Psychologia · 6 min czytania
Znajome ciepło
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Zasnute mgłą drzewa za oknem wydają się unosić nad ziemią. Sia stara się skupić na powtarzaniu wersów wiersza lecz wszystko jej się plącze, kiedy patrzy na ten świat zza firanki. Zamyka oczy. W głowie gra znajoma melodia. "Znowu będziesz ufał mi. Nie pozwolę ci się bać..." słyszy słowa starej piosenki. Jak ciężko jest innym jej zaufać. Odwracają się od niej. Jak trudno zrozumieć dlaczego... Wciąż w ponurym nastroju odkłada książkę i zarzuca na nagie ramiona ciepły sweter. Cicho stąpając po drewnianych stopniach schodów zmierza do drzwi wyjściowych. Jeszcze tylko założy wysłużone trampki... Idąc ulicą pogrążoną w mroku liczy światła okien. Zabawne, że ludzie nawet nie zdają sobie sprawy jak dobrze ich widać w tych oknach. Starszy pan w szlafroku pije herbatę. O! A tam zaspana kobieta z niezmytym makijażem wystukuje coś zawzięcie na klawiaturze laptopa. Cisza. Cisza wokół staje się ciężka jak cały worek cukru. Mgła unosi się w słodkim, orzeźwiającym powietrzu. Sia czuje jak nieznośny bezgłos zmienia się w szum w uszach. Pora wracać. Już niedaleko. Za zakrętem zobaczy ukochany domek z cegieł, wejdzie do środka, zanurzy się w pierzynach i jakby od niechcenia wciśnie przycisk na plastkowym pudełku. Sypialnię wypełni głos spikera, który zagłuszy tą ciszę. Nareszcie! Nagle czuje, że ktoś dotyka jej dłoni. Cofa rękę i znów ją wyciąga probując znaleźć źródło cipłego impulsu, który poraził jej palce. Nic. Słyszy uderzenia własnego serca. Stoi jeszcze przez chwilę w osłupieniu, wpatrując się w pustkę i podrywa się do biegu. Znika w czarnej nocy. Leżąc w łóżku Sia nadal nie czuje się bezpieczna. To ciepło... takie znajome. Zaraz, jak ciepło może być znajome? Czy wogóle można odróżnić ciepło jedno człowieka od innych? Drżą jej dłonie. Próbuje nad tym zapanować, zasnąć, ale na próżno. Pierwsze promienie słońca wślizgują się przez okno. Sia siedzi w poczekalni poradni. A może robi błąd? Nie, to dzieje się już nie pierwszy raz, trzeba coś z tym zrobić! Przygryza wargę. - Proszę! Gabinet jest biały. Biały i czysty. Czysty i... strasznie smutny. Tylko czarna czupryna psychologa kontrastuje z tą bielą. Ile on zadaje głupich pytań! Sia czuje, że marnuje tutaj czas. Grzecznie przerywa wywód czrnowłosej postaci, wstaje z białej kanapy i podchodzi do drzwi. - Chwileczkę, prosze pani...- słyszy głos zaskoczonego psychologa. - Tak? - pyta, nie odwracając się. - Pani ręka... Sia budzi się w szpitalu - równie białym co gabinet, który przed chwilą opuściła. Przed chwilą? Nie, to było dawno. Prawie dwa lata temu... Wciąż powraca do niej sen o tamtym zdarzeniu. "Pani ręka..." Tak, ciągle widzi krew na swoim nadgarstku. Jak to się stało, że nie zauważyła jej w nocy, ani w poczekalni? Mała ranka. Dlaczego nikt…