciec zatrudnił pielęgniarkę która miała go doglądać. Emili zaproponowała ze zostanie pomóc jej, ojciec się zgodził, wyjechali, Pielęgniarki jeszcze nie było, dziewczynka poszła do pokoju na górę, dziś ubrana była na czarno-biało, na rękach miała czarne rękawiczki. Otworzyła drzwi, brat leżał i czytał książkę. usiadła w cieniu na fotelu, chłopiec nie zauważył jej. Po chwili odezwała się -zginiesz tak jak i zginęła matka twoja, zginą wszyscy. Chłopiec usłyszał to, lecz nie przejął się gadaniem tego dziwadła. Emily zdjęła rękawiczki, położyła je na łóżku w nogach brata, chłopiec zauważył dziwne znaki na jej górnych częściach dłoni, Karolem wstrząsnęła fala chłodu, po której odczuł następną ale już nie zimną ale gorącą, przez którą pękały mu żyły. Chłopiec przestraszył się śmiertelnie, pobiegł do łazienki pod prysznic odkręcił zimna wodę aby się ochłodzić, Emily w tym czasie stała na środku pokoju brata i mówiła cos cicho do siebie, brat poczuł się gorzej miał zawroty głowy, wrócił do łóżka, nie zważając na dziwne zachowanie dziewczynki, ta stanęła do niego bokiem poczym głowę i prawą rękę z otworzona dłonią skierowała w stronę chłopca, dziecko zaczęło siwieć, nie mogło oddychać, na całym ciele pod skóra ukazały się żyły, widok był paskudny. Ręka dziewczynki zaczęła pulsować, dłoń ociekała krwią... Chłopiec zsiniał, Emili opuściła rękę , znaki na jej dłonie zmieniły kolor z czarnego na ciemno bordowy, założyła szybko rękawiczki. Wyszła z pokoju Policja stała przed domem, pielęgniarka tłumaczyła że nic nie wie, ojciec wrócił z synem do domu, podeszła do niego Emily i rozpłakała się, ojciec ja przytulił, dziewczyna gdy ojciec się odwrócił zaczęła się śmiać... Upadła na ziemię i chichotała...Zawiał wiatr, stare drzewo znów szeptało cos do niej, podniosła się i poszła w tym kierunku, była ciekawa o co chodzi, dotknęła drzewa i uśmiechnęła się... Usiadła pod drzewem zaczęła śpiewać, śpiew był jej dziwny, nasączony radością lecz i dziwnym złem...Obudziła się rano po