Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Filozofia · 13 min czytania

Zmiana

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

IDŹ! Szła spokojnym, miarowym krokiem, jej wzrok śledził niebo. Rano, gdy szła do pracy padał śnieg, teraz słońce rozpuszczało jego resztki i tylko zimny wiatr przypominał, że na wiosnę trzeba będzie jeszcze poczekać. Sine chmury, zalegające jedną część nieba, urągały drugiej, nieskazitelnie błękitnej i czystej. To miasto, zbudowane w miejscu, gdzie przed setkami lat był gęsty bór, wciąż poprzetykane było jego marnymi szczątkami. Teraz wielkie, jeszcze nagie gałęzie drzew odcinały się czernią na tle nieba, po którym gołębie zataczały co jakiś czas kółko, jakby sprawdzając z której strony nadpływają chmury. Miała nadzieję, że śnieg nie będzie już padał, ani dziś, ani w najbliższej przyszłości. Dość już się namęczyła w ciężkich kozakach i zimowym płaszczu. Marzyła o wiośnie, o łące pokrytej żółtymi główkami mleczy, o świergocie ptaków i całym tym wiosennym zakręceniu i zamotaniu."Wiosną cały świat jest zaświergolony." Tak mówi Jadzia i uśmiecha się przy tym do wszystkich i do wszystkiego. To zadziwiające jaka jest pogodna pomimo, że... "Muszę do niej zadzwonić." Właśnie wtedy Go zauważyła. Ubrany w beżowy płaszcz i brązowy kapelusz stał naprzeciwko drzewa. Nie czekał, nie patrzał bezmyślnie na cokolwiek, przyglądał się drzewu w takim skupieniu, jakby je widział po raz pierwszy w całym swoim życiu. - A ten co? - pomyślała. - Botanik? - NIE JEST BOTANIKIEM. PODEJDŹ! - zadźwięczało jej w głowie tak wyraźnie, jakby ktoś szedł obok niej i mówił wprost do ucha. Struchlała, jednocześnie ogarnęło ją dziwne uczucie - wiedziała, że to nieodpowiedzialne i głupie, nie potrafiła jednak oprzeć się pokusie. - Dzień dobry! Czy z tym drzewem coś jest nie tak? - zagadnęła. Nic. Nawet nie drgnął. Tak, jakby wiedział i czekał właśnie na nią. - Tak. Nie. Nie wiem. - Bardziej smakował słowa, niż odpowiadał. - To drzewo się zmienia. - Co robi?! - Zmienia się. - Co masz na myśli? - Zmiany. - Upierał się przy swoim. Zrobiła głęboki wdech i wydech. Najwyraźniej nie miała to być łatwa rozmowa. "Jak mam Go zapytać, żeby zrozumiał..." - nie zdążyła. - Ciągle się zmienia. Każdego dnia, w każdej godzinie, minucie, sekundzie. - W jaki sposób się zmienia? Odwrócił się gwałtownie i spojrzał na nią. Teraz dopiero mogła porządnie przyjrzeć się Jego twarzy. Był przystojny i wyglądał na nie więcej jak dwadzieścia pięć lat. Brzoskwiniowa cera bez skaz, ciemnobrązowe oczy, łagodny , ujmujący uśmiech - jakby spotkała ideał. Niespodziewanie się roześmiał. - Pytasz mnie w jaki sposób?! TY pytasz MNIE?! Czy to ja tu mieszkam? Coraz mniej rozumiała. Kim był ten facet i czego właściwie chciał? Po co w ogóle Go zaczepiała? - Spójrz! - wskazał na jedną gałązkę. - Pączek. Wczoraj nie było tu nic. - To normalne. - Normalne? - Cóż cię tak dziwi? Wiosna. - Dlaczego? - Co: "dlaczego?". Dlaczego wiosna?! - Nie. Dlaczego to normalne? Objęła głowę rękoma i przejechała nimi po twarzy. "Dorosły chłop, a gada jak dzieciak..." - Jak... Powiedz... - dukała - Jak mam ci to wytłumaczyć?! - chwilę pomyślała i zaczęła - To jest jak z dniem: rano się budzisz, potem zaczynasz pracę, albo zajmujesz się domem, potem obiad i inne, swoje własne sprawy, później zaczynasz przygotowywać się do snu, a dalej to już tylko sen... - Nie rozumiem... - Jejku! Wiosną wszystko się budzi, latem rozkwita i zaczyna intensywnie żyć , jesienią czas kończyć owocowanie i przygotować się do zimy, a zimą - wiadomo - spać! - Nadal nie rozumiem. - Czego nie rozumiesz?! - Po co? - Co: "po co"? - Po co to wszystko się zmienia? Patrzała na niego osłupiała. "Czy ten facet ma coś z głową? Po co zmienia się świat? Nie mam pojęcia!" - Proszę... - przechylił głowę lekko na bok - spróbuj mi to wyjaśnić - jego głos i oczy miały taki wyraz, że nie umiała sprzeciwić się tej prośbie. Zamyśliła się chwilę. - To nie takie proste, jak się wydaje... Myślę, że... Tak! - doznała niemal olśnienia - Te zmiany są nam potrzebne, by przetrwać, żebyśmy mogli mieć choć cień nadziei... Wiesz, po najgorszej burzy wychodzi słońce, po najsroższej zimie przychodzi wiosna - rozpędziła się. - Po śmierci - zmartwychwstanie! - Wierzysz w to? - Muszę. Inaczej nie miałoby sensu to nasze życie. - A gdyby świat się nie zmieniał? Gdyby wciąż było lato, ludzie nie umierali, kwiaty kwitły, drzewa owocowały... wszystko by było niezmienne? Zaskoczył ją tym pytaniem. " Byłoby pięknie..." - Zastanów się nad tym. Muszę iść. I odszedł bez słowa pożegnania, bez jakiegoś "cześć" czy " do widzenia". Stała tam jeszcze chwilę osłupiała z wrażenia i rosnącego oburzenia. "Kim On jest? Szara eminencja! Nie raczył nawet się pożegnać!" Ruszyła powoli do domu "Dziwny typ". Zerknęła na zegarek. " To niesamowite, ale to trwało zaledwie kilka minut! Cała ta durna dyskusja..., ale czy na pewno durna?" Przypominała sobie powoli i po kolei treść rozmowy, słowo po słowie, by potem rozważać ostatnie Jego pytanie: "Gdyby świat się nie zmieniał? Co wtedy?" Domownicy nie zauważyli spóźnienia, nigdy nie wracała dokładnie o tej samej porze. Czasem podwiozła ją koleżanka, czasem trzeba było zostać chwilę dłużej i dokończyć pracę - różnice były zbyt duże, by cokolwiek zauważyli. Tylko mąż zapytał czemu taka milcząca. Zbyła go zmęczeniem, o nic więcej nie pytał. Snuła się po domu, coraz bardziej zła, że nie ma czasu spokojnie pomyśleć. Wciąż coś rozpraszało jej uwagę i wciąż słyszała to pytanie: "A gdyby świat się nie zmieniał?". Dopiero późnym wieczorem, gdy wszyscy domownicy smacznie spali, a ona sama położyła się do łóżka mogła beztrosko oddać się przemyśleniom. "Świat bez zmian. Bez śmierci, bólu i cierpienia. Zupełnie bez wad. Cudnie. Nic się nie kończy i nic nie... nie zaczyna! Nie ma śmierci, ale nie ma też narodzin. Nie ma bólu, cierpienia, nie ma też wytchnienia, odpoczynku. Wszystko trwa. Bezustannie. Nie ma burzy, błyskawic, deszczu i tęczy. Nie ma dzieci, piskląt i szczeniąt. Nie ma zakochania, miłości, pożądania! Wszystko nudne, aż do obrzydliwości! Nuda trwa, istnieje, panuje, ciągnie się i utrzymuje. Taki świat - felerny, choć bez wad..." Zasnęła. Nie miała żadnych snów, a rano wstała wypoczęta i rześka - jak dawniej, kiedy miała mniej obowiązków. Praca paliła się jej w…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%