Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Inne · 6 min czytania

Żołnierz

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Siedzę zakrwawiony na krześle i czekam na mojego oprawcę. On jednak jak mi powiedział, nie lubi się śpieszyć. Głównym jego celem jest zadanie jak najwięcej bólu. Zaczął od obcięcia małego palca u lewej ręki, by następnie uciąć mały palec u prawej nogi. Twierdził, iż chciał w ten sposób zachować harmonię. Jego zabawa z moim ciałem trwa już trzy dni a ja, mimo iż nie mam już żadnego palca u rąk, ucha oraz oka, wciąż jestem przytomny i wciąż odczuwam ten cholerny ból. Moje części ciała leżą na stoliku kolejno ponumerowane, jakby miały mi unaocznić zadane mi rany.

Zastanawiacie się, co za psychopata mi to robi i dlaczego? Ten, jak można go z pewnością nazwać psychopata, jest Afgańczykiem, którego spotkałem w jego rodzinnej wiosce. Miał wtedy na oko dwanaście lat i był świadkiem, jak podrzynam gardło jego ojcu. A była to standardowa akcja mająca na celu uwolnienie wioski od Talibów, ludzi bez skrupułów, o których byliście na bieżąco informowani w mediach. Sama akcja zakończyła się sukcesem, nikt z naszych nie zginął, a wioska została odbita. Kolejny nasz „sukces". W naszym mniemaniu byliśmy wyzwolicielami, tylko jakimś dziwnym trafem, uwolnieni ludzie nie okazywali nam wdzięczności. My, jako żołnierze tej dobrej strony, uwalnialiśmy świat od tych złych. Czy wtedy zastanawiałem się, że może coś źle robię? Czasami. Jednak zazwyczaj nie było czasu na myślenie. Musieliśmy szerzyć ideę demokracji i sprawiedliwości i tak mijał dzień za dniem. Odnotowywałem kolejne kreski na mojej ręce, symbolizujące śmierć przeciwnika i tak minął rok, w doskonaleniu technik zabijania.

Po dwuletniej służbie odesłano mnie do domu, a ja z dumą patrzyłem na moją rękę, na której miałem siedemnaście kresek. W kraju zostałem odznaczony i awansowany na podporucznika, jednym słowem stałem się bohaterem. A do bohaterów lgną różnego rodzaju szuj. Jeden z kandydatów na prezydenta dużego miasta, robił sobie nawet zdjęcie ze mną, by mieć większe szanse na sukces. I wygrał! Czy wtedy mając już więcej czasu na myślenie, zastanawiałem się nad tym, co zrobiłem? Nie. W moim kraju byłem bohaterem i tak też się czułem. Nawet nie miałem złych snów, jakie czasem miewają żołnierze. Czułem się naprawdę wyśmienicie i dziękowałem Bogu za wszystko, co mi dał w życiu. Byłem szanowany przez ludzi, zapraszano mnie do szkół i przedszkoli, a dziewczyny lgnęły do mnie i do mojej kasy.

Teraz zaś siedzę skrępowany na krześle i myślę. Ból, jaki jeszcze niedawno odczuwałem, jest jakby poza mną. Spoglądam na swoje życie i jestem przerażony. Zabiłem siedemnastu ludzi! Nawet gdyby byli źli, to co mnie upoważniło do tego, by ich unicestwić. Czy jeżeli obok nas mieszka zły sąsiad, a my go zabijemy, to będziemy bohaterami? A ja zabiłem ludzi, o których dosłownie nie…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Żołnierz — czytnik · opowiadania