Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Psychologia · 39 min czytania

ZMIANA

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

{font:impact} CZĘŚĆ I {/font}

{b} Prawda {/b}

I Jedynym źródłem światła w pomieszczeniu była stara, słaba żarówka. Mężczyzna nie wiedział jak długo tu się znajduje. Nie pamiętał także jak tu się dostał. Ostatnim jego wspomnieniem był wieczorny „spacer” z żoną. Głowa pulsowała mu tępym bólem.

II To były ich szczęśliwe dni- on awansował na głównego akustyka dużej firmy nagłośnieniowej, a ona właśnie dowiedziała się, że jest w ciąży i podczas tego spaceru chciała powiedzieć o tym mężowi. Nie miała pewności jak zareaguje, choć w głębi serca wiedziała, że będzie szalał z radości. Jeszcze zanim się pobrali dużo mówił o tym jak bardzo pokocha swoje dzieci. Chciał mieć syna, który odziedziczy po nim zamiłowanie do muzyki. Ich miłość była wielka. Poznali się kilka lat wcześniej na jednym z festiwali rockowych, który nagłaśniała jego firma. Przyciągnęła jego uwagę swoim wyglądem. Brunetka dość niskiego wzrostu, lecz pomimo tego wyglądająca bardzo zgrabnie. Rozmawiała akurat z jednym z pracowników. Potem okazało się, że była jego kuzynką. Kiedy podszedł do nich bliżej i spojrzał jej w twarz wiedział, że zostanie jego kobietą. Jej oczy były niebieskie a włosy związała w prostą kitkę. Wyraz twarzy miała bardzo wesoły i zawadiacki. Po wymianie wstępnych uprzejmości zostali sobie przedstawieni. Jako, że mógł to zrobić, zabrał ją za kulisy całego festiwalu. Poznała ona wtedy swoich ulubionych muzyków i była mu za to niezmiernie wdzięczna. Potem zaczęły się wspólne spotkania, kolacje, wypady do kina i na koncerty. Była nim oczarowana do tego stopnia, że po kilku miesiącach zostali parą. Wtedy zaczęła się prawdziwa magia. Ich miłość stała się bardzo namiętna i szalona. Potrafili uprawiać seks w każdym miejscu i czasie. Czy to rodzinne spotkanie i chwila na papierosa za domem, czy też wspólne oglądanie filmu w ostatnim rzędzie prawie pustego kina. Potrafili dać sobie ogrom przyjemności. Wcześniej mieli wielu partnerów, więc wiedzieli jak TO się robi. Kiedy brała jego sztywnego członka do ust i zaczynała zabawę, już po chwili był zdany na jej wolę, a po tym, jak już zrobiła mu dobrze, przez kilka minut nie mógł dojść do siebie. On także nie pozostawał dłużny. Jego palce działały bardzo sprawnie, tak samo jak język. Wiedział jak sprawić kobiecie przyjemność w inny sposób, niż tylko tradycyjnym stosunkiem. Był kompletnym przeciwieństwem wielu z jej poprzednich partnerów, co bardzo ją cieszyło. Przeżywała orgazmy raz za razem, jej serce biło z zawrotną częstotliwością i ledwo co mogła złapać oddech. Zawsze po udanym seksie długo ze sobą rozmawiali (jeżeli akurat byli w łóżku. Z papierosa bardzo szybko wracali do towarzystwa) i rozkoszowali się sobą nie tylko na poziomie fizyczności. Potem wzięli ślub i zamieszkali razem.

III Październikowy wieczór był całkiem ciepły. Na większości drzew nie było już praktycznie liści. Jesień była ich ulubioną porą roku, ponieważ wcześnie zachodzące słońce stwarało idealne warunki do romantycznych spacerów. Przechadzali się akurat alejką, w której kilka lat wcześniej on poprosił ją o rękę. Było przed godziną dziewiętnastą. Niebo było bezchmurne, a słońce miało piękną, karmazynową barwę. Barwę krwi. -Pamiętasz to miejsce kochana? – Zapytał z uśmiechem na twarzy. -Oczywiście. – Odpowiedziała wyraźnie uradowana. Pojedynczy błysk w jej oku był łzą. Potem pojawiło się ich więcej. -Czemu płaczesz? – Zapytał i przytulił ją mocno do siebie. – Coś się stało? -Nie. – Otarła łzy. – Nie. Po prostu czuję się szczęśliwa. To miejsce… To tutaj mi się oświadczyłeś, pamiętasz? -Oczywiście. – Cmoknął ją w czoło. -Wtedy to ty powiedziałeś mi coś, co zmieniło moje życie na zawsze. Teraz to ja mam tobie coś do powiedzenia. – Przytuliła go mocniej. Poczuł się skonsternowany i zaniepokojony- czy coś zrobił nie tak? O co jej może chodzić? -Coś jednak się stało. – Tym razem stwierdził, a nie pytał. – Czy to moja wina? Zachichotała. -Raczej zasługa, kochanie. -To ja już nic nie rozumiem. – Odpowiedział wyraźnie zmieszany. – Powiedz w końcu, o co chodzi. -Mężu… Zostaniesz ojcem. Na jego twarzy jeszcze przez chwile królowało zdziwienie, lecz już po chwili uśmiechnął się radośnie, chwycił swoją żonę mocno w pasie i z okrzykiem okręcił dookoła siebie. Nie sprawiło mu to żadnej trudności. Był wysoki i umięśniony. Kiedy usiedli na ławce, spojrzała mu w twarz. Miał typowo męskie rysy twarzy i lekką szczecinę. Uważała taki typ zarostu za bardzo seksowny. Jego włosy były kruczoczarne i zawsze obcięte „na jeża”. Zawsze bardzo pociągały ją jego oczy. Miały głęboki, zielony kolor i kiedy spoglądała w nie miała wrażenie, że tonie. Jedynie jedna rzecz ją niepokoiła- oprócz głębi tego spojrzenia kryło się coś jeszcze. Pustka. Siedzieli w ciszy. Wtuliła się w niego tak, że lekko drapał ją swoim zarostem, co niesamowicie ją podniecało. Przez dłuższy czas żadne z nich nie chciało się odezwać, i czekało aż partner zacznie rozmowę. Ona uważała, że powinna dać mężowi ochłonąć po tym co usłyszał, bo w jej mniemaniu bardzo się przejął. On natomiast nie odzywał się, ponieważ znał prawdę… Prawdę o sobie. Był bezpłodny, o czym nie wiedziała jego żona.

IV -Cieszysz się, kochany? – Zapytała w końcu. -Oczywiście, bardzo. – Odpowiedział lakonicznie. Zaniepokoiło ją to, lecz po chwili doszła do wniosku, że pewnie jest jeszcze w szoku po tym co usłyszał. Poza tym jej mąż nigdy nie mówił dużo. Można powiedzieć, że odzywał się tylko wtedy gdy było to konieczne. – Kocham cię. -Ja ciebie też. – Pocałowała go mocno i namiętnie a jej ręka zawędrowała w dół jego brzucha i mocno ścisnęła i tak twardego już członka. Po głowie chodziła jej tylko jedna myśl: kocham go, ale oby się nie dowiedział… - Chcesz żebym zrobiła to tutaj? -Chodźmy tam gdzie zawsze. W pobliżu alejki, w której byli znajdowała się stara stacja kolejowa. Już nie używana stała się miejscem spotkań kochanków, napalonych nastolatków i osób, które akurat przechodziły w pobliżu i miały ochotę na szybki seks. Pozostawione na niej stare wagony były idealnymi miejscówkami aby to zrobić. Tak też było i teraz. Pośpiesznie weszli do jednego z nich upewniając się, czy nikt ich nie widział. Czysto. On usiadł a ona uklękła między jego nogami. Zaczęła rozpinać pasek, guziki od jego drogich jeansowych spodni. Z małą pomocą męża udało jej się je ściągnąć. Obraz, który ujrzała zawsze napawał ją zachwytem. Jego penis był bardzo duży i podczas pełnej erekcji ledwo mieścił się w obcisłych slipkach. Zsunęła je z niego i zaczęła swoją część zadania. Włożyła nabrzmiałego członka w usta, nawilżyła i ściągnęła z niego napletek. Najpierw pracowała ręką to zwalniając, to przyspieszając tempa. Imitowanie ruchów frykcyjnych zawsze dawało mu większą przyjemność niż seks oralny i dobrze o tym wiedziała. Nie przestając włożyła sobie główkę do ust, zaczęła ssać i wodzić po niej językiem. Na efekty nie musiała długo czekać. Fala ciepłego nasienia dosłownie zalała całą jej jamę ustną. -Dużo dzisiaj. – Z uśmiechem spojrzała na niego. Gęsta sperma wypływała jej z ust i zasychała jej na brodzie. – Teraz twoja kolej, poczekaj tylko się… Nie zdążyła dokończyć kiedy wyrżnął jej pięścią w łuk brwiowy. Rozciął jej skórę i wylądowała na podłodze.

V -Ty suko! – Wrzasnął. W jego oczach płonęła wściekłość, a naczynia krwionośne na szyi wydawały się grube i twarde jak postronki. – To nie moje dziecko! Zdradziłaś mnie dziwko! Jeszcze przez chwilę była otępiała. Dał jej czas aby mogła się podnieść na nogi. „On wie! Jezu, on wie! Zabije mnie…” – pomyślała. Kiedy udało jej się znaleźć znów na kolanach, spojrzała w górę i to co zobaczyła zmroziło jej krew. To już nie był jej mąż, a przynajmniej nigdy go nie widziała w takim stanie. Gniew wręcz promieniował z niego. Wstał, więc w porównaniu do niej wydawał się ogromny. Płomień w jego oczach spalał ją na popiół. Zauważyła coś jeszcze bardziej niepokojącego- jego członek mimo wytrysku wciąż był sztywny i wydawało się jej, że zrobił się nawet większy. -Kochanie, wytłumaczę ci to! Przepraszam! Nie bij mnie! – Zaczęła płakać. -Nie waż się tak więcej do mnie mówić, dziwko! – Znów uderzył ją w twarz, tym razem z otwartej dłoni. Zawyła, nie tyle z bólu ile z przerażenia. – Brzydzę się tobą! Jemu też obciągałaś? No tak, obciągałaś, bo przecież to lubisz! A potem całowałaś się ze mną! Napluł jej w twarz. Próbowała się podnieść ale od razu rzucił ją z powrotem na kolana. -Czas cię ukarać! Zrobię to tak, jak najbardziej lubisz! – Na jego twarzy pojawił się delikatny uśmiech. -Ale ja naprawdę cię kocham! Nie chciałam! To była chwila słabości. – Wydusiła przez łzy. -Ja też cię kochałem, ale tego ci nie wybaczę… Chwycił jej głowę, rozszerzył usta i z całej siły wepchnął swojego członka tak, że żołądź znalazła się w gardle. Powtarzał to raz za razem, starając się aby z każdym kolejnym ruchem wejść w nią głębiej. Był coraz bardziej brutalny. Nie zwracał uwagi na to, że zaczyna się krztusić i nie może złapać tchu. Kiedy włożył jej penisa najgłębiej jak potrafił, zwymiotowała na niego. Zaśmiał się. Wyraźnie rozkoszował się tym widokiem. Jego żona wyglądała okropnie. Jej jednak to nie obchodziło. Jedyne co teraz czuła, to upodlenie i poczucie winy. Nie potrafiła spojrzeć mu w oczy nawet żeby go przeprosić, albo błagać żeby przestał. Jest suką, i należy jej się kara. -Kocham cię.- Wyszeptała. -Och, po tym co zaraz ci zrobię pokochasz mnie jeszcze bardziej, obiecuję ci to szmato… To już nie były słowa jej męża, ale szaleńca.

VI Kazał jej ściągnąć spodnie i majtki, co natychmiast zrobiła. Uważała, że jeżeli będzie posłuszna i nie będzie się odzywać, to nie ukaże jej zbyt boleśnie. Myliła się. Bardzo.

VII Lubiła seks analny. Jednoczesna penetracja odbytu i pochwy doprowadzała ją niemalże do nieprzytomności. Gdyby porównać orgazm przy takim stosunku ze zwykłym orgazmem pochwowym czy łechtaczkowym, to proporcje można by matematycznie przedstawić jako jeden do nieskończoności. Porównanie niby proste, ale idealnie oddające postać rzeczy. Mimo swojego dużego członka mężowi udawało się wejść w jej odbyt bardzo gładko. Było to dla niego odrobinę dziwne, ale kiedy tylko widział jej ciało wyprężone w łuk i ogrom przyjemności, który jej dawał to od razu ta myśl odpływała w niebyt. Teraz zastanawiał się ilu różnych facetów musiało ją posuwać od czasu kiedy byli małżeństwem. Dziesięciu? Piętnastu? Nie wiedział i tak w sumie nie obchodziło go to zbytnio. Myślał tylko o tym jak ją ukarać. On sam lubił czytać i pomysł ostatecznej kary zaczerpnął z jednej z książek jego ulubionego pisarza. Mąż głównej bohaterki był sadystą i psychopatą. Wciąż ją bił, mimo że sam był policjantem. Pewnego razu postanowił zgwałcić analnie swoją żonę… rakietą tenisową. Jako, że obecne warunki wymagały użycia innego przedmiotu zdecydował się na plastikową butelkę po tanim winie, których było pełno dookoła nich. Stare wagony to dobre miejsce także aby się napić. W głębi duszy nie chciał tego robić. Nie był przecież złym człowiekiem ani żadnym zwyrodnialcem. Coś jednak w nim pękło kiedy się dowiedział o tym, że jest w ciąży z innym. Kiedy okręcił ja dookoła siebie myślał ze da radę znieść tę myśl- przecież i tak musieliby zapłodnić ja sztucznie albo w jakiś inny sposób. Obecna sytuacja miała duży związek z jego dzieciństwem i nastoletnim życiem. Wszystko zaczęło się… Odegnał od siebie te myśli. Nie lubił wracać wspomnieniami do tamtych mrocznych czasów- napełniały go wstydem i goryczą. -Głowa na podłogę i dupa do góry. – Powiedział bardzo spokojnym głosem. Zrobiła co kazał bez żadnych sprzeciwów. Był zadowolony. „Suka zna swoje miejsce” – Pomyślał. -Suka zna swoje miejsce! – wykrzyczał następnie z entuzjazmem. Poczuł nagły przypływ sił i gniewu. Widział, że teraz to on jest panem a ona co najwyżej zwierzęciem, nad którym może się pastwić. Nie pastwić, karać! W tym momencie kobieta zrozumiała, że bycie pokorną było błędem , za który przyjdzie jej boleśnie zapłacić. Nie odzywała się jednak, a jedynie zaczęła głośno płakać. -Nie płacz, pewnie twoi „kochankowie” tak cię rozepchali, że to wejdzie teraz bez problemu. Poza tym, lubisz to! – zaśmiał się i z całej siły spróbował wepchnąć odkręconą butelkę w jej odbyt i o dziwo mu się to nie udało. -Hah! Nie wierzę! - Był autentycznie zdziwiony i rozbawiony. – Niby taka rozepchana jesteś, a jak przychodzi co do czego, to nie można w ciebie włożyć nawet szyjki od butelki! Chyba będę musiał się bardziej postarać. Jak powiedział tak i zrobił. Wpychał butelkę na siłę i bez żadnego nawilżenia. Plastikowy gwint rozciął jej delikatną skórę i teraz krwawiła z dwóch miejsc, bo krew wypływająca z łuku brwiowego nadal nie skrzepła. Kiedy zaczęła krwawić z odbytu opór wyraźnie zmalał i mężczyzna zaczął powoli wciskać butelkę w jej ciasny odbyt. Nagle zrobił to z całej siły i około 3 centymetrowa szyjka butelki znalazła się w niej. Zaśmiał się, odsunął na bok i tym razem, ponownie z całej siły, kopnął butelkę tak, że jeszcze trochę się zagłębiła. Kobietę przeszyła błyskawica bólu i straciła przytomność. Mężczyzna wciąż się śmiał. -Prawda boli, co nie!? – Wykrzyczał. -Ciebie odmieni. – Powiedział głos za nim. Nie zdążył się odwrócić kiedy poczuł uderzenie w tył głowy. Stracił przytomność.

KONIEC CZĘŚCI PIERWSZEJ

{font:impact} CZĘŚĆ II {/font}

{b} Dlaczego? {/b}

I Siedział skrępowany na dużym drewnianym krześle przywodzącym na myśl stare krzesła elektryczne. Z niepokojem rozejrzał się i nie zauważył żadnych elektrod, które mogłyby go usmażyć na wiór. Pomieszczenie było małe. Znajdowało się w nim niewiele sprzętów: wspomniane krzesło, stół, telewizor i urządzenie będące pocztą pneumatyczną. Jej wylot był skierowany wprost na stół. Twarz mężczyzny skierowana była w ekran, a po jego lewej stronie, zamiast ściany znajdowała się szyba i drzwi, za którymi mieściło się drugie pomieszczenie. Było w nim całkowicie ciemno więc nie mógł nic zobaczyć. Jego pokój przypominał policyjną salę przesłuchań. Bał się. Głównie dlatego że nie rozumiał położenia, w którym się znajduje. Domyślał się, że znalazł się tutaj przez tego tajemniczego faceta, który pozbawił go przytomności. „Co on może ode mnie chcieć, do cholery?” – pomyślał. -Chcę pokazać ci prawdę. – Usłyszał czyjś głos. Kiedy spojrzał w stronę, z której dobiegał, zauważył, że źródłem dźwięku był głośnik znajdujący się pod sufitem. -Co… O czym ty mówisz? Kim ty jesteś do cholery!? – Wykrzyczał. -Na pytania z twojej strony przyjdzie czas. Teraz pozwól, że to ja będę je tobie zadawać. Zaczynamy? -Nie… Nie rozumiem! Dopóki nie powiesz mi co tu się dzieje nie będę z tobą rozmawiał! -Jesteś tego pewien? Ton głosu „gospodarza” nie spodobał mu się. Ponownie oznajmił, że nie będzie mówił. -Niech więc tak będzie. Najwyraźniej po dobroci niczego nie osiągniemy. Usłyszał dziwne basowe mruczenie a po chwili ogrom bólu pozbawił go świadomości. Znalazł się pośród nieskończonego oceanu bieli.

II {i} Kim jesteś? {/i} Nazywam się… {i} To jak się nazywasz jest nieistotne. Chcę wiedzieć kim jesteś. Człowiekiem? Małpą? Psem? {/i} Nie rozumiem… {i} Tak… W takim razie zapytam cię o coś prostszego. Dlaczego to co jej zrobiłeś było tak brutalne? Przecież mogłeś uczynić to zupełnie inaczej. Chociażby rozmową… {/i} Suka zasłużyła sobie na to… Gdyby tylko mnie zdradziła, to może jeszcze bym jej podarował, ale kiedy usłyszałem, że jest w ciąży to coś we mnie pękło. To bolało tak bardzo, bo była jedyną osobą, która prawdziwie mnie pokochała- takim jakim jestem i z taką przeszłością jaką mam. {i} Właśnie… Przeszłość. To nasze słowo- klucz prawda? {/i} Co masz na myśli? {i} Kiedy rodzi się człowiek, zaczyna się jego wędrówka. Choć o tym nie wie, otrzymuje określone predyspozycje i cechy charakteru. Prawdą jest stwierdzenie, że każdy jest kowalem swojego losu lecz kłamstwem to, że rodzi się jako niezapisana tablica- „tabula rasa”, która zapełnia się w miarę zdobywania życiowego doświadczenia. Tak, wszystko to czysta matematyka… Jeżeli, dla przykładu, ojciec „jednostki”, jak i jego ojciec oraz praojcowie mieli skłonności do pewnych rzeczy, to i ta jednostka te cechy odziedziczy. Rachunek podobieństwa? Każdy nazwie to inaczej. Sąsiedzi seryjnego mordercy albo transwestyty przyznają, że wcześniej jego ojciec albo dziadkowie lubili znęcać się nad zwierzętami albo ubierać damskie ciuszki. Jeżeli ktoś się powiesi, to też prawdopodobnie wcześniej ktoś w jego rodzinie też to zrobił. Linia krwi, geny… Kiedy jednostka zaczyna dorastać, bacznie obserwuje otaczający ją świat. W procesie poznawania największą rolę sprawują jej najbliżsi. Oni uczą ją chodzić, mówić, myśleć. Dzięki nim poznaje kolory, smaki, dobro i zło. Jako pierwsi też zapisują „tablicę” dziecka. I tu jest mały szkopuł- rzeczy raz na niej zapisanej nie możemy wymazać. Stworzona jest z materiału przypominającego gliniane tabliczki naszych przodków, a jedyną metodą na pozbycie się niechcianych zapisków jest ich zniszczenie. Oznacza to śmierć, bo dopóki żyje człowiek, żyją też jego wspomnienia. Każde dziecko rodzi się czyste i nieskalane przez zło je otaczające. Są dwie główne bariery, które chronią je przed nim. Pierwszą jest nieświadomość. Noworodek nie zrozumie wojen, gwałtów i mordów. Kierowane hedonistycznymi instynktami pragną jedynie zaspokajać podstawowe potrzeby- jeść, pić i spać. Kiedy dorośnie i przestanie być nieświadomym tego co go otacza, zaczyna powoli rozróżniać dobro i zło. Tutaj znajduje się druga bariera- rodzice. To oni powinni uczyć swoje dzieci co wolno im robić, a czego nie. Pozwalają im to zrozumieć. Dobry rodzic mimo, że nie ochroni całkowicie swojego syna albo córki przed zepsuciem da im wyrosnąć na jednostki ze zdrowym kręgosłupem moralnym. Poprzez napominanie, nagrody i kary, rozmowę ale i karcenie fizyczne można to osiągnąć. Jeżeli ten aparat, jakim są rodzice działa sprawnie to rachunek prawdopodobieństwa na przebudzenie się negatywnych cech charakteru maleje. Jeżeli jednak w rodzinie są jakieś patologie, to szansa na to niebezpiecznie wzrasta. Kiedy jednostka dorasta, wchodzi w proces samokształcenia. Dopuszcza do siebie tyle zła i dobra ile uważa za słuszne. Kształtują ją wtedy setki różnych czynników, które długo by wymieniać. Jest to bezcelowe. Według mnie bardzo dużą rolę odgrywają wspomnienia każdego człowieka. Jego porażki, sukcesy, dobre i złe uczynki bardzo często decydują o jego decyzjach w przyszłości. Mimo, że tłumione i czasem może nawet zapomniane demony przeszłości w połączeniu z „rachunkiem prawdopodobieństwa” odzywają się w najmniej oczekiwanym momencie i zaważają na całym przyszłym życiu… Zgadzasz się ze mną? {/i} Tak. Jak mógłbym się nie zgodzić? Mogę teraz ja zadać pytanie? {i} Proszę. {/i} Jaki, do cholery, jest cel tego co się tutaj dzieje? {i} Chcę ci wskazać drogę, po której pójdziesz w dalszym życiu po tym co zrobiłeś żonie. Zanim to uczynisz będziesz musiał ją zrozumieć, a to można zrobić wyłącznie wracając do twojej przeszłości i wspomnień. To będzie bolesne. {/i} A co jeżeli odmówię? {i} Wtedy zniszczę tablicę twojego życia. {/i} Kim ty do cholery jesteś, żeby decydować o moim życiu!? {i} Teraz dowiesz się później. O ile dotrwasz do tego bliżej nieokreślonego „później”. Zaczynajmy! {/i}

III Kiedy jasność minęła znów znajdował się w znajomym pomieszczeniu. Wiedział, że musi współpracować, ponieważ czuł wiszącą nad nim możliwość pożegnania się z życiem. Nie wiedział natomiast jak ów…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
ZMIANA — czytnik · opowiadania