Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

historia · 5 min czytania

Znoszone sandały r. 2 Siedmioro brzydkich kaczątek

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

2. Siedmioro brzydkich kaczątek.

Grupa składała się z siedmiu osób. Była to zwarta ekipa, gotowa na wszystko, na czym można było osiągnąć duży i szybki zysk. Czasami w drodze wyjątku na polecenie grupa przyjmowała innych członków. Byli poddawani specjalnym testom, sprawdzianom i jeśli przeszli je celująco zostawali. - Co z takimi, którzy nie sprawdzili się? - Nic. Pozbywaliśmy się ich. - W jaki sposób? - No nie to co myślisz. Po prostu odchodzili. – Tak po prostu? - Trochę ich postraszyliśmy i czasami kogoś obiliśmy, ale uszedł z życiem i nic więcej. Ze strachu przed pobiciem nie puściłby pary z buzi. - Kto tak naprawdę był przy korycie? - Wszyscy. - Nie było przywódcy? - Nie. Zwykle grupa podejmowała wspólnie decyzje. - Kolektywnie. - Coś w tym rodzaju. Nie zajmowałem najważniejszego miejsca na „świeczniku” – nawet o to nie zabiegałem. Zawsze byłem raczej pośrodku, ani na górze ani na dole. Miałem dobre i efektywne pomysły, to i grupa i liczyła się ze mną. - Wasza większa akcja. - To chyba podrabianie dokumentów. - Opowiesz? - Tak. Z czasem okazało się, że mam dużo znajomości w urzędach. Pomyślałem, że można je wykorzystać. Zaczęliśmy więc fałszować dokumenty, głównie dowody osobiste, paszporty. - Po co to było? - Czy pamiętasz aferę z załatwianiem wiz do USA wiele lat wcześniej? - Jak przez mgłę. Czytałam kiedyś artykuł w gazecie lokalnej na ten temat, ale niewiele pamiętam. - To właśnie ja i moi kumple braliśmy w niej udział. - Aha. I co z tymi wizami? - Przychodziła do nas osoba, która chciała uzyskać wizę do USA. Płaciła za całą sprawę siedem tysięcy dolarów i czekała. - Na co? - To była sprawa kilkuetapowa. Najpierw kradliśmy dowody osobiste. Okradziona osoba zgłaszała zaginięcie dowodu na Komisariacie. O tym fakcie byliśmy oczywiście powiadomieni. Wówczas wypełnialiśmy wniosek do urzędu o wydanie dowodu osobistego i dołączaliśmy podpisane zdjęcie. Wyrobienie dowodu z paszportem trwało tydzień czasu. - No właśnie co ze zdjęciem? - Zdjęcie było naszego zleceniodawcy, a dane osoby, której zginął…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%