Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

aktualnosci · 9 min czytania

Zofiówka

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

A róże wciąż są tak piękne i pachnące, jak w dniu, gdy mi je podarowałeś. Patrzę na nie. Stoją obok mnie w wazonie. Trzy, śliczne, purpurowe i bujne, w pełnym rozkwicie. Czas nie odebrał im uroku, czaru, ani magii, którą mnie zaczarowałeś tamtego wieczora…

Tego dnia pojechałeś do mamy, aby złożyć jej życzenia na Dzień Matki. Spokojnie czekałam aż wrócisz i wybierzemy się na obiecany spacer w lesie. Dźwięk domofonu oznajmił, że już jesteś na dole. Otworzyłam drzwi i czekałam. Wszedłeś uśmiechnięty i podarowałeś mi trzy purpurowe róże. Pocałowaliśmy się. Tak dawno żaden mężczyzna nie podarował mi kwiatów. Takich właśnie. Byłam wzruszona, niezmiernie szczęśliwa i zaskoczona. Zauroczyłeś mnie tym gestem. Zaczarowałeś. Obudziłeś księżniczkę, która czekała na swego rycerza, gdzieś wysoko w wieży swoich marzeń.

Założyłam twoją niebieską bluzę, pasowała idealnie, i pojechaliśmy do lasu. W drodze zerkałam czasem na ciebie, jak wprawnie prowadziłeś auto. Szybko i płynnie, tak po męsku, a kiedy trzeba spokojnie. Bez żadnych zbędnych gestów i nerwowości. Imponowałeś mi.

Na śródleśnym parkingu wysiedliśmy z samochodu i ruszyliśmy czarnym szlakiem nad jezioro. Opowiadałeś mi o nim wcześniej, bardzo więc chciałam je zobaczyć. Jezioro powstało po wydobyciu torfu. Dawno temu były tam głębokie pokłady torfu, a po jego wydobyciu naturalne źródła wypełniły dół wodą i powstało jezioro. Płytkie, otoczone lasem, ale bardzo urokliwe. Utworzono wokół rezerwat przyrody, który stał się celem spacerów mieszkańców z okolicy oraz przyjezdnych, jak ja.

Staliśmy na drewnianym pomoście zachwycając się spokojnym urokiem miejsca. Było tak cicho i dziko, jakbyśmy cofnęli się kilka stuleci wstecz, a wystarczyło zaledwie przekroczyć magiczną granicę lasu. Pod ciemną taflą wody pływały maleńkie rybki. Wiatr kołysał przybrzeżnymi trzcinami. Szumiał w wysokich drzewach otaczających zbiornik. Na jeziorze były trzy małe wyspy porośnięte dziką roślinnością mokradeł. Tuż przy brzegu pływały dwie kaczki, zielony samiec i brązowo ubarwiona samiczka. Sunął za nią, nie odstępując nawet na jeden plusk wody. Patrzyliśmy na to wszystko prawie nie rozmawiając, wzajemnie delektując się ciszą. Zrobiłeś kilka zdjęć, mi również i skierowaliśmy się w drogę powrotną do samochodu.

Spieszyłeś się, jakby twoje myśli błądziły już gdzieś daleko stąd. Niewiele mówiłeś, a ja patrzyłam na ciebie, twoją kształtną głowę, ładnie zbudowane ciało i czekałam, na to, co się wydarzy.

Po obu stronach drogi ciągnął się las. Opowiadałeś jego historię, okolicy również. W mieście zabrałeś mnie do Gurewicza, o którym wcześniej wspominałeś. Przepiękny, ażurowy przykład architektury drewnianych otwockich świdermajerow. Ogromny budynek dawnego sanatorium wykupił niedawno prywatny inwestor i skrupulatnie zabrał się za jego modernizację, aby gdzieniegdzie utrzymać, a miejscami odtworzyć jego dawny urok. Zamienił tylko kolor na kremowo biały, radośniejszy niż poprzedni ciemnozielony. Ciekawe co w nim powstanie? Dla jakich gości to miejsce będzie otwierać codziennie swoje wrota? Czy będą to stali mieszkańcy? Czy tylko przybysze na kilka chwil lub godzin? Czy Gurewicz sprawi, że zauroczą się sobą nawzajem, pijąc kawę gdzieś w ustronnym kąciku ukrytym za drewnianym abażurem? Takim torem płynęły moje myśli, gdy zabrałeś mnie ponownie do samochodu.

Bardzo chciałam zobaczyć inne świdermajery. Pokazywałeś mi je, jeżdżąc wieloma ulicami i uliczkami, powolutku, abym mogła przyjrzeć się ich minionemu, choć nadal trwającemu pięknu. Nie trzeba było morza słów, by wyrazić wzajemną radość. Twoją z bycia przewodnikiem, moją z bycia uczestniczką wycieczki do przeszłości…

Opowiadałeś mi o czasach młodości, twoich kolegach, którzy mieszkali w tych domach. O miejscach swojego dzieciństwa. O rodzinie. O mamie, która zmarła przy porodzie i o drugiej mamie, która zastąpiła tę pierwszą. O braciach, z których jeden wiele lat spędził w sanatorium dla dzieci chorych na astmę. Zawsze podobał mi się twój spokojny głos. Uwielbiałam cię słuchać, snułeś mądre i ciekawe…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%