Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantasy · 7 min czytania

Zmierzch Ery Wampirów

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Rozdział I Ostatnia podróż

Nastawał świt. Słońce leniwie wspinało się ponad Wysokie Góry leżące na południowy wschód od wioski Romikall. Mgły opadały na pobliskie łąki i pastwiska. Był to ciepły letni poranek. W lesie natomiast panował półmrok i przyjemny chłód, gdyż wysokie i stare drzewa nie dopuszczały ni słońca, ni światła. Ptaki jeszcze uśpione tym chłodem nie rozpoczęły swej wspaniałej pieśni i w lesie było zupełnie cicho. Ten niebiański spokój zakłócił nagle tętent kopyt.

Na śnieżno białym rumaku jechała młoda kobieta odziana w skórzany strój złożony ze sznurowanego gorsetu, szortów i długich butów. Była to osoba niewysoka i lekko krępej budowy. Urodą znacznie odbiegała od klasycznych ideałów piękności spotykanych często na zamkach i dworach, ale one przy niej wyglądały jak koniczyna przy białej róży- było w niej coś magicznego, jakieś mistyczne piękno. Uwagę przyciągały jej ogromne, mądre oczy jaśniejące, to lazurem, to szmaragdem. Tak bardzo kontrastowały z burzą czarnych loków, które mimo opaski opadały na czoło i nos oraz z mlecznobiałą cerą. Gdyby można było się jej bliżej przyjrzeć z pewnością zauważono by lekko odstające szpiczaste uszy i wydatne kości policzkowe.

Była to elfka Dajenna - wysłanniczka Cesarzowej elfów z cesarstwa Esdolii. Razem ze swoim rumakiem wyruszyli na wschód by zażegnać odwieczny spór między smokami i wieśniakami. Ich misja zakończyła się powodzeniem, a smoki stały się przyjaciółmi ludzi.

Las mocno się przerzedził. Już wiadomo było, że jeszcze trochę i wyjdą na otwarty teren. Darej przeszedł w kłus i po chwili zostawili za sobą las. Przed nimi aż po horyzont ciągnęły się pastwiska i łąki. Niedaleko płynął strumień. Elfka postanowiła się zatrzymać. Koń stanął przy wodzie i zaczął łapczywie pić, natomiast Dajenna wyciągnęła owoce z juk i usadowiwszy się wygodnie na trawie zaczęła jeść. Skończywszy, przemówiła do konia głosem przypominającym zarazem śpiew słowika i szum morza: -Za tymi łąkami znajduje się wioska Romikall. Tam zatrzymamy się na noc. Jutro przed południem będziemy w domu. -Wspaniale. Nareszcie spotkam się z przyjaciółmi. Nie wyobrażasz sobie jak za nimi tęskniłem. Na to elfka wybuchnęła perlistym śmiechem: - Hahaha... Czy ci przyjaciele nie nazywają się czasem Navrina? -Nie, o co ty mnie posądzasz?!-odparł koń lekko zawstydzony. Dajenna rozumiała mowę konia, ale też każdego innego zwierzęcia, które miało szczęście żyć na tym świecie. Jako elf potrafiła także rozpoznać i wykorzystać każdą roślinkę. Najmniejszy listek posiadał dla niej ogromną wartość. Minęło południe. Po dłuższym milczeniu dziewczyna powiedziała: -Czas ruszać w drogę- i wskoczyła na swojego wiernego rumaka.

Ruszyli gościńcem. Powoli pokonywali kolejne kilometry. Jechali leniwie, gdyż słońce prażyło niemiłosiernie, a na otwartym stepie nie było cienia.

~...~

Wieczorem dotarli do wsi. Zatrzymali się w gospodzie "Złoty Kufel". Koń dostał najlepsze miejsce w stajni. - Pilnuj, żeby mu niczego nie brakowało- rzekła wręczając sakiewkę ze złotem służącemu. Sama poszła do gospody wykupić pokój i rzucając bagaże w

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Zmierzch Ery Wampirów — czytnik · opowiadania