Biografia · 7 min czytania
Zmiana
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Dzisiaj zmienię swoje życie. Nie jest to moje pierwsze podejście, ale trzeba próbować! Od teraz wszystko ma być w pierwszym gatunku, żadnej imitacji i substytutu! Włożę pierwszy raz, od niepamiętnych czasów, jakąś kieckę- ta jest nawet, nawet. No, ale przecież wszystko miało być super a ta sukienka zdecydowanie jest tylko „przyzwoita”. Wszystko się sypie, jak ja mam zmienić życie skoro nie mam nawet sukienki! Pozostają mi spodnie. Zamiast pokazać trochę ciałka to ja wciskam na tyłek coraz to inne sztruksy. Muszę się spieszyć, znowu nic nie zjem a miałam dbać o siebie. Cholera, wszystko nie tak!!! Najważniejsze, aby nie dać się zdołować. Trzeba znaleźć jakieś dobre strony całej sytuacji, np. to, że udało mi się wsiąść do auta.....co prawda od strony pasażera, ale udało się! Boże, jak mi się przeklinać chce, ale z racji tego, że przemiana ma dotyczyć nie tylko mojego sposobu ubierania, ale w przede wszystkim wrednego charakterku to postaram się powstrzymywać. Nie jest to proste, gdy ma się takiego starego grata. Facet, który nam go sprzedał chyba do tej pory pije ze szczęścia. Fajną kupującą byłam...kopnęłam w koło, nacisnęłam klakson i....kupiłam. Włączę sobie ulubione kawałki „DTH” to zrobi mi się lepiej. Już od niepamiętnych czasów drzemie we mnie punk-anarchista. Z tego powodu radia nie będę słuchała przez jakiś czas, bo tam nic innego tylko polityka. Gdy słucham wiadomości, szczególnie z polskiej sceny politycznej, to żałuję, ze nie jestem takim malutkim.... terminatorkiem. Może tak opuścić nasz piękny kraj pełny filozofów od siedmiu boleści. Mam wrażenie, że jak tego nie zrobię to albo zwariuję albo...albo nie wiem co! Znowu się denerwuje a przecież najważniejszy spokój. Dojechałam szczęśliwie do pracy, bo jakoś zostały mi akurat dzisiaj oszczędzone wszelkie ciamajdy drogowe. Na biurku... no cóż, totalny chaos. Jak ja mogłam w takim bałaganie funkcjonować? Jakieś sprawy-już dawno załatwione, trzy szklanki po kawie, talerzyk. Cud, że odnajduję telefon-podstawę mojej pracy. Mam dwa wyjścia: albo zacznę segregować te „śmieci”, co grozi zniechęceniem i porzuceniem tego, jakże wiekopomnego pomysłu, albo wyrzucę wszystko jak leci. Wybrałam drugą opcję. Jest OK, ale czuję dziwny niepokój. Nawet lubię moją pracę, kolegów, koleżanki. Czasami jest bardzo zabawnie, bez stresu, ale czasami mam ochotę, znowu, zostać małym......terminatorkiem. Posturę mam raczej niewielką i dobro wymalowane na twarzy, co ogólnie nie wzbudza respektu. Jak ja mam pokrzykiwać na pięćdziesięcioletnich facetów? To wygląda tragikomicznie. Mężczyźni ogólnie mają problem w wypełnianiu poleceń od młodszych i do tego kobiet. O, pierwszy telefon. -Tak, słucham. A to pan, co słychać? U nas też beznadziejna pogoda. W zeszłym roku o tej porze to było zdecydowanie lepiej, ble, ble ble, nie, śniegu nie ma, ale ma padać....no ale do rzeczy, w czym mogę pomóc? Hmm, maszyna się zepsuła? A co z waszymi dostawami, my prawie nie mamy już części! Jutro powinnam wysłać zmontowany towar do klienta.