Religia · 3 min czytania
Zmiana
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Jestem inna, dla większości "niewidzialna", pomijana przez los. Myślałam nad tym aby jak njaszybciej zniknąć i więcej się nie pojawić. Odechciało mi się żyć i nie wiedziałam co robić, do kogo się zwrócić. Sobą nie czułam się nawet w domu. Sytuacja w mojej rodzinie była wręcz koszmarna, widział o tym nasz ksiądz z parafii - ks. Michał, który co roku przychodził z wizytą duszpasterską lecz od pewnego czasu nie zostawał do nas wpuszczany. Kiedyś to ja wychodziłam mu na spotkanie, a teraz nawet ja "zbładziłam". Ostatnio zatrzymał mnie gdy przechodziłam obok kościoła - chciał porozmawiać. Nie chciałam, mówiłam, że to strata czasu, ale on się uparł, nie dawał za wygraną. W końcu uległam - miałam już dość. Zaprowadził mnie do siebie, zrobił herbatę... - nie wierzyłam, myślałam, że to sen. Odkąd pamiętam nikt nie zrobił dla mnie czegoś takiego. Na początku pomyślałam, że tak jak inni chce się trochę ponabijać, podrwić, ale myliłam się. Już po kilku zadanych mi pytaniach zrozumiałam, że on współczuje, chce jakoś pomóc.Pragnie bym się zmieniła, zaczęła iść tą właściwą drogą. Rozmowa była długa. Dziwiłam się, że chce wiedzieć o mnie tyle rzeczy, że mnie zapamiętał, zauważył. Odpowiadałm, ale i pytałam o różne…