Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Wakacje · 15 min czytania

Znajomi ze szlaku

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Monika oparła czoło o chłodną szybę busa. Kierowca mknął przez dopiero budzące się Zakopane z niezwykłą, na pewno niedozwoloną prędkością. Nie myślała jednak o jeździe, tylko o tym, czy uda jej się wreszcie przejść trasę przez Czerwone Wierchy. Marzyła o niej od dawna, ale przez liczne przeciwności losu nie mogła zrealizować swego pragnienia. Dwukrotnie przeszkodziła jej burza, raz tak mocno obtarły ją buty, że nie mogła chodzić. Tym razem pogoda była piękna, a buty już wcześniej rozchodzone. Czy coś mogło jej przeszkodzić? - Monia, zobacz jakie ciacha! – rozległ się rozentuzjazmowany szept tuż koło jej ucha. To Paula, jej towarzyszka wyjazdu w Tatry, dostrzegła na chodniku grupę młodych mężczyzn i teraz wpatrywała się w nich szeroko otwartymi oczami. Hm, chyba wiem już, co może mi przeszkodzić w dotarciu na Czerwone Wierchy, pomyślała Monika i westchnęła. Paula była trochę przypadkową towarzyszką jej wyjazdu. Po prostu Monika nie miała z kim jechać w tym roku w góry. Jej bracia byli w Zakopanem na początku lipca, gdy ona przeżywała rekrutację na studia. Natomiast jej znajomi nie chcieli jechać w góry, tylko nad morze, by tam wypocząć po maturze. Paula była jej sąsiadką, o rok starszą. Znały się jeszcze z czasów wspólnych zabaw w piaskownicy. Nie przyjaźniły się, ale po prostu kolegowały. Monika zaproponowała Pauli wspólny wyjazd spontanicznie, w chwili gdy ta druga wyznała, że była niedawno w Karkonoszach i bardzo jej się tam podobało. Zadeklarowała, że nie ma nic przeciwko chodzeniu po górach. Monika tak bardzo chciała odwiedzić Tatry, że obojętne jej już było z kim tam pojedzie. Teraz jednak, gdy spędziła kilka dni w Zakopanem w towarzystwie Pauli, miała pewne wątpliwości, czy dobrze zrobiła decydując się na wyjazd z sąsiadką. Paula była sympatyczna, ale zbyt gadatliwa. Uwielbiała rozmawiać o chłopakach, o zdobywaniu chłopaków, o chodzeniu z chłopakami itd. Monika mogła trochę pogadać na ten temat, ale nie cały czas. Nie lubiła się tez za bardzo zwierzać, a Paula wciąż chciała poznawać nowe szczegóły z byłych związków koleżanki. Ponadto okazało się, że Paula lubi góry, ale najbardziej z perspektywy dolin. Nie miała nic przeciwko długim pieszym wędrówkom, byle tylko nie było zbyt dużych różnic wysokości terenu. Dlatego też przez pierwsze cztery dni pobytu w Tatrach odwiedziły tylko Dolinę Kościeliską, Chochołowską i Strążyską. Wspięły się również na Nosal, co Paula uznała za swój wieli wyczyn. Jakimś cudem Monika namówiła Paulę na wycieczkę na Czerwone Wierchy, swój główny cel wyprawy w góry. Miała wątpliwości, czy jej towarzyszka da radę, ale nie chciała sama wybierać się na górską wycieczkę. Jakoś to będzie, pomyślała Monika wysiadając z busa, gdy dojechali do Kuźnic.

Na początku szło im się całkiem dobrze. Paula była zachwycona ilością mężczyzn na szlaku. Wciąż robiła zdjęcia i oczywiście bez przerwy gadała. Monice to jednak nie przeszkadzało, cieszyła się górskim krajobrazem.. Jednak problemy zaczęły się już po półgodzinie marszu. Paula coraz częściej przystawała. Tłumaczyła się tym, że chce robić zdjęcia, ale Monika widziała, że dziewczyna z trudem łapie oddech i jest po prostu zmęczona. A przecież cały czas były jeszcze w dolinie, nie zaczęły się wspinać na szczyty. Wreszcie, po ponad godzinie dotarły do schroniska na Hali Kondratowej. Jako że było jeszcze przed 9 rano, w schronisku było niewiele osób. Ci, którzy spędzili w nim noc, wyszli już w góry, a nowe osoby jeszcze do niego nie dotarły. Z łatwością znalazły więc miejsce na jednej z drewnianych ław ustawionych przy stołach. Paula, czerwona na twarzy ze zmęczenia, ciężko usiadła na ławie. Monika poszła w tym czasie po dwa kubki gorącej czekolady. Musiała na nie dość długo czekać, bo przed nią w kolejce stała opiekunka całej grupy 10 dzieci, która dla wszystkich zamówiła jakiś ciepły napój. Gdy wreszcie wróciła, zauważyła, że Paula przesiadła się do stołu obok, przy którym siedziało dwóch chłopaków i jedna dziewczyna. Jej towarzyszka rozmawiała z tym trojgiem młodych ludzi. Monika podeszła do nich i postawiła kubki z czekoladą na stole. - Cześć – rzuciła i uśmiechnęła się. Chłopacy również szeroko się do niej uśmiechnęli. Dziewczyna zmierzyła ją wzrokiem, ale również na jej twarzy pojawił się słaby uśmiech. - Cześć, jestem Marcin – przedstawił się jeden z chłopaków, brunet o zielonych oczach ubrany w czarną koszulkę i szare bojówki. – To Darek i jego siostra Iza. Rodzeństwo również przywitało się z Moniką. Rzeczywiście, są podobni do siebie, pomyślała patrząc na Darka i Izę. Oboje mieli czarne włosy i oczy. Byli mocno opaleni, tak więc ich niebieskie oczy wydawały się ogromne. Ona miała na sobie czerwoną bluzkę i krótkie szorty, a on zieloną koszulę w kratę i dżinsy. - Jestem Monika – przedstawiła się i zaczęła się zastanawiać, gdzie usiąść. Z jednej strony siedziała Iza, Darek i Paula, a z drugiej tylko Marcin. Zdecydowała się usiąść koło tego ostatniego. Usłużnie zrobił jej miejsce przerzucając swoja kurtkę na parapet. - Paula opowiadała nam, że chcesz wybrać się na Czerwone Wierchy – zagaił rozmowę Marcin. Potwierdziła i dodała: - Chcemy iść przez Przełęcz pod Kondracką Kopą. Zapadło dziwne milczenie, chłopacy wymienili miedzy sobą spojrzenia. Wreszcie Paula wydusiła: - Monia… nie obraź się, ale ja chyba nie pójdę dalej z tobą… To było jak cios. Monika nie mogła wydusić z siebie słowa. Patrzyła tylko na Paulę jeszcze nie końca wierząc , że ta właśnie ją wystawiła. - Przepraszam cię, ale naprawdę nie mam już siły… Jednak nie nadaję się do chodzenia po górach… - tłumaczyła się Paula. Monika przygryzła wargę, by powstrzymać się od płaczu. Czuła bowiem, że zaraz rozryczy się na środku schroniska. Tak marzyła by przejść tę trasę. Miała odpowiednią kondycję, by to zrobić, pogoda był a wręcz idealna. A tu nagle taki zawód… Paula chyba zdawała sobie sprawę, jak musi czuć się Monika, bo nagle powiedziała: Ale nie martw się o mnie, sama zejdę do Zakopanego. To znaczy razem z Izą. A ty możesz iść w góry z chłopakami. Darek i Marcin też wybierają się na Czerwone Wierchy. Monika była w jeszcze większym szoku i znowu nic mogła nic powiedzieć. Odezwał się za to Darek: - Jasne, jak chcesz to idź z nami. Też się tam wybieramy. Cała czwórka wlepiła teraz w nią wzrok i czekała na jej aprobatę. A Monika nie wiedziała, co powiedzieć. Pomysł wyjścia w góry z dwoma obcymi chłopakami wydawał się je szaleństwem pomieszanym z głupotą. Z drugiej strony nie miała ochoty zawracać z Paulą do Zakopanego. W końcu specjalnie przyjechała w Tatry, by wreszcie wspiąć się na Czerwone Wierchy, ukochane szczyty jej mamy. Mama, jej kochana mama, która teraz leżała w szpitalu sparaliżowana, a kiedyś co roku jeździła w Tatry i swą miłością do gór zaraziła męża i trójkę swoich dzieci. Kusiło ją, by jednak iść w góry. Ale próbowała wyszukać jakieś przeszkody. - Będę wam pewnie tylko przeszkadzać… chodzicie pewnie o wiele szybciej niż ja. Chłopacy roześmiali się i pokręcili przecząco głowami. - Zwykle pewnie tak, ale nie dziś – powiedział Marcin. - Wczoraj nieco zbyt hucznie świętowaliśmy wejście na…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%