Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantastyka · 14 min czytania

ZPMS#4: Jak właściciel piekło popsuł, czyli...

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Obowiązkowa służba wojskowa. Tak to się nazywa za życia. Prawie każdy musi ją odbyć. Otóż po śmierci jest podobnie. Z tą różnicą, że służbę odbywa się albo w "Niebie" sp. Z.o.o. albo w piekle. Ze względu na... określmy to "niegodziwe uczynki", których sprawcą był właściciel dostał wezwanie do piekła. - Do diabła! - krzyknął po przeczytaniu wezwania. Zważywszy na jego treść, okrzyk nie mijał się z prawdą ani o milimetr. Przygotowanie wszystkiego zajęło mu dwa dni. Musiał zająć się organizacją pracy Zajazdu na te pięć dni, w czasie których miało go nie być. W końcu Zajazd musiał zarabiać! Wyznaczył Admirała jako jego p.o. ze względu na doświadczenie wojskowe. Taka była oficjalna wersja, a nieoficjalna brzmiała: stary Admirał nie miał nóg i nawet jeśli chciałby go okraść, daleko by nie uciekł. Rynek rządził się własnymi prawami, między którymi niewątpliwie nie było miejsca na przyjaźń. Szczególnie jeśli w długi można było popaść na całą wieczność... Wieczorem był spakowany i gotów do drogi...No, mniej więcej. W piekle nigdy nie był, a słyszał o nim tylko z opowieści. Ponoć było tam gorąco i jasno. Bardzo jasno.... Tak więc właściciel założył słomkowy kapelusz, hawajską koszulę oraz okulary przeciwsłoneczne. Uważał, że strój ten będzie jak najbardziej odpowiedni. Złapał nocny ekspres do piekła, a nawet znalazł miejsce w wagonie sypialnym co graniczyło z cudem biorąc pod uwagę, że na pociąg mający trzydzieści wagonów przypadała jedna czwarta wagonu sypialnego.... Ci z piekła znajdowali naprawdę perwersyjną przyjemność w dręczeniu wszystkich. W środku nocy, gdy właściciel spał, rozległo się głośne pukanie. - Kto tam? - spytał zaspanym głosem. - Obsługa. Podać coś do jedzenia? - głoś był podejrzanie miły. Jednak posiłki w pociągu do piekła były tak rzadko serwowane, że grzechem byłoby nie spróbować. - Kanapkę z okiem ropuchy proszę. - Nie ma. - Pęczek zgniłej rzodkiewki? - Nie ma. - Arszenik? - zapytał z nadzieją w głosie. - Nie ma. - W takim razie nic nie chcę... - odpowiedział zrezygnowany właściciel. - A szkoda bo wszystko w cenę biletu jest wliczone... - powiedział ten ktoś z obsługi, po czym odszedł. Jak widać już zaczynały się uroki piekła. Chwilę potem w pociągu siadła elektryczność, a po niej ogrzewanie [mimo, że w piekle jest gorąco to przed nim jest bardzo, bardzo zimno], a gdy już wjechali do piekła nagle ogrzewanie znów się włączyło i to na maksymalną możliwą temperaturę. Widać tutaj nic ich nie obchodziły uznawane standardy i prawa umarłych. Wszystko wskazywało na to, że pobyt będzie niezwykle... pouczający. Otóż wbrew pozorom martwi bardzo chwalili sobie odwiedziny w piekle. A dlaczego? Z bardzo prostego powodu. Otóż wszystko tu miało za cel uprzykrzyć życie osób spędzających tu czas. Otóż piekłostrada - najpopularniejszy dostęp do diablinetu oferowany przez TP [Telekomunikację Piekielną] - zawsze nie działała wtedy, gdy chciało się z niej skorzystać, w sklepach były zawsze otwarte ze cztery do sześciu kas gdy ruch był największy, a można tam było kupić najczęściej nieświeże jedzenie. Jednym słowem wszystko przypominało życie na Ziemi. Niestety właściciel nie miał mieć czasu na te wszystkie [nie]przyjemności. Przez najbliższe pięć dni miał ciężko harować, by odrobić służbę obowiązkową na następne sto lat. Niestety nie wiedział jeszcze, jak ciężka będzie ta praca... - Twoje skierowanie: Blok 666 sekcja C - powiedział beznamiętnym głosem diablik, który ton ów ćwiczył przez dziesięciolecia, by dodatkowo obrzydzić pobyt w piekle. - CO?! Dusze skazane na największe katusze? - przeraził się właściciel. - Tak - to diablik kochał w tej pracy. Cierpienie bliźnich. Było warte wszystkiego... Nie nadarmo za życia pracował w Biurze Obsługi Klienta pewnej dużej firmy. - Ale ja nawet nie mam przeszkolenia w tej dziedzinie! - No cóż... więc masz jakieś pięć minut na nadrobienie zaległości. Wtedy zaczynasz zmianę. I radzę się pospieszyć, bo autobus do tamtego bloku odjeżdża... Minutę temu - postukał w zegarek. Kolejna rzecz: Wszystkie autobusy odjeżdżały minutę przed twoim przyjściem na przystanek. Albo przyjeżdżały minutę po tym, jak postanowiłeś pójść na piechotę.... Tak więc nasz dzielny właściciel skierował się do wspomnianego i niesławnego bloku. Trafiały tam wszystkie najgorsze dusze. Znaleźć tam można było: dyktatorów, morderców, gwałcicieli, krytyków literackich i aktorów filmowych. Wspominać chyba nie muszę, że przydział ten do przyjemnych nie należał. Jako pierwszym zająć się miał Adolfem Hitlerem, który został skazany na spędzenie tu wieczności. Rada Piekielna długo rozważała jaka kara będzie dla niego najlepsza. W końcu stwierdzili, że skoro za życia był tak krzykliwym i niemiłym człowiekiem po śmierci ma mieszkać w .... słonecznym i pięknym lesie. Na domiar złego Hitler czas swój spędzał skacząc wszędzie w stroju różowego króliczka i pogryzając marchewki. To jednak był już jego pomysł, a nie Rady... - Herr sanitariusz! – krzyknął, gdy wszedł do jego małego lasku właściciel - Ty pobawić się w ganianie królika? Króliczek był niedobry i należy mu się kara.... - właściciel nie miał najmniejszej ochoty w bawienie się w tak perwersyjny sposób z Hitlerem. Jednak gdy ten trafił go w głowę marchewką , ten nie miał wyboru. Zaczął gonić kicającego Adolfa po całym lesie. Gdy go w końcu złapał stwierdził, że ukaże go w najgorszy sposób. Zamknął go w celi z Roosvelt'em... który trafił do piekła zupełnie przez przypadek jednak z powodu biurokracji cały czas czekał na rozpatrzenie swojej sprawy. Okazało się, że Radzie spodobał się ten iście diaboliczny pomysł. Postanowili nawet pochwalić za to właściciela. Napisali więc stosowny formularz pozwalający na złożenie wniosku o udzielenie pochwały. Przy pomyślnych wiatrach, za jakieś tysiąc lat, właściciel uzyska swoją pochwałę... Ale niestety w piekle nigdy nie wieje wiatr... A już z pewnością nie ten pomyślny... Drugą osobą okazał się aktor - Leonardo DiCaprio. Ten z kolei po śmierci miał przez całą wieczność kręcić filmy nagradzane przez krytyków oraz takie, za które miał dostawać pełno Oskarów i innych nagród uznania. Z nim poszło łatwo. Nie miał specjalnych wymagań ani oczekiwań... Jak zwykle zresztą. Po poradzeniu sobie z tą dwójką panów właściciel dostał chwilę przerwy. I wcale nie był to jakiś dobry chwyt - dostał przerwę akurat w momencie gdy zachciało mu się pracować. Wbrew pozorom w piekle wszystko jest dokładnie przemyślane i nic nie dzieje się bez konkretnego powodu... Było mu bardzo, bardzo gorąco. Wręcz.... piekielnie. Po raz pierwszy od długiego czasu, kiedy przybywał na obowiązkową służbę postanowił wykazać się inicjatywą. Co prawda taką, która rozwiąże tylko i wyłącznie jego problem, jednak zawsze to jakaś inicjatywa, jakby nie patrzeć... Skierował się do budynku, w którym znajdowała się Kontrola Temperatury. Postanowił trochę ostudzić piekło, by było bardziej znośnie.... Nie myślcie jednak, że wszedł do budynku ot tak, nie zatrzymany przez nikogo. - Stój! Nie masz prawa tu wejść! – zatrzymał go diablik pracujący w…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
ZPMS#4: Jak właściciel piekło popsuł, czyli... — czytnik · opowiadania